Wyższa szkoła cwaniactwa

Kamil, student warszawskiej SGH, stał się znany po tym, jak podczas egzaminu zauważył, że jedna z jego koleżanek ściąga, i zgłosił to publicznie wykładowcy.
Czyta się kilka minut
 / Fot. Grażyna Makara
/ Fot. Grażyna Makara
O ściąganiu, plagiatowaniu, kupowaniu prac dyplomowych i innych oszustwach uczelnianych głośno jest co jakiś czas. Najczęściej wtedy, gdy ktoś znany obroni pracę nie do obronienia, albo – jak w ostatnim przypadku – ktoś mniej znany zachowa się niesztampowo, ujawniając np. oszustwo koleżanki czy kolegi z roku. Kamil, student warszawskiej SGH, stał się znany po tym, jak podczas egzaminu zauważył, że jedna z jego koleżanek ściąga, i zgłosił to publicznie wykładowcy. Dziewczyna została wyproszona z sali z oceną niedostateczną, a chwilę później zaczęła się nagonka na Kamila, który na studenckich forach internetowych został okrzyknięty „frajerem”, „kapustą” i „konfidentem”.
 
Ta historia pokazuje dwie rzeczy. Po pierwsze, że trudno o drugą taką grupę, jak studenci (nie wszyscy, rzecz jasna), która drobne cwaniactwo przyswoiłaby w podobnym stopniu i na taką skalę. Po drugie, że trudno o bardziej bezradny wobec mniejszych i większych oszustw organ państwowy niż Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. ©
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2015