Wypadki państwa

Podział polityczny w Polsce mamy tak głęboki, że nawet wypadek samochodowy nielubianego polityka bywa powodem niewczesnych żartów. Tymczasem, gdy chodzi o życie ludzkie, trzeba być ostrożnym w podsycaniu emocji.
Czyta się kilka minut
Oświęcim. Miejsce kolizji rządowego samochodu, w którym jechała premier Beata Szydło. Fot: Łukasz Kalinowski / East News /
Oświęcim. Miejsce kolizji rządowego samochodu, w którym jechała premier Beata Szydło. Fot: Łukasz Kalinowski / East News /

Ledwie media podały informację o tym, że w Oświęcimiu, by uniknąć zderzenia ze skręcającym samochodem osobowym, wyprzedzająca go limuzyna premier Szydło uderzyła w drzewo, na portalach społecznościowych zaroiło się od szyderstw – nie pierwszy zresztą raz, bo nie inaczej było w przypadku udziału kolumny z ministrem Antonim Macierewiczem w karambolu pod Toruniem czy eksplozji opony w prezydenckim samochodzie na autostradzie pod Opolem. Chciałoby się, żeby podobne incydenty prowadziły do otrzeźwienia, zwłaszcza gdy poszkodowany polityk – w tym przypadku Beata Szydło – trafia do szpitala. Gdy chodzi o życie ludzkie, trzeba być ostrożnym w podsycaniu emocji – pamiętamy tragiczną śmierć Marka Rosiaka w łódzkim biurze poselskim PiS w październiku 2010 r.

Ale pamiętamy też katastrofę smoleńską, będącą m.in. skutkiem pasma tragicznych zaniedbań i fatalnego szkolenia w 36. Pułku Specjalnym Lotnictwa Transportowego. Część świadków oświęcimskiego wypadku twierdzi, że wyprzedzająca na podwójnej ciągłej rządowa kolumna nie jechała na sygnale, ale nawet jeśli jechała, nie zwolniło to przecież kierowców BOR-u z obowiązku zachowania szczególnej ostrożności. Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika też, że kierowca limuzyny pani premier nie miał praktycznie żadnego doświadczenia w prowadzeniu podobnych aut i że – podobnie jak paręnaście dni temu kierowca ministra Macierewicza – na trasie z lotniska znacząco przekraczał dozwoloną prędkość. O stanie zdrowia Beaty Szydło również nic pewnego nie wiadomo.

Tu faktycznie nikomu nie powinno być do śmiechu. I może nie trzeba się dziwić, że ludzie, którzy mają swobodny stosunek do przepisów ruchu drogowego, mają też swobodny stosunek do konstytucji. Tylko dlaczego tyle mówią o budowie silnego państwa?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 08/2017