Reklama

Państwo w utylizacji

Państwo w utylizacji

19.03.2016
Czyta się kilka minut
Zamiast prób ustalania prawdy i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych, widzimy próby dołożenia politycznemu przeciwnikowi i zakrzykiwanie rzeczywistości w coraz brutalniej podporządkowywanych mediach publicznych.
FOT. GRAŻYNA MAKARA
Michał Okoński / Fot. Grażyna Makara
T

To nie jest kwestia sympatii partyjnych. Nie była po katastrofie smoleńskiej, kiedy analizowaliśmy zaniedbania państwa rządzonego wówczas przez PO, popełnione zwłaszcza w odpowiedzialnym za przeloty VIP-ów 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Nie jest teraz, kiedy – jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej” – lekceważenie procedur, a nawet elementarnego zdrowego rozsądku, doprowadziło kilkanaście dni temu do wypadku prezydenckiej limuzyny. Oponę, która pękła na autostradzie A4, założono na koło, mimo iż wcześniej była przeznaczona do utylizacji; kierowca miał zlekceważyć również sygnały z komputera pokładowego o spadającym ciśnieniu. Seria błędów podobnej rangi w kwietniu 2011 r. doprowadziła do tragedii; choć dziś tragedii udało się uniknąć, trudno nie być przerażonym, że urzędnicy i funkcjonariusze polskiego państwa aż do tego stopnia nie uczą się na błędach.

Chyba że nie z urzędnikami i funkcjonariuszami państwa mamy do czynienia, tylko z działaczami partyjnymi. Kiedy się słucha szefa MON Antoniego Macierewicza – na posiedzeniu sejmowej komisji obrony wygłaszającego swoje rewelacje na temat tupolewa, który rozpadł się w powietrzu, a podczas wykładu na uczelni o. Rydzyka mówiącego w kontekście Smoleńska o Polsce jako o pierwszej wielkiej ofierze terroryzmu, a także o rzekomych testach broni elektromagnetycznej – nie sposób wytłumaczyć uczynienia kogoś takiego odpowiedzialnym za obronność kraju inaczej niż logiką partyjnych zobowiązań. Podobnie jak działań BOR-u, które po doniesieniach „Rz” złożyło do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu narażenia życia prezydenta w związku z zaniedbaniami… poprzedniego kierownictwa Biura.

Zamiast prób ustalania prawdy i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych, widzimy próby dołożenia politycznemu przeciwnikowi, zemstę po latach (czy choćby po miesiącach – jak w przypadku rozgrywki w BOR) i zakrzykiwanie rzeczywistości w coraz brutalniej podporządkowywanych mediach publicznych. O stan państwa i jego służb nikt tu nie pyta. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, redaktor wydań specjalnych i publicysta działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w pisaniu o piłce nożnej i o stosunkach polsko-żydowskich. W redakcji od...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Gdyby Duda zginął mielibyśmy zapewne kolejną "narodową martyrologię" i kolejnego "poległego za ojczyznę" w wyniku wypadku komunikacyjnego. Zapewne też byłoby żądanie kolejnego pomnika pod pałacem, a wielki bohater narodowy książę Poniatowski w ogóle znikłby gdzieś tam na dalszym planie. PiS wietrzyłby kolejny spisek tym razem pewnie niemieckiej agentury (BMW niemieckie, autostrada poniemiecka) i jeszcze ukrytych agentów PO. Nikt nie przyjmowałby tak samo jak po Smoleńsku prozaicznej przyczyny olewania wszelkich procedur i tego polskiego (a w Smoleńsku i rosyjskiego) "jakoś to będzie".

"Zamiast prób ustalania prawdy i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych..." 8 lat mieli na to czas...

Z tego co wiemy BOR został już kilka miesięcy temu zdeplatformizowany i obsadzony rasowymi specjalistami z rodowodem, partyjnym oczywiście.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]