Państwo w utylizacji

Zamiast prób ustalania prawdy i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych, widzimy próby dołożenia politycznemu przeciwnikowi i zakrzykiwanie rzeczywistości w coraz brutalniej podporządkowywanych mediach publicznych.
Czyta się kilka minut
Michał Okoński / / Fot. Grażyna Makara
Michał Okoński / / Fot. Grażyna Makara

To nie jest kwestia sympatii partyjnych. Nie była po katastrofie smoleńskiej, kiedy analizowaliśmy zaniedbania państwa rządzonego wówczas przez PO, popełnione zwłaszcza w odpowiedzialnym za przeloty VIP-ów 36. Specjalnym Pułku Lotnictwa Transportowego. Nie jest teraz, kiedy – jak wynika z ustaleń „Rzeczpospolitej” – lekceważenie procedur, a nawet elementarnego zdrowego rozsądku, doprowadziło kilkanaście dni temu do wypadku prezydenckiej limuzyny. Oponę, która pękła na autostradzie A4, założono na koło, mimo iż wcześniej była przeznaczona do utylizacji; kierowca miał zlekceważyć również sygnały z komputera pokładowego o spadającym ciśnieniu. Seria błędów podobnej rangi w kwietniu 2011 r. doprowadziła do tragedii; choć dziś tragedii udało się uniknąć, trudno nie być przerażonym, że urzędnicy i funkcjonariusze polskiego państwa aż do tego stopnia nie uczą się na błędach.

Chyba że nie z urzędnikami i funkcjonariuszami państwa mamy do czynienia, tylko z działaczami partyjnymi. Kiedy się słucha szefa MON Antoniego Macierewicza – na posiedzeniu sejmowej komisji obrony wygłaszającego swoje rewelacje na temat tupolewa, który rozpadł się w powietrzu, a podczas wykładu na uczelni o. Rydzyka mówiącego w kontekście Smoleńska o Polsce jako o pierwszej wielkiej ofierze terroryzmu, a także o rzekomych testach broni elektromagnetycznej – nie sposób wytłumaczyć uczynienia kogoś takiego odpowiedzialnym za obronność kraju inaczej niż logiką partyjnych zobowiązań. Podobnie jak działań BOR-u, które po doniesieniach „Rz” złożyło do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu narażenia życia prezydenta w związku z zaniedbaniami… poprzedniego kierownictwa Biura.

Zamiast prób ustalania prawdy i wyciągania konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych, widzimy próby dołożenia politycznemu przeciwnikowi, zemstę po latach (czy choćby po miesiącach – jak w przypadku rozgrywki w BOR) i zakrzykiwanie rzeczywistości w coraz brutalniej podporządkowywanych mediach publicznych. O stan państwa i jego służb nikt tu nie pyta. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2016