Reklama

Ładowanie...

Wykluczone głosy

Wykluczone głosy

28.10.2016
Czyta się kilka minut
Gdy pisałem „Wykluczonych", chciałem zabrać głos w debacie, która od jakiegoś czasu toczy się w Polsce. Głosy, które docierają z różnych stron, przerażają mnie – powiedział Artur Domosławski.
Artur Domosławski / Fot. Wojciech Wandzel
K

Korzystając z pozycji dyrektora artystycznego Festiwalu Conrada, chciałbym raz na zawsze ustalić jedną rzecz – reportaż to literatura, a Artur Domosławski jest wybitnym pisarzem” – powiedział Michał Paweł Markowski, otwierając spotkanie z autorem „Wykluczonych”. Spotkanie rozpoczęło się od krótkiej rozmowy na temat ostatniego wyroku sądu, który przyznał rację Domosławskiemu w sporze o jego biografię Kapuścińskiego, który toczy z rodziną zmarłego pisarza. „Cieszę się, gdyż w innym przypadku autorzy żyli by w strachu, że ktoś mógłby zamknąć im usta” – podsumował ten wątek Domosławski.

Rozmowa z autorem obracała się wokół jego ostatniej książki, ale także często pojawiały się także wątki związane z warsztatem pracy reportera. Domosławski opowiadał o konieczności zachowywania dystansu względem ludzi, których się spotyka – szczególnie w przypadku tych najuboższych – bez tego nie da się pisać. Nie mogło zabraknąć problemów związanych z globalnym wykluczeniem. Gość spotkania opowiedział, jak wyglądała ewolucja jego wrażliwości i poglądów politycznych. „Należę do pokolenia, które zostało uwiedzione przez narrację transformacji gospodarczej, budującej kapitalizm zgodnie z planem Balcerowicza. Podróże do krajów Południa, gdzie działały podobne mechanizmy, tyle że bardziej intensywnie otworzyły mi oczy” – wyznał Domosławski.

W dalszej części spotkania rozmowa zeszła na temat kryzysu migracyjnego. „Kategoria «migranta ekonomicznego» jest dla mnie kompletnie bez sensu” – mówił autor, dodając, że to najczęściej wymówka, usprawiedliwiająca odmówienie jakiejkolwiek pomocy. „Gdy pisałem «Wykluczonych», chciałem zabrać głos w debacie, która od jakiegoś czasu toczy się w Polsce. Głosy, które docierają z różnych stron, przerażają mnie”.

Zawód reportera nie jest pozbawiony pewnej dwuznaczności – jak zauważyła Katarzyna Kubisiowska. Domosławski w swojej książce przywołuje wątek „czarnej turystyki”, czyli podróżowania do miejsc podwyższonego ryzyka. „To oczywiście może w pewnym kontekście wydawać się niemoralne. Ale trudno mi to jednoznacznie ocenić – to bardzo przypomina zawód reportera” – podsumował autor.


Czytaj wszystkie relacje z Festiwalu Conrada i teksty z festiwalowych dodatków na powszech.net/conrad2016 >>>

Autor artykułu

Krytyk literacki, stale współpracuje z Tygodnikiem Powszechnym. Redaktor literacki Conrad Festival, doktorant na Wydziale Polonistyki UJ. Prowadzi podkast literacki „Book’s not dead”.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]