Wulkan nad Pełtwią

Agnieszka Biedrzycka: KALENDARIUM LWOWA 1918–1939 – niezwykły rezultat ogromnej pracy: tom, w którym tekst główny liczy blisko tysiąc stron dość drobnego druku, a do tego dochodzą jeszcze aneksy i indeksy...
Czyta się kilka minut

...Księga, której nikt pewnie nie przeczyta od deski do deski, gdy się ją jednak otworzy w którymkolwiek miejscu, wciąga jak dobra powieść.

Co na przykład działo się we Lwowie 77 lat temu? 2 sierpnia 1935 roku „Wszechnarodowy Zjazd Rusinów zaprotestował przeciw »bezprawnym i nieetycznym« próbom przejęcia Narodnego Domu przez Ukraińców” – to kolejna odsłona walki między ukraińskimi narodowcami a starorusinami. „Z powodu braku dowozu z prowincji szynka zdrożała z 3 do 4 zł, smalec z 1,60 do 2,40” – spora podwyżka! „Z rogatki Janowskiej wyruszyła do Warszawy piesza delegacja pracowników Małopolskiej Fabryki Żarówek w celu wręczenia Ignacemu Mościckiemu skargi w sprawie zamknięcia zakładu przez kartel Philips-Tungsram-Osram” – dotarła do celu po czterech dniach. A 3 sierpnia z pracowni prof. Rudolfa Weigla, twórcy Instytutu Badań nad Tyfusem Plamistym i Wirusami, uciekła... małpa doświadczalna: „Zwierzę schroniło się na dachu kościoła św. Mikołaja, następnie przeszło na dach starego gmachu uniwersytetu, skąd, ścigane przez straż pożarną, uciekło po dachach budynków przy ul. Długosza i po czterogodzinnym pościgu zostało schwytane w mieszkaniu przy ul. św. Mikołaja”. Biedna małpa! I jeszcze mecz Czarni-Lechia: „W 25. minucie II połowy, po wykluczeniu z gry kapitana Lechii za powtórną obrazę sędziego, Lechia zastosowała bierny opór, nie przeszkadzając Czarnym w zdobywaniu kolejnych bramek”. Przegrała 2:16.

„Kalendarium” obejmuje okres od 22 listopada 1918 r., gdy Lwów opuściły oddziały Zachodnio-Ukraińskiej Republiki Ludowej, do 31 sierpnia 1939 r.u, ostatniego dnia pokoju. Oparte zostało przede wszystkim na ówczesnej prasie codziennej, nie tylko lwowskiej, ale też krakowskiej i warszawskiej. Wykorzystując gazety należące do różnych opcji politycznych, autorka starała się ustalić najbardziej prawdopodobny przebieg wydarzeń, odmiennie opisywanych w endeckim „Słowie Polskim”, syjonistycznym „Nowym Dzienniku”, czy socjalistycznym „Dzienniku Ludowym”. Korzystała też oczywiście z opracowań historycznych i wydawnictw źródłowych. Uwzględniła wszystkie dziedziny życia: politykę, gospodarkę, naukę, kulturę, sport, życie codzienne w makro- i mikroskali, informacje dotyczące afer kryminalnych, klęsk żywiołowych, anomalii meteorologicznych. Lwowskie refleksy wydarzeń ogólnopolskich sąsiadują z nowinami najzupełniej lokalnymi, a świadectwa walki politycznej – ze sprawą Rity Gorgonowej czy historią „człowieka-muchy”.

Powstał wielobarwny patchwork, kronika żywa i bardzo dramatyczna. Lwów bowiem, tak często dziś idealizowany jako utracona Arkadia, był w dwudziestoleciu – jak to pokazuje „Kalendarium” – owszem, prężnym ośrodkiem kultury, ale i sceną niegasnących konfliktów, które czasem przybierały gwałtownie na sile. Otwarta wojna polsko-ukraińska zakończyła się w 1919 r., ale jej ciągiem dalszym były z jednej strony akty terroru, z drugiej – wyroki śmierci i próby ograniczania działalności ukraińskich organizacji. Społeczność ukraińska też zresztą nie była jednolita, narodowcy zwalczali moskalofilów i komunistów. Dodajmy działalność komunistycznego podziemia, no i – nie na ostatnim miejscu – antyukraińskie, przede wszystkim zaś narastające zwłaszcza w latach 30. antysemickie nastroje wśród ludności polskiej, a otrzymamy krajobraz cokolwiek wulkaniczny. Teoretyczna wiedza na temat getta ławkowego na wyższych uczelniach i „walki ekonomicznej” z kupcami czy przedsiębiorcami żydowskimi zostaje w tej księdze przełożona na konkretne obrazy, budzące dreszcz obrzydzenia. Także i dlatego jest to ważna lektura – choć dla niejednego będzie równocześnie podróżą sentymentalną. (Wydawnictwo Universitas, Kraków 2012, ss. 1160. W aneksie składy osobowe lwowskich władz, rektorów wyższych uczelni i zwierzchników kościelnych, na końcu literatura oraz indeksy.)

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 34/2012