Wszechmoc miłości

„I niewiele zdzia­łał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa” – w taki sposób św. Mateusz zamyka opis pierwszego wystąpienia Jezusa w Jego „ojczyźnie”, tzn. w Nazarecie (zob. Mt 13, 58).
Czyta się kilka minut

Wszechmogący Bóg został obezwładniony.

Jak to się stało?

W jaki sposób można uczynić Boga bezsilnym?

Odpowiedź Ewangelisty jest konkretna: Wszechmogącego Boga można uczynić bezsilnym przez niewiarę. W tym miejscu warto być może odwołać się do definicji wiary wielokrotnie przywoływanej przez papieża Benedykta XVI: „U początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”.

Wiara nie jest zbiorem prawd układających się w światopogląd czy system moralny; jest spotkaniem osoby z Osobą – moim z Jezusem. Wiara jest żywą relacją. Jest rodzajem poznania, które jest owocem komunii.

Co możemy w świetle tej definicji powiedzieć o tamtych mieszkańcach Nazaretu? Oto żyli z Jezusem przez ponad 30 lat; spotykali się z Nim w synagodze i przy studni, widzieli Go pracującego w warsztacie Jego ojca, Józefa; znali z imienia wszystkich Jego krewnych. I…

I nigdy nie weszli z Nim w prawdziwą, głębszą relację. Taką, która pozwoliłaby im doświadczyć Jego mocy. Nigdy nie przeżyli z Nim takiego spotkania, które w znaczący sposób przemienia życie.

Myślę o sobie: o tym, że można ponad 30 lat (np. przez 32 lata kapłaństwa) być fizycznie bardzo blisko Jezusa, całkiem sporo o Nim wiedzieć i – jeśli trzeba – nawet opowiedzieć. Można – dla pełniejszego przekazu – postudiować wszystkie konteksty Jego życia i przepowiadania. I jednocześnie można nie mieć z Nim żadnej osobistej relacji. Można się budzić bez Niego i zasypiać bez Niego; można podejmować decyzje dotyczące własnego czy cudzego życia, radząc się wszystkich, tylko nie Jego.

Czy jestem wierzący?

Kluczowym kryterium w odpowiedzi na to pytanie nie jest to, czy „znam” Ewangelię, ale to, czy znam Jej moc.

Nie chodzi o to, ile wiem o Jezusie, tylko o to, czy rzeczywiście Go spotykam. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2020