Reklama

Wojna i nadzieja

Wojna i nadzieja

02.12.2009
Czyta się kilka minut
Bohaterami tej książki są sieroty, dzieci zdemoralizowane i okaleczone psychicznie, ludzie, których wojna wpędziła w szaleństwo, inwalidzi, kobiety, które straciły mężów i synów. Ich losy pozwalają pokazać koszmar wojny i koszmar rzekomego pokoju.
"

"To nie jest moje miejsce. To nie jest moja wojna" - powtarzała w duchu przerażona i wstrząśnięta Asne Seierstad, dwudziestoczteroletnia korespondentka jednego z norweskich dzienników, gdy w 1995 r. znalazła się w Groznym. Sama. Niedoświadczona. Nieznająca Czeczenii.

"Wojna? Na co ci to? Jaki ty masz z nią związek? Czy warto dla niej narażać życie?" - dziwił się kierowca, który kilka godzin wcześniej podrzucił ją na moskiewskie lotnisko wojskowe. Bo do Czeczenii Seierstad leciała razem z osiemnastoletnimi żołnierzami rosyjskimi, których posłano tam zapewne po trzygodzinnym przeszkoleniu. Wielu z nich wracało później do domów także samolotem. W zalutowanych trumnach.

Nie jest to pierwsza książka o konflikcie na Kaukazie. Pisały o nim Anna Politkowska i Czeszka Petra Prochazková, pisał rosyjski dziennikarz Arkadij Babczenko i wielu innych. Być może jednak "Dzieci Groznego" to najznakomitsza rzecz o wojnie w Czeczenii, jaką zdarzyło nam się czytać. ?sne Seierstad jest bowiem mistrzynią reportażu, o czym nie trzeba przekonywać nikogo, kto pamięta jej "Księgarza z Kabulu". Korespondentów wojennych jest wielu - niewielu jednak umie wznieść się ponad to, co widzą i czego oczekują od nich szefowie. Przekuć to, czego są świadkami, w niepostawione wprost pytanie: dlaczego w człowieku jest tyle zła i tyle dobra, tyle podłości i tyle szlachetności?

Jest jeszcze jedna cecha odróżniająca Seierstad od tłumu dziennikarzy towarzyszących wszelkim wojnom. Była freelancerem, bez pieniędzy, bez niezbędnych kontaktów, rutyny, a nawet dachu nad głową. Ulitowała się nad nią Czeczenka, którą Seierstad spotkała, maszerując z lotniska do centrum zrównanej z ziemią stolicy zbuntowanej republiki. Zamieszkała więc z jej rodziną. W domu były same kobiety, wszyscy mężczyźni zostali zabici albo walczyli z Rosjanami.

Żyjąc pośród zwykłych ludzi, starała się zdobyć informacje o tym, co się dzieje w bombardowanych miastach i wsiach, w sztabach rosyjskiej armii, w bunkrze prezydenta Dżochara Dudajewa. Później dopiero dotarła do Dudajewa, Basajewa i Maschadowa. Pewnego razu jedna z kobiet mieszkających z nią pod wspólnym dachem zaczęła rodzić. Seierstad towarzyszyła jej w drodze do szpitala. Ujrzała tam inną kobietę czekającą na poród. Była ranna; jadąc z mężem i sześcioletnim synkiem do szpitala w Groznym, trafili na wymianę ognia. Mąż i syn zginęli, ją odłamki raniły w pierś.

W chwili gdy Seierstad poznawała jej historię, urodziło się dziecko jej czeczeńskiej gospodyni. I o tych dwóch kobietach napisała swój pierwszy reportaż. Zrozumiała wtedy, z jakiej perspektywy powinna pisać. Nie tracąc z oczu człowieka. Baczniej przyglądając się skrzywdzonym i poniżonym niż prezydentom i generałom. Bez patosu, ale godząc się z myślą, że Czeczenia to jej wojna.

Inaczej niż wielu innych dziennikarzy, norweska reporterka była na Kaukazie nie tylko podczas pierwszej wojny czeczeńskiej. Wybrała się tam także dziesięć lat później, gdy niewielu się już Czeczenią interesowało. Trudno tam zresztą dotrzeć, bo od kilku lat władze Rosji nie wydają dziennikarzom pozwolenia na wjazd do kaukaskiej republiki.

Seierstad poleciała bez pozwolenia, udając Czeczenkę. Oczywiście, ryzykowała. Nie tylko deportację, ale i życie. Bo odcięta od świata Czeczenia jest dzisiaj królestwem bezprawia i terroru, współczesnym jądrem ciemności. Mordy, gwałty i wszechobecny strach są tam dziś nie mniejsze niż podczas obu wojen, z tą różnicą, że obecnie Czeczenów mordują i torturują nie Rosjanie, lecz namaszczeni przez Kreml rodacy. Na tym polega osławiona czeczenizacja wojny, którą chlubi się Władimir Putin.

Bohaterami "Dzieci Groznego" są przede wszystkim sieroty, dzieci zdemoralizowane i okaleczone psychicznie, ludzie, których wojna wpędziła w szaleństwo, inwalidzi, kobiety, które straciły mężów i synów. To ich losy pozwalają norweskiej reporterce pokazać koszmar wojny i koszmar rzekomego pokoju. Seierstad nie unika opisu politycznego i historycznego tła konfliktu, daje też bezlitosny portret Ramzana Kadyrowa, obecnego prezydenta Czeczenii, podejrzewanego m.in. o zlecenie zamordowania Anny Politkowskiej. Najbardziej interesuje ją jednak to, co się dzieje z ludźmi, którzy na przykład widzieli dzieci rozrywane przez miny.

Właśnie, co się z nimi dzieje? Twardnieją ich serca, stają się fanatykami. Opasawszy się granatami - jak córka jednej z bohaterek tej książki - atakują Teatr na Dubrowce. Seierstad widzi, jak umierają tradycyjne wartości społeczeństwa czeczeńskiego, jak zanika solidarność i rodzi się obojętność na los bliźnich, nawet tych najsłabszych - dzieci osieroconych, bezdomnych, wykorzystywanych seksualnie przez krewnych, którzy mieli się nimi opiekować...

"Dzieci Groznego" to wstrząsające świadectwo tego, jak brzydka i niesprawiedliwa jest wojna - by przywołać wspominanego przez reporterkę Lwa Tołstoja - i jak wszyscy jej uczestnicy starają się zagłuszyć w sobie głos sumienia. Zagłuszają go czeczeńscy bojownicy i cywilne ofiary wojny, przyswajające sobie wilcze prawa obowiązujące w tym świecie. Zagłuszają agresorzy, jak choćby spotkani przez Seierstad rosyjscy weterani i ich rodziny. Opowieści o nich są przygnębiającym świadectwem triumfu faszyzmu i rasizmu w rosyjskich duszach.

Nawet na tej nieludzkiej ziemi można jednak spotkać anioły. Na przykład Malika i jego żonę Hadiżat, pod których dachem Seierstad mieszkała. Założyli oni jedyny prywatny dom dziecka w Czeczenii (być może dziś jedyną tego rodzaju instytucję w całej republice, bo prezydent Kadyrow zlikwidował państwowe domy dziecka i domy starców). Przez dom Malika i Hadiżat w ciągu kilku lat przewinęły się setki sierot. Małżonkom trudno wyżywić, przyodziać, wykształcić swoich wychowanków, trudno przede wszystkim zwrócić im dzieciństwo i przywrócić normalnemu życiu. Ale Hadiżat walczy o swoje dzieci, nawet o te, które mają krew na rękach. Jest symbolem nadziei, tej nieśmiertelnej. I to ona jest prawdziwą bohaterką tej książki.

Janka Ochojska i pani Ola Riezunow zapewne przyznałyby rację tym, którzy nazywają Hadiżat "aniołem z Groznego". Poznaliśmy ją i niektórych jej wychowanków na początku drugiej wojny czeczeńskiej. Rozmawialiśmy krótko, mogliśmy się więc jedynie domyślać, ile dziecięcych dramatów kryje się w jej domu. Czasami wyobraźnia ludzka okazuje się jednak zbyt słaba...

Asne Seierstad, "Dzieci Groznego" przeł. Iwona Zimnicka, Warszawa 2009, Wydawnictwo W.A.B.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]