Wmówienia

W "Rzeczpospolitej" z 27 grudnia znalazłem zwięzły felieton Łukasza Warzechy poświęcony stosunkowi polskich władz do pogrzebów Václava Havla i Kim Dzong Ila. Wywód autora (na co dzień związanego z dziennikiem "Fakt") otwierają kąśliwe uwagi o przyczynach nieobecności prezydenta Komorowskiego i premiera Tuska na uroczystościach w Pradze. Następnie Warzecha zwraca uwagę, iż to właśnie polski dyplomata, jako przedstawiciel wszystkich państw Unii Europejskiej, wpisał się w stolicy północnej Korei do oficjalnej księgi kondolencyjnej, wyłożonej po śmierci koreańskiego dyktatora; pozwala to felietoniście zadać szereg (błyskotliwych w zamyśle) pytań dotyczących zawartości żałobnego wpisu i prowadzi go prostą drogą do finału. Jest nim przypuszczenie, iż prezydent znajdzie czas, by polecieć na pogrzeb Kim Dzong Ila. (Kurtyna; burzliwe owacje redaktorów i wiernych czytelników "Rzepy").
Czyta się kilka minut

Konstrukcja logiczna wywodu Warzechy odznacza się szlachetną prostotą. Przesłanka pierwsza: prezydenta nie było w Pradze, a więc władze RP zlekceważyły Havla. Przesłanka druga: Polska przyłączyła się do kondolencji UE, a więc wyraziła współczucie dla władz Korei. Wniosek (oczywiście: tylko zasugerowany): reżimowi Tuska i Komorowskiego bliżej do Kimów niż do Havla. (Autor! Autor!)

Każdy dziennikarz ma prawo mówienia prawd niewygodnych dla rządzących. Dziennikarze sympatyzujący z opozycją uważają to często za swój podstawowy obowiązek. Rzecz w tym, iż w wywodzie Warzechy niechęć do władz jest znacznie bardziej oczywista niż chęć mówienia prawdy.

Prezydent Komorowski nie pojechał do Pragi, to prawda; można długo dyskutować, czy była to słuszna decyzja. Zanim jednak wyciągnie się wnioski, trzeba pamiętać, iż prezydent uczynił swym przedstawicielem Lecha Wałęsę. Na pożegnanie charyzmatycznego przywódcy pojechał charyzmatyczny przywódca. Owszem, Wałęsa nie pełni dziś funkcji państwowych, ale symboliczny wymiar jego obecności na pogrzebie Havla był znacznie wyższy niż ewentualna obecność urzędującego prezydenta (a także: niż obecność przywódców państw zachodnich). Tyle o pierwszej przesłance Warzechy.

Co do przesłanki drugiej: kondolencje Unii (przekazane przez naszego dyplomatę z racji polskiej prezydencji, jak się domyślam) to sprowadzone do minimum zachowanie dyplomatyczne; rozważanie tego gestu jako oznaki poparcia Kimów nie ma żadnego sensu. Stąd też: finał felietonu jest żartem wyjątkowo nieodpowiedzialnym.

Żartów i wmówień Łukasza Warzechy nie warto zapewne demonizować. Ale też: nie należy lekceważyć faktu ich pojawienia się w "Rzeczpospolitej". Kilka kroków dalej są hasła wykrzykiwane na marszach niepodległości i monologi posła Antoniego Macierewicza. Oby nie stały się one obowiązującą prawdą.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2012