Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wiersze z getta

Wiersze z getta

11.04.2013
Czyta się kilka minut
Była kiedyś kobieta, która miała dom. Budowała go własnymi rękami. Pisze: „Pracowałam i tworzyłam, / Bez trwogi, bez pośpiechu żyłam”.
„Ślady muru” upamiętniające granice getta w Warszawie; projekt Tomasza Leca
A

A gdy zbliżało się święto Rosz Haszana, w domu pachniało kwiatami. „Kochane dzieci, dobry mąż / Szczęście dawali mi wciąż”. Dobre, zwykłe życie. Tylu ludzi tak żyje. Ale jej życie nagle się skończyło. To znaczy, ona żyła, ale wszystko jej zabrano: męża, dzieci, dom.
O tej kobiecie nic nie wiemy – poza tym, że wiersz napisała jako więźniarka obozu Stutthof. Nie wiemy, jak się nazywała ani kiedy zginęła. Zginęła niemal na pewno. Wiemy też, że cierpiała i nie mogła pojąć, dlaczego wszystko się zmieniło. Takich wierszy – pisanych przez Żydów i Żydówki w gettach, obozach lub po „aryjskiej stronie” – powstawały tysiące. Kilkaset zebrano w wydanej przez ŻIH antologii. Różne były ich losy: część przechowano w słynnym Podziemnym Archiwum Getta Warszawskiego (Archiwum Ringelbluma), część po wojnie zebrała Centralna Żydowska Komisja Historyczna i później ŻIH, część odnalazła się przypadkiem wiele lat później.
Pisane były głównie po polsku lub w jidysz, rzadziej po hebrajsku. Różny jest ich temat, forma i wartość literacka – pisali je nie tylko poeci, ale przede wszystkim zwykli ludzie. Były sposobem na zapomnienie i zachowanie człowieczeństwa, także rodzajem oporu.
„Wtedy zjawiły się wiersze…” – wspominają siostry Henryka i Ilona Karmel. – „Przyszły, bo przyjść musiały, bo musiało się mieć wspomnienie, gdzieżby nikt nie mógł wtargnąć brutalnie, coś, żeby nie być samotnym – dom. Musiało się powiedzieć o tym, jak boli, jak źle, jak tęskno”. W liście do Tuwima siostry pisały: „Może uzna Pan te wiersze za proste, zwyczajne, niegodne uwagi, słowem bez wartości. (...) Lecz niech Pan pamięta o jednym. Te wiersze są szczere. Te wiersze nie są grafomanią. Tam gdzie one powstały, za drutami K.L. nie było miejsca, nie było czasu, brak było po prostu siły na grafomanię”.
Bywa, że wiersze są zapisem ostatnich chwil czyjegoś życia. To ich największa wartość.

Dokąd mam pójść,
Kto odpowie mi?
Dokąd mam pójść?
Pozamykane wszystkie drzwi!
Świat jest wielki i wspaniały –
Tylko dla mnie mały.
Dokąd mam pójść?
Nie pozwalają mi
I zamknięte wszystkie drzwi!

* * *

...Anioły z czartami
Rozbiły tablice Prawa.
Jest szaro i ciemno,
Czyżby Bóg nie istniał?
W porządku i ładzie
Umiera mój naród.
Łamie się największe z przykazań –
Gdzie jest Bóg?
Okrutna zaraza
W biały dzień,
Żałosny płacz
W blasku słońca.
Bałagan i krzyki
Zwartych szeregów.
Niebo się czerwieni.
Idą na śmierć,
Dudnią wystrzały,
Gromy, błyskawice.
Wielka blokada,
Czarcia maskarada.
Wróg przyszedł
W czarną godzinę.
(...)

Pieśń Treblinka
Treblinka, dla każdego Żyda miejsce spoczynku.
Kto się tam dostaje, to już pozostaje,
Na wieki pozostaje.
Kto z sióstr, braci, matek i ojców tam dociera,
Od razu się ich zbiera…
I rychły kres nastaje.
Wracaj, wracaj moja Chanele,
Wracaj, wracaj życia korono,
Wracaj, wracaj moja Chanelko,
Wspólne życie nam przyrzeczono. (...)

Josef Kirman
(...) Ciemność w środku jasnego „letniego dnia”  wyłazi, wyłazi, wyłazi
Ze wszystkich wysadzonych drzwi i okien na opustoszałą ulicę,
I jakaś kobieta stoi i krzyczy:
„Za pięć złotych, ostatnie trzy wiązki marchwi słodkich!”
Boże, mój Boże, jeszcze handlu i życia nie zabiłeś,
Nawet na „Umschlagplatz” przy plombowaniu wagonów
Do odtransportowania na śmierć,
Jedzono surowe ziemniaki i handlowano chlebem.


Fragmenty wierszy pochodzą z tomu „Słowa pośród nocy. Poetyckie dokumenty Holokaustu”, wstęp Agnieszka Żółkiewska, wyd. ŻIH 2012.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka działu Świat, specjalizuje się też w tekstach o historii XX wieku. Pracowała przy wielu projektach historii mówionej (m.in. w Muzeum Powstania Warszawskiego)  i filmach...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]