Jeden z wielu w Polsce, ale dojmujący przez to, że dotyczy osób, które nie mogą o sobie decydować - istnieje u nas 450 domów dziecka, w których żyje 25 tys. dzieci - 3 tys. z nich nie skończyło jeszcze pięciu lat. O zastąpieniu domów dziecka np. rodzinami zastępczymi czy rodzinnymi domami dziecka mówi się właściwie od zmiany ustroju w 1989 r., a i wcześniej nie brakowało osób, które opiekę nad dziećmi bez rodziny wyobrażały sobie inaczej, niż to bywało w PRL-u. Mimo powszechnie znanych faktów - np. że utrzymanie jednego wychowanka domku dziecka kosztuje miesięcznie 3 tys. złotych, a w rodzinie zastępczej trzy razy mniej, za to rodziny z reguły lepiej wychowują i przygotowują dzieci do samodzielności - i poparcia dla idei, zmiany idą opornie. Akcję likwidacji domów dziecka ogłaszał już tygodnik "Polityka", wiele lat temu ówczesna minister pracy i polityki społecznej - Joanna Staręga-Piasek, poparcia nie szczędzi obecna podsekretarz stanu w resorcie pracy ds. kobiet, rodziny i przeciwdziałania dyskryminacji, Joanna Kluzik-Rostkowska. Potrzeba jednak sporej determinacji - chwała więc tym, którzy w staraniach o likwidację domów dziecka się nie poddają, np. "Gazecie Wyborczej", która pod koniec maja rozpoczęła akcję "Dzieciaki do domu". Po raz kolejny przypominając samorządowcom, sędziom, pracownikom domów dziecka - nam wszystkim, gdzie dzieci powinny dorastać, ucząc się życia i miłości.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















