Wiedza nieobojętna

Cały świat patrzył z przejęciem, kiedy 20 lipca 1969 r. z kosmicznego statku "Apollo 11" wyszedł Neil Amstrong i postawił pierwszy krok na Srebrnym Globie. Wiedzieliśmy, że to był "wielki krok", że rozpoczął się nowy rozdział historii ludzkości.
Czyta się kilka minut

Niezapomniane wzruszenie. Ale dziś? Kto się dziś interesuje kolejnymi wyprawami w kosmos? Nawet perspektywa kosmicznej turystyki z hotelem Miltona na Księżycu (5 tysięcy pokoi, restauracje, kościół i plaża oraz widok z okna na ziemię) specjalnie nas nie wzrusza. Nawet jeśli się uda zrealizować plany entuzjastów, to i tak będzie to tak kosztowna wyprawa, że dostępna tylko dla nielicznych. Znacznie bardziej od podboju Księżyca (ewentualnie Marsa) uwagę przyciągają przesłuchania komisji hazardowej, gazowy rurociąg, zimowa olimpiada, nie mówiąc o wyborach prezydenckich. To się pewnie zmieni, gdy chińskim statkom kosmicznym Shenzhou uda się umieścić na orbicie małe, niewykrywalne moduły z ładunkiem jądrowym, które po odebraniu sygnału z Ziemi, będą mogły niepostrzeżenie spaść na dowolny cel. Albo kiedy się rozpocznie eksploatacja księżycowych minerałów i izotopów.

To nie science fiction. W Chinach, Stanach Zjednoczonych, Rosji i kilku innych krajach na te cele idą ogromne pieniądze, pracuje nad tym rzesza specjalistów. Księżyc więc to nie jest, jak by się mogło zdawać, temat "księżycowy". Co więcej: w konkursie na pierwszego prywatnego organizatora bezzałogowego lotu na Księżyc czeka, wyznaczona przez Google, nagroda 20 milionów dolarów. Warto wiedzieć, co się dzieje w sprawach dziś pozostających na dalekim planie, ale jutro...

Kosmiczne projekty nie uwalniają nas od trosk codziennych takich jak te, o których mówi zamieszczony w poprzednim numerze nasz kolejny apel do Czytelników o wsparcie Fundacji "Tygodnika". Na jednym z forów zapytano mnie, czy mi nie wstyd tak apelować. Jeśli pismo nie jest dostatecznie rentowne - napisał anonimowy autor - trzeba je zamknąć. Nie zarabia na siebie, znaczy: nie jest potrzebne.

Drogi Anonimie, według tej logiki, należałoby zamknąć większość teatrów i muzeów, zrezygnować z wydawania różnych ważnych książek i tych działań kulturowych, które, jako nierentowne, subsydiuje państwo, bo w dziedzinie kultury nie zawsze rentowność jest miarą społecznej użyteczności. "Tygodnik" wsparli i wspierają ci, którzy obecność "Tygodnika Powszechnego" postrzegają jako społeczne dobro. Tak więc nie wstyd mi, że o pomoc w przetrwaniu trudnych czasów zwracam się do Przyjaciół pisma.

Borykając się z własnymi kłopotami, można stracić wrażliwość na kłopoty innych. By się przed tym bronić, postanowiliśmy objąć prasowym patronatem instytucję dobrze służącą ludziom, która również się boryka z problemami finansowymi: krakowskie Hospicjum

św. Łazarza, owoc zwołanego przez kard. Karola Wojtyłę Synodu Krakowskiego, w którego powstaniu wielką rolę odegrała także związana z "Tygodnikiem" Halina Bortnowska.

Hospicjum opiekuje się chorymi, którym szpital nic już nie jest w stanie zaofiarować i leczenie przyczynowe trzeba zastąpić zwalczaniem objawów, związanych z postępem choroby. Zajmuje się tym w swojej siedzibie, przy ul. Fatimskiej, i w ich domach. Bezpłatnie. Koszta są pokrywane przez członków Towarzystwa Przyjaciół Chorych Hospicjum św. Łazarza (ok. 6500 osób), przez Narodowy Fundusz Zdrowia, z funduszy grantowych Gminy Kraków, z programów prowadzonych przez Zarząd oraz z działalności Fundacji Pomoc Krakowskiemu Hospicjum. Jednak te środki nie zaspokajają wszystkich potrzeb. Patronat "TP" ma polegać na systematycznym informowaniu (w wydaniu papierowym i internetowym) o hospicjum i jego potrzebach, nie tylko finansowych.

Wiedza o hospicjach - a każdy z nas, prędzej czy później, może tam trafić - i zainteresowanie nimi są jak nasza wiedza o eksploatacji kosmosu. Odległa i jeśli przydatna, to dla innych, aż do chwili, w której kosmiczny moduł zechce swój nuklearny ładunek wycelować w naszą stronę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2010