Reklama

Węgry, bankrutujące państwo

24.03.2009
Czyta się kilka minut
Najpierw odszedł premier Islandii, potem Łotwy, teraz Węgier: socjalista Ferenc Gyurcsány to trzeci już (a może dopiero?) szef rządu w Europie, którego zmiótł kryzys. Trudno się dziwić: choć jego zwolennicy obwołali go kiedyś jednym z najzdolniejszych polityków Europy Środkowej ("węgierskim Kwaśniewskim"), Gyurcsány sobie nie radził. W tym roku PKB Węgier zmaleje aż o 3-5 proc., a bezrobocie może się podwoić. Płace spadają, forint jest na równi pochyłej, dług wewnętrzny rośnie.
J

Już od dekady Węgry są "chorym człowiekiem" Europy Środka, a sytuacja polityczna - polaryzacja prawica-lewica, w Polsce nieznana w tej skali - sprawia, że kolejne rządy boją się reform, bo niezadowolenie społeczne zaraz wykorzystuje druga strona. Gyurcsány, polityk arogancki i cyniczny (w 2006 r. ujawniono, jak w przemówieniu do kolegów partyjnych przyznał, iż świadomie okłamywał wyborców), jednak chciał coś reformować. Ale skutek był tylko taki, że jego popularność jeszcze bardziej spadła.

Kłopot z Węgrami polega nie tylko na tym, że jest źle, ale że nie widać kogoś, kto miałby determinację i polityczne oparcie do przeprowadzenia reform. Ten kłopot - podobnie jak kłopot trzech państw bałtyckich, gdzie PKB też spadnie o parę procent - jest również polskim zmartwieniem: jeśli instytucje państwa węgierskiego stracą "płynność finansową", świat odniesie wrażenie...

1012

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp roczny
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]