Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W pałacu

W pałacu

08.10.2012
Czyta się kilka minut
O Miłosławiu wiedzą nieliczni, głównie miłośnicy młodej literatury polskiej. A przecież ta wielkopolska miejscowość kryje w sobie fascynujące opowieści.
O

Okazuje się, że gospodarna, praktyczna Wielkopolska bardzo mocno związana jest z tajemnicami Orientu. Nie gdzie indziej bowiem, ale właśnie w Miłosławiu przechowywana była przed wojną obfita korespondencja urodzonego w majątku Szarlej nad Gopłem Władysława Kościelskiego, bardziej znanego jako Sefer Pasza – postaci godnej pióra Dumasa albo Sienkiewicza. A powiedzieć warto, że ten polski szlachcic, uczestnik wielkopolskiej Wiosny Ludów i współpracownik Czartoryskich, powiernik sułtana tureckiego i marszałek jego dworu, wielki admirator kobiet i koni, pisywał nie tylko po turecku, ale i egipsku... Szkoda, że jakże niegdyś istotny gatunek literacki – którym była powieść awanturniczo-historyczna – odszedł do lamusa.

Dziedzicem jego majątku był bratanek, Józef Kościelski, znakomicie ożeniony z inteligentną i dobrze wykształconą warszawską konwertytką Marią Bloch. Fortuna sprawiła, że w 1895 roku udało mu się od znanego malarza i kolekcjonera, a przy tym działacza społecznego Seweryna Mielżyńskiego odkupić dobra miłosławskie – opromienione legendą bitwy, którą 30 kwietnia 1848 roku stoczyli tu polscy ułani, strzelcy i kosynierzy, pokonując, pod wodzą Ludwika Mierosławskiego i Feliksa Białoskórskiego, oddziały pruskie generała Blumena...

Kościelski doskonale wpisuje się w wyobrażenie Wielkopolanina. Był gospodarzem i artystą. Z jednej strony, organizował miejscową straż pożarną i dbał o doprowadzenie prądu elektrycznego do lamp na miłosławskich ulicach, a z drugiej, wspierał Polskie Koło Śpiewacze i sfinansował – pierwszy na ziemiach zaboru pruskiego – pomnik Juliusza Słowackiego, który stanął w przypałacowym parku (o przestrzeni publicznej nie mogło być mowy, to nie była Galicja) w 50. rocznicę śmierci poety. Uroczystości uświetnił swoją obecnością Henryk Sienkiewicz.

Wielkopolski ziemianin czuł się nie tylko miłośnikiem sztuki (w jego pałacu wisiały obrazy Matejki i Malczewskiego, Chełmońskiego, Fałata i Wyczółkowskiego), ale i artystą. Pisał wiersze i dramaty historyczne...

Jego śladem poszedł syn i dziedzic, Władysław – absolwent uniwersytetu monachijskiego, współwydawca czasopisma „Museion”, gdzie można było przeczytać np. przekłady Moliera, a także „Polnische Bibliothek”, w której ukazały się m.in. „Warszawianka” i „Noc listopadowa” Wyspiańskiego. Już po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, w 1920 roku założył Kościelski w Bydgoszczy Spółkę Akcyjną „Biblioteka Polska”, z którą związani byli Staff, Berent, Kasprowicz... Sam Kościelski także pisał i tłumaczył, pozostając w symbolistycznej, młodopolskiej stylistyce. Zginął śmiercią samobójczą, wyskakując z okna słynnego poznańskiego hotelu „Bazar” w lutym 1933 roku.

Pozostała żona, Monika z Krystyńskich – dzielna i niezwykła kobieta. Warszawska aktorka teatrów rewiowych stanęła wobec wyzwań, których na pewno się nie spodziewała. Już jako wdowa we wrześniu 1939 roku musiała – wraz z synem Wojciechem – uciekać z Miłosławia, najpierw do Rumunii, potem do Francji, wreszcie do Szwajcarii. W Genewie w 1947 roku dowiedziała się o kolejnym samobójstwie, tym razem syna Wojciecha – żołnierza i członka francuskiego ruchu oporu, który pięć lat wcześniej opublikował tomik poezji pt. „Grenadierskie strofy”.

Czy te dwie śmierci przyczyniły się do tego, jak sformułowała swój testament? Przed śmiercią w 1959 roku nie tylko zapisała Muzeum Narodowemu w Poznaniu obraz Matejki pt. „Dzieci artysty”, ale i ustanowiła nagrodę dla młodych pisarzy polskich. Po raz pierwszy przyznano ją w 1962 roku. Jednym z pierwszych laureatów był Sławomir Mrożek.

Nagrodę wręczano w Lozannie albo w Warszawie. Ale w 2002 roku maleńkie wielkopolskie miasteczko upomniało się o swoje miejsce w tej historii. W dużej mierze za sprawą pani Elżbiety Gajewicz, emerytowanej polonistki, która wychowała całe pokolenia miłosławian, nagroda znów przyznawana jest w dawnej rezydencji Kościelskich. Dziś pałacyk wygląda nieco inaczej: pod koniec wojny został zburzony, z ruiny podniesiono go dopiero na przełomie lat 60. i 70., mając na uwadze nową funkcję. Dziś mieści się tu szkoła, a w niej miniaturowa ekspozycja poświęcona Kościelskim. Podczas przerwy dzieci mogą pobiec do przypałacowego parku, pod pomnik Słowackiego. Należy przypuszczać, że jego fundatorom mogłoby się to spodobać.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, historyk i krytyk sztuki. Autorka książki „Sztetl. Śladami żydowskich miasteczek” (2005).

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]