W okrążonym obozie

Waldemar Tomaszewski, lider Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, ogłosił w ubiegłą niedzielę zwycięstwo swojej partii podczas wyborów samorządowych. Po 12 latach rządzenia w rejonie wileńskim i solecznickim Polacy polepszyli wynik w stosunku do wyborów sprzed czterech lat. Zdobyli po trzy mandaty więcej. W Wilnie zaś zachowali stan posiadania, czyli sześć mandatów. Ale są to złote mandaty, bo bez Polaków z AWPL nie jest możliwa żadna koalicja. Słowem, z kim się sprzymierzą radni Tomaszewskiego, ten zostanie burmistrzem litewskiej stolicy.
Czyta się kilka minut

Obrażeni na konserwatystów z rejonu wileńskiego za ich totalną krytykę AWPL w kampanii wyborczej, polscy politycy ogłosili, że chcą ukarać także konserwatystów ze stolicy. Podpisali wstępną umowę o koalicji z partią Rolandasa Paksasa, byłego prezydenta Litwy usuniętego przed dwoma laty ze stanowiska przez parlament za złamanie konstytucji i poddawanie się wpływom ludzi podejrzewanych o związki z rosyjskimi służbami specjalnymi. Wyklęty przez elity polityczne Paksas wygrał wybory w Wilnie, ale ma za mało głosów, aby samodzielnie rządzić. Musi szukać wspólników. To Polacy pierwsi podali Paksasowi rękę, co umożliwi mu zapewne wybór na burmistrza Wilna. W ślad za nimi poszli socjaldemokraci byłego prezydenta Algirdasa Brazauskasa. Przez 12 lat rządów AWPL nie udało się rozwiązać żadnego palącego problemu litewskich Polaków - nie przyśpieszyli zwrotu ziemi, nie polepszyli sytuacji w oświacie. Winę za nierozwiązane problemy AWPL udało się zrzucić na władze centralne i administrację państwową. Litewscy Polacy w to uwierzyli. Praktycznie wszystkie partie w czasie kampanii rzuciły się na AWPL z krytyką. Atmosferę podgrzał Vytautas Landsbergis, były lider litewskich konserwatystów, dziś europoseł. Wezwał do odebrania władzy AWPL w rejonie wileńskim i niefortunnie nazwał to "historycznym zwycięstwem". W dodatku partie litewskie otwarcie popierały konkurencyjną w stosunku do AWPL niewielką Polską Partię Ludową.

Większa część z tych, którzy poszli do urn, poczuła się jak na początku lat 90., kiedy to litewscy Polacy byli wrogiem numer jeden odradzającego się państwa litewskiego. Czuli, że znów są w obozie okrążonym wrogami. Nic dziwnego, że poszli bronić swojej polskiej władzy. W tzw. polskich rejonach frekwencja podczas wszystkich wyborów była najniższa w skali kraju. W poprzednią niedzielę była wyższa o kilka procent od średniej krajowej. Hasło "biją naszych" zadziałało i przyniosło zwycięstwo AWPL.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2007