W obronie policji

„TP” 35/2020
Czyta się kilka minut

Andrzej Stankiewicz, opisujący w tekście „Niebiescy, prawie brunatni” rosnącą polityczną zależność policji od PiS-u, stawia – wśród wielu przykładów, o których prawdziwości nie mam powodów wątpić – i taką tezę: „Podczas pierwszego białostockiego Marszu Równości policja nie chroniła (...) aktywistów LGBT+, których zaatakowali kibole i nacjonaliści”. A na poparcie tej tezy podaje cytat – fragment mojej relacji z marszu.

Mam wiele gorzkich słów pod adresem policji w ostatnim czasie, zarówno co do jej brutalności, jak i bezprawności działań. Tu jednak muszę zaprotestować. To prawda, na początku marszu w Białymstoku policja była zaskoczona i pogubiona, kiepsko skoordynowana – i faktycznie, na ul. Suraskiej brakowało funkcjonariuszy. Potem jednak to właśnie policja chroniła nas przed rozjuszonym tłumem kiboli, katolickich bojówkarzy i zwykłych mieszkańców. Gdyby nie policjanci, doszłoby do regularnego pogromu. Dlatego też zarówno w Białymstoku, jak i w Lublinie, policja otrzymała podziękowania od maszerujących.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 37/2020