Trybunał w interesie ministra

Zawetowanie przez prezydenta dwóch ustaw zagrażających niezależności sądownictwa nie zakończyło walki o polityczną kontrolę nad Sądem Najwyższym.

Czyta się kilka minut

Zawetowanie przez prezydenta dwóch ustaw zagrażających niezależności sądownictwa nie zakończyło walki o polityczną kontrolę nad Sądem Najwyższym. Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Julia Przyłębska, zaapelowała do SN o zawieszenie postępowania toczącego się w sprawie ministra Mariusza Kamińskiego, a Sąd do tego wniosku się przychylił.

Powodem miał być wniosek o rozstrzygnięcie sporu kompetencyjnego między prezydentem a SN, który do TK wniósł Marszałek Sejmu. Spór dotyczy przedwczesnego ułaskawienia Kamińskiego przez Prezydenta. Sprawa ta ma dwa wymiary. Zgodnie z literą prawa, kiedy dwie instytucje państwowe twierdzą, że mają prawo wykonywać jakąś kompetencję, Trybunał  może taki spór rozstrzygnąć, a do czasu rozstrzygnięcia instytucje te nie powinny podejmować żadnych kroków w sprawie. Najbardziej znanym z przeszłości przykładem był konflikt pomiędzy rządem Donalda Tuska a prezydentem Lechem Kaczyńskim: obaj rościli sobie prawo do reprezentowania Polski na poziomie Unii Europejskiej. Tamten spór Trybunał rozstrzygnął salomonowo - nakazał
obu instytucjom współpracować.

Drugi wymiar omawianej sprawy to wymiar ducha prawa, a ściślej - jego naruszenia przez polityczną manipulację, której wraz z Marszałkiem Sejmu dopuściła się prezes Trybunału. Spór kompetencyjny między Sądem Najwyższym a prezydentem został wymyślony przez PiS wyłącznie po to, aby umożliwić politycznie podporządkowanemu Trybunałowi ingerencję w sprawę Kamińskiego. Sporu nie ma, ponieważ sąd nie chce wykonywać kompetencji prezydenta w zakresie ułaskawiania (tak jak prezydent Kaczyński chciał wykonywać kompetencje rządu w zakresie polityki wobec UE). Sąd jedynie ocenia wpływ prawa łaski na konkretne postępowanie dotyczące konkretnej osoby.  A kontrola zakresu prawa łaski jest konieczna, ponieważ w przeciwnym razie prezydent mógłby ułaskawić pro futuro np. wszystkich członków danej partii politycznej, co byłoby oczywistym absurdem.

Sąd powinien był oprzeć się instrumentalizowaniu prawa przez Marszałka Sejmu i prezes TK. Zarzut sporu kompetencyjnego jest bezzasadny, a działanie Marszałka i Julii Przyłębskiej jest nakierowane nie na ochronę interesu publicznego, ale na ochronę partykularnego interesu jednej osoby - ministra Kamińskiego. Działanie takie, jako nadużycie, nie zasługiwało na ochronę prawną.

Autor jest prawnikiem, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2017