W nowym numerze piszemy o państwie i nie tylko. Będziecie Państwo zadowoleni

Dla starca obojętność, dla matki serek topiony. Oto, co system oferuje w ważkiej kwestii demografii.
Czyta się kilka minut
Przemysław Wilczyński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny
Przemysław Wilczyński // Fot. Grażyna Makara / Katarzyna Włoch / Tygodnik Powszechny

„Będzie państwo zadowolone” – taki tytuł nadał swojemu tekstowi Marek Rabij. W redakcji „Tygodnika” wie to każdy: jeśli napisałeś artykuł, ale nie masz błyskotliwego tytułu, idź do Rabija. Kiedyś – to tylko jeden z dziesiątek przykładów – mój kolega napisał krótką notę o tym, że pewna jastrzębska parafia jako pierwsza w Polsce zafundowała sobie terminal do kart płatniczych. Notę wyposażył w tytuł „PIN z wami”, i dzięki temu jest ona (przynajmniej przeze mnie) pamiętana do dziś.

Rewelacyjny tekst pt. „Będzie państwo zadowolone” to coś więcej niż garść ważnych informacji wyposażonych w tytułowy bon mot. To po pierwsze smutna i niezbyt chyba przyswojona diagnoza: wielu polskich seniorów, by żyć godnie, wyprzedaje za bezcen swoje mieszkania, otrzymując za to gwarancję dożywotniego dochodu.

Autor zauważa jednak przy tym, że fundusze hipoteczne skupujące od emerytów lokale w zamian za comiesięczną rentę „weszły w wolną przestrzeń po państwie polskim”, które „nie jest już w stanie zapewnić seniorom godziwej starości”. I proponuje bardzo ciekawą koncepcję, dzięki której nasz system mógłby na powrót służyć najsłabszym. Zarówno ubożejącym seniorom, jak i „klienteli” lokali komunalnych.  

Jest w tym numerze „TP” jeszcze jeden tekst pokazujący, że państwo – nie tylko zresztą polskie – pozostawia po sobie pustą przestrzeń. I to w obszarach deklaratywnie dla siebie najważniejszych, jak demografia. Zarówno w części dotyczącej coraz większej liczby (bywa, że ubożejących) seniorów, jak i coraz mniejszej liczby juniorów. „Ostatniego wieczora rozpłaczę się na widok tostowego chleba w plastiku. Podnoszę go i oglądam pod światło. Dobrze myślałam, prześwituje!” – pisze w felietonie Zuzanna Radzik, wspominając pobyt na porodówce i konstatując, że „wszyscy tacy przejęci kryzysem demograficznym, ale dać jeść matkom się nie opłaca”.

Tu w „przestrzeń po państwie”, dającym matkom niewiele ponad serek topiony, wchodzą funkcjonujące na terenie szpitali bufety. Ale przecież inne warianty tego samego zjawiska (np. plagę korepetycji w miejsce słabej publicznej edukacji itd.) moglibyśmy sobie bez trudu dośpiewać.

Choć to może nie zawsze miłe i przyjemne, czytajcie Państwo Zuzę Radzik, Marka Rabija i innych autorów z tego numeru. Będziecie Państwo zadowoleni. 

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 13/2025