Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

W kółku Anny Amalii

W kółku Anny Amalii

23.10.2016
Czyta się kilka minut
Sławne jest „odkrycie” Bacha zapoczątkowane wykonaniem przez Mendelssohna „Pasji wg św. Mateusza” w 1829 r. w berlińskiej Singakademie. Jednak w Berlinie wcale nie trzeba było Bacha odkrywać.
Anna Besson Fot. Cezary Zych
H

Hohenzollernowie zdecydowanie nie cieszą się u nas sympatią. Wielki Elektor (Fryderyk Wilhelm I) pomagał Szwedom podczas potopu, zamiast jak dobry lennik bronić Rzeczypospolitej. Potem wprawdzie – kiedy na horyzoncie widać już było szwedzką klęskę – przeszedł na naszą stronę, ale w zamian za zapewnienie Prusom niezależności do wygaśnięcia jego własnej dynastii. Syn, Fryderyk I Pruski, koronował się na „króla w Prusach” (ostatnim niedobitkom Krzyżaków też się to bardzo nie spodobało), choć był za leniwy, żeby nam poważnie zaszkodzić. Za to jego następca, Fryderyk Wilhelm I Pruski, interesował się głównie rozwojem militarnej potęgi kraju, oszczędzając na wszystkim innym. Wreszcie kolejny monarcha, Fryderyk II (zwany Wielkim), to inicjator pierwszego rozbioru Polski.

Przynajmniej ta ostatnia postać z perspektywy melomana wygląda nieco inaczej – Fryderyk Wielki był zdolnym flecistą, w 1747 r. gościł na swoim dworze Johanna Sebastiana Bacha, który improwizował na zadany przez młodego króla temat i później dedykował mu oparte na owym temacie „Musikalisches Opfer”. Bach przyjechał do Berlina odwiedzić swego drugiego co do starszeństwa syna, Carla Philippa, związanego z dworem muzykalnego Fryderyka od pierwszych dni jego panowania. Uzdolnione muzycznie były też siostry króla – starsza o trzy lata Wilhelmina i młodsza o jedenaście lat Anna Amalia.

Dzieciństwo następcy tronu i jego licznego rodzeństwa nie było łatwe. Ich ojciec – Fryderyk Wilhelm I Pruski – despotyczny militarysta, król-żołnierz, nie cenił wykształcenia muzycznego ani żadnego innego (zabronił następcy tronu uczyć się łaciny). Po dojściu do władzy rozwiązał nadworną kapelę swego ojca (na czym skorzystał Johann Sebastian Bach – znakomici, pozbawieni pracy muzycy zostali zatrudnieni przez jego ówczesnego chlebodawcę, księcia Leopolda von Anhalt-Köthen). Król przez jakiś czas tolerował potajemną muzyczną pasję dwojga najstarszych dzieci: Fryderyk grywał duety fletowe ze swoim służącym, potajemnie pobierał lekcje fletu u Quantza. Kiedy następca tronu miał 18 lat, wszystko się skończyło – definitywny zakaz uprawiania muzyki był być może kroplą, która przepełniła czarę i jedną z przyczyn desperackiej decyzji księcia, by wraz z przyjacielem uciec do Anglii. Złapano ich – przyjaciela skazano na śmierć, a Fryderyk przesiedział jakiś czas w więzieniu w Kostrzynie.

Bach, Bach, Bach

Każde panowanie kiedyś jednak się kończy – następca tronu zastąpił swego poprzednika w 1741 r. i długo tłumione muzyczne pasje rodzeństwa mogły wreszcie rozkwitnąć. Zaledwie dwa miesiące po wstąpieniu Fryderyka Wielkiego na tron zaczęto budowę berlińskiej opery. Annie Amalii (1723-87) – jako dużo młodszej – było łatwiej. Miała 17 lat, gdy jej brat objął władzę, i mogła teraz bez przeszkód uczyć się gry na organach i klawesynie. Grała też – choć nie tak biegle – na lutni, flecie i skrzypcach. Po trzydziestce zaczęła również uczyć się kompozycji, zatrudniwszy ucznia Bacha – Johanna Philippa Kirnbergera, który został potem jej kapelmistrzem. Zgromadziła dużą bibliotekę muzyczną, zawierającą wiele dzieł Bacha, jego synów Wilhelma Friedemanna i Carla Philippa, a także starszej generacji Bachów, a ponadto Grauna, Händla, kompozytorów włoskich i francuskich.

Dzięki dochodom czerpanym z funkcji opatki sekularyzowanego klasztoru w Quedlinburgu – po reformacji tym powstałym w X w. opactwem-księstwem rządziła luterańska księżna-ksieni – księżniczka prowadziła wygodne życie w Berlinie, gdzie urządzała wieczory muzyczne. Do jej kręgu należał m.in. Carl Philipp Emanuel Bach, trochę niedoceniany przez Fryderyka, który płacił mu zaledwie 300 talarów rocznie, podczas gdy były nauczyciel króla, a teraz jego ulubiony kompozytor, i obok niego główny solista wieczorów muzycznych w Sanssouci, Quantz, dostawał 2 tys., primadonna opery zaś aż 6 tys. To właśnie dla księżniczki Carl Philipp komponował sonaty organowe na jej domowe organy, zanim zmienił berlińską posadę na stanowisko dyrektora muzycznego w Hamburgu.

Nie zachowało się wiele kompozycji Anny Amalii, prawdopodobnie zniszczyła dużą ich część powodowana samokrytyką. Skomponowała m.in. oratorium pasyjne „Der Tod Jesu”, sonatę fletową, zachowały się też chorały organowe, sześć marszów i ćwiczenia kontrapunktyczne. Kilka kompozycji księżniczki cytuje jej nauczyciel Kirnberger w swoim słynnym (jej dedykowanym) dziele teoretycznym „Die Kunst des reinen Satzes in der Musik”. Można by się zastanawiać, dlaczego Anna Amalia na swego nauczyciela wybrała właśnie jego, mając do dyspozycji działającego na dworze brata znakomitego wirtuoza, jakim był Carl Philipp Emanuel Bach. Kirnberger miał opinię surowego dogmatyka (jeden z jego uczniów wspominał, że nie wolno mu było słuchać ówczesnej „muzyki rozrywkowej”, by nie zepsuć sobie gustu). Wydaje się, że był to świadomy wybór – twórczość synów Bacha należała już do nowej epoki i żaden z nich nie był zainteresowany kontynuowaniem stylu ojca, którego dzieła tak fascynowały księżniczkę. Zaczęła ona zresztą gromadzić swoją bachowską kolekcję jeszcze przed rozpoczęciem współpracy z Kirnbergerem, który później bardzo przyczynił się do jej powiększenia.

Z niej wszyscy

Dochodzimy tu do ciekawego wątku, jakim jest historia przekazania bachowskiej spuścizny następnym pokoleniom. Doskonale znane jest „odkrycie” Bacha zapoczątkowane wykonaniem przez Mendelssohna „Pasji wg św. Mateusza” w 1829 r. w berlińskiej Singakademie. Jednak badacze berlińskiego życia muzycznego w II połowie XVIII w. wskazują, że w Berlinie właściwie nie trzeba było Bacha odkrywać – w tym okresie był on dobrze znany tamtejszym miłośnikom muzyki, i to właśnie salon muzyczny księżniczki Anny Amalii odegrał wiodącą rolę w zachowaniu i propagowaniu jego spuścizny, a także ukształtowaniu przekonania, że porządne wykształcenie muzyczne musi opierać się na metodach szkoły bachowskiej (przypomnijmy, że preludia i fugi z „Das Wohltemperierte Klavier” ćwiczyli nie tylko mały Mendelssohn i jego siostra Fanny, ale też nasz Chopin).

Z salonem księżniczki musiała mieć zapewne związki także zafascynowana Bachem żydowska rodzina Itzigów – Daniel Itzig był bankierem Fryderyka Wielkiego. Córka Daniela, Sara Levy, uczyła się grać na klawesynie u najstarszego syna Bacha, Wilhelma Friedemanna, zaś nauczycielem jej siostry Belli Salomon – babki Mendelssohna – był nie kto inny jak Kirnberger. Sara Levy stała się potem wielką mecenaską muzyki, zapewne wzorując się na starszej o blisko 40 lat księżniczce. Zamawiała utwory u synów Bacha, była też protektorką Haydna. Ona również zgromadziła obszerną i cenną muzyczną bibliotekę, którą przekazała berlińskiej Singakademie. Jej siostra Bella podarowała swemu wnukowi partyturę „Pasji”, stając się w ten sposób inicjatorką bachowskiego renesansu.

Z kręgiem Anny Amalii związany był też baron Gottfried van Swieten, który jako austriacki ambasador przebywał w latach 70. XVIII w. w Berlinie (i także pobierał lekcje u Kirnbergera). To on później propagował twórczość Bacha i Händla w Wiedniu. Podczas urządzanych przez niego niedzielnych spotkań muzyki tych kompozytorów słuchał Wolfgang Amadeusz Mozart. ©

Koncert „Fletowe bractwo Anny Amalii”, w wykonaniu Anny Besson (flet traverso) i Marianny Henriksson (klawesyn), odbędzie się 9 listopada o godz. 20.30 w Centrum Kultury Zamek w Poznaniu.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]