Reklama

W Ekwadorze o rodzinie

W Ekwadorze o rodzinie

07.07.2015
Czyta się kilka minut
Podczas drugiego dnia pobytu w Ameryce Południowej, papież Franciszek zapowiedział zmianę stanowiska Kościoła w sprawie rodzin.
Pielgrzymka papieska do Ekwadoru. Fot: MARTIN BERNETTI/AFP/EASTNEWS
Z

Z wysokości i chłodu 2.800 m n.p.m., na jakiej znajduje się Quito, w godzinach rannych samolot Alitalii przeniósł papieża Franciszka na poziom morza do oddalonego o ok. 300 km., pełnego słońca Guayaquil, nazywanego popularnie Miami Ekwadoru. Na lotnisku bazy militarnej Simón Bolívar papieża przywitał wiceprezydent Jorge Glas oraz delegacja lokalnych władz.

Okrzyki zgromadzonych na płycie lotniska wiernych, skandujących Francisco, spowodowały, że papież kolejny raz dał dowód własnej prostolinijności: indywidulanie pozdrawiał obecnych, przytulał dzieci, przystawał, aby zrobić sobie zdjęcie. Po tych trwających kilkanaście minut wymianach pozdrowień i uścisków papież wsiadł do szarego Fiata Idea i udał się do sanktuarium Bożego Miłosierdzia, wypełnionego przez nieliczną grupę wiernych, głównie dzieci z ubogich dzielnic miasta, chorych i ludzi starszych.

W sanktuarium papież Franciszek złożył bukiet białych róż u stóp figury Matki Najświętszej, odmówił ze zgromadzonymi „Zdrowaś Maryjo” i przed udzieleniem błogosławieństwa powiedział: „Proszę Boga o miłosierdzie dla każdego z was” i dodał żartując „Nie chcę w zamian za to pieniędzy, ale proszę was, abyście się modlili za mnie! Obiecujecie?”

Po wizycie w sanktuarium papież udał się do trzeciego co do wielkości parku w Ameryce Łacińskiej, gdzie zgromadziło się ponad pół miliona wiernych.

Liturgia sprawowana była z formularza o Świetej Rodzinie z Nazaretu i tematyce rodzinnej papież poświęcił słowa homilii nawiązując do fragmentu z Ewangelii św. Jana o zaślubinach w Kanie Galilejskiej.

Dotykając kwestii rodzinnych papież zdecydowanie wyszedł poza tematykę ściśle latynoamerykańską i dotknął spraw ważnych dla całego Kościoła. W sposób wyraźny nawiązał do zbliżającego się Synodu na temat Rodziny, sytuując go w kontekście ogłoszonego Roku Miłosierdzia.

Odnosząc się do cudu w Kanie Galilejskiej papież powiedział: „To w rodzinie dokonują się cuda z tego, co posiadamy, z tego, czym jesteśmy, z tego, co mamy pod ręką… Nieraz nie jest to idealne, nie jest tym, o czym marzymy, ani tym, czym „powinna być”. Nowe wino wesela w Kanie Galilejskiej rodzi się w stągwiach służących do oczyszczenia, czyli miejscach, gdzie wszyscy porzucali swój grzech… „Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5,20). W rodzinie każdego z nas oraz we wspólnej rodzinie, jaką wszyscy tworzymy niczego się nie odrzuca, nic nie jest bezużyteczne. Tuż przed rozpoczęciem Roku Jubileuszowego Miłosierdzia, odbędzie się Zwyczajny Synod Biskupów poświęcony rodzinie, aby dojrzało prawdziwe duchowe rozeznanie oraz aby znaleźć konkretne rozwiązania wielu trudnych i ważnych wyzwań, z jakimi rodzina musi się dzisiaj zmierzyć. Zachęcam was do wzmożenia modlitwy w tej intencji, aby nawet to, co uważamy za nieczyste, co nas gorszy lub przeraża Bóg – sprawiając, by nadeszła Jego „godzina” – zechciał przekształcić w cud.”

Papież przypomniał także, że „Bóg zawsze zbliża się do peryferii tych, którym zabrakło wina, którzy muszą tylko pić strapienia; Jezus ma słabość do marnowania najlepszego wina z tymi, którzy z tego czy innego powodu czują, iż rozbiły się im wszystkie stągwie.” Słowa, które jednoznacznie brzmią jak ratunkowe koło rzucone tym wszystkim, których sytuacja rodzinna nie w pełni jest uregulowana i którzy doświadczają wielu rodzinnych dramatów.

Homilia skoncentrowana była na osobie Maryi i jej interwencji u Syna celem wyproszenia wina, którego zabrakło. Maryja, wyjaśniał papież: jest czujna na tym rozpoczętym już weselu, jest zatroskana o potrzeby nowożeńców. Nie pogrąża się w zadumie, nie zamyka się w swoim świecie, jej miłość sprawia, że jest Ona „dla innych”.

„Wino jest znakiem radości, miłości, obfitości. – dodał papież Franciszek – Jakże wielu ludzi młodych dostrzega, że w ich domach już od dawna go nie ma. Jakże wiele kobiet samotnych i zasmuconych zadaje sobie pytanie, czy miłość odeszła, wyparowała z ich życia. Jakże wiele osób starszych czuje się wykluczonych ze świętowania swoich rodzin, zostało postawionych w kącie i nie może napić się codziennej miłości. Brak wina może być również skutkiem braku pracy, choroby, trudnych sytuacji, jakich doświadczają nasze rodziny. Maryja nie jest matką „roszczeniową”, nie jest teściową, która czuwa, żeby nacieszyć się naszym brakiem doświadczenia, błędami lub nieuwagą. Maryja jest Matką: jest blisko, czujna i troskliwa.

Papież przypomniał także o wartości modlitwy i aktywnego zaangażowania: Maryja z ufnością idzie do Jezusa, Maryja prosi. Nie idzie do gospodarza wesela: bezpośrednio przedstawia trudności małżonków swojemu Synowi.... I w końcu Maryja działa. Słowa: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5) skierowane do sług, są także zachętą dla nas, abyśmy oddali się do dyspozycji Jezusowi, który przyszedł nie po to, aby mu służono, lecz aby służyć. Służba stanowi kryterium prawdziwej miłości.”

"Rodzina – kontynułował papież, używając tak charakterystycznych dla siebie obrazów - to najbliższy szpital, pierwsza szkoła dla dzieci, punkt odniesienia dla osób starszych. Rodzina to wielkie bogactwo społeczne, której żadna inna instytucja nie może zastąpić; której należy się pomoc i którą należy ją wzmacniać. Wsparcie na rzecz rodziny nie może być traktowana jako forma jałmużny, lecz jako autentyczny dług społeczny, które społeczeństwo zaciagneło wobec tej intytucji, która tak wiele wnosi dla dobra wspólnego."

Na kontynencie tak dotkliwie dotkniętym kryzysem życia rodzinnego, gdzie większość par żyje nie związana sakramentalnym związkiem małżeńskim papież wskazał na nadzieję dla przyszłosci rodziny: „Najlepsze wino nadchodzi... Nadchodzi ono, mimo iż wszystkie dane i statystyki mówią inaczej... Szepcąc te słowa, trzeba w nie uwierzyć: najlepsze wino dopiero nadejdzie.”

Po zakończonej Mszy Świętej papież udał się na posiłek i na chwilę odpoczynku do jezuickiego kolegium San Javier. Spotkał się tam z bliskim przyjacielem z czasów, gdy był prowincjałemw w Argentynie, z dziewięćdziesięcioletnim kapłanem Francisco Cortés, zananym powszechnie jako Padre Paquito. Po południu papież powrócił do Quito, gdzie w programie przewidziane jest spotkanie z prezydentem Rafael Correa oraz wizyta w katedrze metropolitanej w sercu stolicy.

Przeczytaj pierwszą korespondencję o. Kapronia z papieskiej pielgrzymki: "Huragan Franciszek"

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]