Jako świecki współpracownik zakonu doświadczam zakonnej codzienności i nie widzę powodu, aby rozpaczać, że ktoś próbuje dotknąć takiego tematu. Oczywiście, osoba świecka, a taką jest Katarzyna Wiśniewska, może inaczej postrzegać zakonnice i oczekiwać od nich codziennego potwierdzania pewnych ideałów. Ludzie świeccy mają prawo wymagać takiego, a nie innego zachowania u osób konsekrowanych. Może ich dziwić to i owo, ale przecież z tego powodu nie powinna być poddawana krytyce autorka artykułu (korzystająca zresztą z opinii eksperta, ks. Jacka Prusaka, i literatury przedmiotu), która z konieczności musiała się zająć tylko niektórymi aspektami życia zakonnego. Tekst publicystyczny ma przecież określoną rolę do spełnienia i bynajmniej nie jest nią apologetyka i obrona z góry założonych tez. Autorka nie tyle pokazuje patologiczne zjawiska życia zakonnego, ile problemy z zatraceniem właściwej perspektywy. Za granicą mówi się z zazdrością o wysokiej liczbie osób konsekrowanych w Polsce, ale też sugeruje się, że bardzo by pomogło polskiemu Kościołowi wysłanie sporej części tych osób na misje. Skupienie się na własnym - nawet uświęconym - światku powoduje niepotrzebne wyolbrzymienie wielu spraw do rangi problemów.
MAKSYMILIAN DROZDOWICZ (Wrocław)
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.














