Umierający świat irlandzkiej arystokracji. O powieści „Zejdź na dół, Langrishe”

Stary dom na irlandzkiej prowincji i trzy siostry próbujące żyć tak, jakby nic się nie zmieniło. Powieść Higginsa pokazuje moment, gdy dawny porządek jeszcze trwa – ale jego kres jest już oczywisty.
Czyta się kilka minut
Aidan Higgins Zejdź na dół, Langrishe, przekład Maciej Płaza // Wydawnictwo Ossolineum
Aidan Higgins Zejdź na dół, Langrishe, przekład Maciej Płaza // Wydawnictwo Ossolineum

Świat, który zamieszkują trzy siostry Langrishe – bohaterki powieści „Zejdź na dół, Langrishe” – choć jeszcze trwa, jest już właściwie martwy. Chodzi zarówno o sam dom Springfield House na irlandzkiej prowincji, jak i o porządek społeczny, który przez wieki tworzyło tamtejsze ziemiaństwo.

Higgins w swojej debiutanckiej powieści wydanej w 1966 r. próbuje opowiedzieć o tamtym miejscu i czasie, które jeszcze pamięta z dzieciństwa. Nie ma tu jednak ani śladu nostalgii, jest raczej gęsta, przenikająca wszystko melancholia – pozostaje już tylko pozbawione nadziei trwanie. 

Higgins nawiązuje tu do ważnej w Irlandii tradycji opowieści o „dużych domach” – dawnych siedzibach ziemiaństwa, symbolach pozycji i prestiżu. W czasach sióstr Langrishe są one już tylko widmem dawnego porządku, które nawiedza gwałtownie i niepokojąco zmieniający się świat. Bo nawet na tych odległych peryferiach Europy czuć zbliżającą się wojnę.

Irlandzkie „wielkie domy” – literatura o świecie, który znika

Ta rzeczywistość – choć niemal całkowicie statyczna – wciąż przeniknięta jest napięciami: niewyjaśnionymi krzywdami i urazami między siostrami, których przyczyny dawno zatarły się w pamięci. Czasem pojawiają się jednak momenty wzruszenia, małe olśnienia (irlandzka literatura zawsze miała do nich szczególną słabość). Higgins potrafi ocalić je od zapomnienia dzięki niezwykle precyzyjnemu i oszczędnemu językowi, który jest zarazem niezwykle wyczulony na sensualną warstwę rzeczywistości. Niemniej centralną osią powieści pozostaje zawsze dom – a życie jego mieszkanek dogasa w półmroku pustych pokoi.

Higgins, zaliczany do najważniejszych irlandzkich modernistów (a w Polsce dotąd niemal nieznany), ciekawie eksperymentuje też z formą – miesza plany czasowe i perspektywy, zamiast konkluzji pozostawia wieloznaczne elipsy, odwlekając rozstrzygnięcie losów swoich bohaterek. Dzięki temu udało mu się uchwycić bolesną esencję przemijania – dojmujący smutek towarzyszący końcowi świata, za którym, jak się zdaje, nikt nie będzie tęsknił.

Aidan Higgins, ZEJDŹ NA DÓŁ, LANGRISHE, przeł. Maciej Płaza, Ossolineum 2025

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2026

W druku ukazał się pod tytułem: Dom na końcu czasu