Reklama

Twórcze pisanie niefikcyjne

Twórcze pisanie niefikcyjne

01.02.2007
Czyta się kilka minut
1.
M

Mija kolejny dzień bez Ryszarda Kapuścińskiego. Opuścił nas nagle, osierocił, trudno uwierzyć. Staramy się Go jeszcze tutaj zatrzymać, ze wszystkich sił złapać za rękaw. Spotykamy się, by o Nim pomówić, do mikrofonu, przed kamerą. Przygotowujemy specjalne dodatki do gazet. Drukujemy jego reportaże, fotografie. Jego uśmiech powielony w milionach egzemplarzy nie przynosi ulgi.

Mówimy: był mądry, otwarty, uważny, ciepły, życzliwy. Każdy dokłada jakąś anegdotę, jakieś osobiste wspomnienie, chwilę przeżytą wspólnie z Nim. Kto ją ma - jest szczęśliwy. Powtarzamy: odszedł wielki reporter, pisarz, myśliciel. Wielki Człowiek.

A Pan Ryszard na to patrzy - kiedy w to wierzę, jest mi chyba łatwiej - i pewnie cieszy się, że nikt Go teraz nie widzi. Bo, w swej skromności, chyba jest zakłopotany: "Świat mnie ceni bardziej niż ja sam siebie, nie tylko za to, co piszę, ale za to jaki jestem".

2.

Ktoś mówi: to, co On pisał, już nie było reportażem, to była literatura. Myślę, że Kapuściński wdałby się w polemikę z tym sądem. Bo czy reportaż nie może być literaturą? Czy reportaż traci swoją naturę i tożsamość tylko dlatego, że jest dobry, wybitny, że jego autor dba o formę i język?

Zajrzyjmy do "Lapidariów":

- "Reportaże różnią się poziomem (co oczywiste) i przeznaczeniem. Może być reportaż gazetowy, doraźny, rodzaj »zbeletryzowanej informacji«. Ale są też reportaże bardziej ambitne - literackie, socjologizujące, antropologiczne".

- "Reportaż, jako gatunek pisarski, przechodzi ewolucję od dziennikarstwa do literatury".

- "Collage, symbioza: reportaż często czerpie dziś z technik charakterystycznych dla powieści czy opowiadania, a tzw. literatura piękna sięga do zdobyczy reportażu".

- "Zwykle staram się pisać krótkimi zdaniami, gdyż one stwarzają tempo i ruch. Są szybkie i dają prozie jasność".

- "Styl musi być odpowiedni do przedmiotu. Opis bezmiernie szerokiego, rozległego rosyjskiego krajobrazu wymagał długich zdań".

- "Syberyjski mróz trzeba opisywać inaczej niż żar pustyni".

- "W 1966 [Truman Capote] drukuje »Z zimną krwią«. To przełomowe wydarzenie w światowym reportażu, powstanie »powieści dziennikarskiej«".

- "»Reportaż jest gatunkiem literackim, który może stać się jedną z najważniejszych form literatury« - Jean Paul Sartre".

- "Oczywiście dotyczy to reportażu wysokiej, artystycznej klasy (co Francuzi nazywają - le grand reportage). Doraźny, ulotny, pobieżny reportaż po prostu znika".

Reportaż nie doczekał się w Polsce profesjonalnej krytyki. Krytycy literaccy wydają się wobec reportażu bezradni, mają z nim kłopot. Uważają dokument za gatunek podrzędny wobec zmyślenia i fikcji. Udają, że nie widzą, jak Kapuściński całym swym dorobkiem gra im na nosie. Bo udowodnił, że reportaż może być wielką literaturą, wciąż pozostając reportażem. Jesteśmy mu za to wdzięczni.

3.

Reporter potrafi napisać tekst natychmiast po powrocie z "wydarzenia". Ale rasowi reporterzy oddają pierwszeństwo swoim kolegom depeszowcom. Bo skończył się już czas szybkiego reportażu prasowego. Mówił o tym Kapuściński. Nie możemy konkurować z radiem, telewizją live, z internetem, a nawet z depeszami na pierwszych stronach gazet. Rozwój mediów elektronicznych zmienił pracę reportera i zmienił reportaż.

Dziś reportaż nie może być już tylko prostą relacją. Po co pisać kilka dni po zdarzeniu o czymś, o czym nasi czytelnicy już gdzieś czytali, słyszeli w radiu, widzieli w telewizji. Reportaż powinien więc sięgać tam, gdzie nie sięga mikrofon i kamera depeszowca, "pod powierzchnię" wydarzenia. Powinien być pogłębiony osobistą emocją i osobistą refleksją autora.

Na taką pracę potrzebujemy czasu. Najpierw, by się do tematu przygotować. Przeczytać o tym, co będziemy eksplorować - najlepiej wszystko, co dotychczas się ukazało: książki, teksty prasowe, inne dokumenty. Bo "czasem człowiekowi wydaje się, że dokonał w podróżach jakiegoś odkrycia. Jednakże w czasie lektury okazuje się, że na ten pomysł ktoś wpadł już wcześniej! I wówczas trzeba pójść w innym kierunku, aby nie powtarzać się, nie pisać banałów".

Potem jedziemy w podróż: żeby rozmawiać z ludźmi, towarzyszyć im, słuchać ich, obserwować ich świat, smakować, wąchać, przeżyć to, co i oni przeżywają. Zbliżyć się do ich biedy, do ich cierpienia, starać się je zrozumieć.

Żadne hiltony, mariotty, raczej tanie hoteliki, nędzne domy, lepianki. Tam powinniśmy spać. Jeśli dookoła są inni dziennikarze - powinniśmy uciekać od nich jak najdalej, by nie uprawiać dziennikarstwa stadnego. W niczym nam to nie pomoże, a raczej zaszkodzi. Bo kontakt z drugim człowiekiem, z Innym, wymaga ciszy i czasu. Wtedy mamy szansę zdobyć zaufanie napotkanego człowieka i zrozumieć go.

Wtedy mamy też szansę na własną intymną emocję: na współczucie, niepokój, lęk. A emocje reportera mogą przysłużyć się tekstowi.

Nie ma reportażu obiektywnego. Reportaż musi być subiektywny. "Właśnie na tym polega cała literatura - mówił Kapuściński. - Jest ona po prostu wersją danego autora, na dany temat. Nie ma innej literatury". Więc "ważne jest, abyś zachował zdolność przeżywania, aby istniały rzeczy, które mogą cię zdziwić, wywołać wstrząs. Ważne, aby nie dotknęła cię straszna choroba - obojętność". Kapuściński pisał otwarcie o swoim zmęczeniu, bólu, strachu, o tym, jak mu zimno (gorąco) albo jak patrzy w oczy śmierci.

Pisanie. Znów potrzebna cisza. W ciszy czterech ścian, nad kartką (albo przed monitorem komputera), nasi bohaterowie (i nasze lektury) wracają do nas ze zdwojoną siłą, ich pogmatwane historie, ich łzy i cierpienie osaczają nas i przenikają w głąb.

"Powiedziałbym, że chodzi tu o twórcze pisanie niefikcyjne. Osobista obecność jest tu bardzo ważna. Czasami spotykam się z pytaniem, kto jest bohaterem moich książek. Wówczas odpowiadam: ja nim jestem, ponieważ te książki opisują osobę, która podróżuje, przygląda się, czyta, rozmyśla i o tym wszystkim pisze".

Tego, w skrócie mówiąc, nauczył nas Kapuściński.

4.

Zaraz po Jego odejściu, ktoś ogłosił "koniec polskiej szkoły reportażu". Nie sądzę, by Kapuściński z tym się zgodził. Bo, obok Hanny Krall (której twórczość niezwykle cenił), pracują kolejne pokolenia reporterów. Prawda, jest nas niewielu: Hugo-Bader, Jagielski, Ostałowska, Smoleński, Szczygieł... Ale jesteśmy. Dla każdego z nas Kapuściński miał czas i uwagę. Czytał nas i dopingował do pisania. Więc piszemy i wydajemy książki. Czujemy się dorobkiem Kapuścińskiego.

Wojciech Tochman (ur. 1969) jest reporterem, autorem m.in. "Schodów się nie pali" i "Jakbyś kamień jadła" (obie książki były w finale Nagrody Literackiej Nike). Wykłada reportaż na Uniwersytecie Warszawskim. W latach 1997-98 jako stypendysta Open Society Institute brał udział w warsztatach Ryszarda Kapuścińskiego dla europejskich reporterów. Adres jego strony internetowej:

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]