Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Trzydzieści lat później

Trzydzieści lat później

24.08.2010
Czyta się kilka minut
Czas Solidarności przeżywałem w Rzymie, nawet, powiedzieć mogę, w Watykanie, a ściślej na jego peryferiach: w "L’Osservatore", co dosłownie znaczy "obserwator".
P

Pamiętam ludzi Solidarności, nieco irytujących watykański establishment, odwiedzających Papieża: Lecha Wałęsę, Tadeusza Mazowieckiego, Bronisława Geremka i innych. Prominentnych, a także mniej znaczących, jak delegację Solidarności wiejskiej, którą Jan Paweł II przyjął, mimo że leżał złożony chorobą i żadnych wizyt nie przyjmował. Pamiętam już nie delegacje, a zwykłych ludzi Solidarności, którymi niestrudzenie się zajmowała zmarła niedawno Łucja Lehnert i inni ludzie z rzymskiego komitetu "S": tramwajarzy, górników, robotników. Także oni byli przyjmowani przez Papieża, wszyscy w jego oczach ważni. Wracali do Polski dowartościowani i pokrzepieni, wiedząc, że nie są osamotnieni, że mają za sobą Jana Pawła II. Zdarzało mi się czasem przekazywać mu prośby o własnoręcznie napisane błogosławieństwo dla uwięzionych i dla żon uwięzionych, zawsze spełniane.

Wszyscy czuli się ważni, bo wszyscy ponosili ryzyko i każdy był uczestnikiem oraz świadkiem historycznych wydarzeń, których zakończenie nie było przecież z góry wiadome. Bez nich, bez tych "zwykłych", nie byłoby Solidarności, jak pewnie nie byłoby jej bez światłych i odważnych przywódców.

A potem, kiedy nastąpiło zwycięstwo, kiedy rozpoczęło się tworzenie nowych struktur, niedawni przywódcy strajków i działacze stali się mniej potrzebni. Czasem odnosiłem wrażenie, że niektórzy czuli się nową sytuacją jakby przerażeni i na wszelki sposób starali się pozostać liderami, nawet jeśli do nowej sytuacji nie mieli ani przygotowania, ani kompetencji. Oczywiście, tylko nielicznym się udało.

Jeszcze w czasie stanu wojennego ktoś, kto chciał mi pokazać absurd Solidarności, spytał, czy znam nazwiska zabitych w kopalni "Wujek", a kiedy powiedziałem, że nie znam, powiedział: "to tyle było warte". Dziś te nazwiska wykuto na pomniku. Nazwisk tych, którzy przeżyli, nie wykuto nigdzie. Myślę, że oni wtedy nie oczekiwali od przyszłości ani pomników, ani orderów. Że ich zryw solidarnościowy był w ogromnym stopniu bezinteresowny, był zaangażowaniem w wielką wspólną sprawę, dla której ryzykować było warto. Oglądając filmowe obrazy (niektóre utrwalone przez SB) z tamtych wydarzeń, patrząc na tłumy strajkujących, wiecujących czy protestujących robotnic i robotników, warto uważnie popatrzeć na ich twarze, spojrzeć im w oczy... bo każdy z osobna musiał podjąć decyzję o swoim zaangażowaniu w Solidarność i ryzykować, że przyjdzie mu za to ponieść konsekwencje.

Dlatego pamięć i wdzięczność należy się im wszystkim: ludziom, bez których by się nie stało to, co się stało. Tym wszystkim, którzy pierwsi doświadczyli skutków transformacji, których fala przemian, jeśli wyniosła, to gdzieś na mieliznę. Czy mogło być inaczej?... Nie wiem. Wiem, że w to trzydziestolecie należy się im bardzo nisko, z wdzięcznością pokłonić.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]