Trzecia Droga musiała się rozpaść. I to wcale nie jest zła wiadomość

Rozejście się partii Hołowni i Kosiniaka-Kamysza było nieuniknione. W nowej rzeczywistości, zwłaszcza wobec rozkręcającej się histerii w sprawie rzekomego sfałszowania wyborów prezydenckich, PSL może odegrać pozytywną rolę.
Czyta się kilka minut
Władyslaw Kosiniak-Kamysz i Szymon Holownia. Warszawa, 18 maja 2025 r. // Fot. Anita Walczewska / East News
Władyslaw Kosiniak-Kamysz i Szymon Holownia. Warszawa, 18 maja 2025 r. // Fot. Anita Walczewska / East News

Trzecia Droga rozpadła się dlatego, że… tak naprawdę nie istniała. Był to sklecony doraźnie sojusz dwóch różniących się partii, mający na celu polepszenie ich wyniku wyborczego w 2023 r. PSL wnosiło wiano wieloletniej tradycji i rozbudowanych struktur, Polska 2050 świeżość nowości oraz kapitał polityczny Szymona Hołowni z wyborów prezydenckich w 2020 r. Trafna też była nazwa tego sojuszu, która miała w sobie obietnicę przełamania duopolu PO-PiS. Wydaje się, że stosowane w tamtej kampanii hasło „Trzecia Droga lub trzecia kadencja PiS” również zadziałało i głosy na TD przesądziły o tym, że PiS stracił po ośmiu latach władzę.

Dlaczego Trzecia Droga musiała się rozpaść

Realia polityczne po wyborach w 2023 r. okazały się jednak inne, niż obiecywano w kampanii. Między ugrupowaniami tworzącymi Trzecią Drogę było więcej różnic programowych niż podobieństw – nie zgadzały się w sprawie dopłat do kredytów mieszkaniowych, regulacji sytuacji w spółkach Skarbu Państwa, ochrony zwierząt i wielu innych.

Przede wszystkim jednak oba ugrupowania stały się przystawkami PO, wpisując się w duopol, a nie przełamując go. Tymczasem wyborcy tej formacji nie tylko nie chcieli, by dalej rządził PiS, ale również oczekiwali, że nie wrócą rządy PO z ich wszystkimi patologiami. Musiało się więc skończyć tak, a nie inaczej – klęską wspólnego kandydata Szymona Hołowni. Rozwód był tylko dopełnieniem stanu faktycznego i nie można się dziwić, że bardziej zależało na nim ludowcom. Po zwycięstwie Karola Nawrockiego mają większe możliwości polityczne: mogą grać perspektywą zawarcia sojuszu z PiS. Polska 2050 byłaby w tej grze tylko obciążeniem.

PSL: głos rozsądku?

Nowa sytuacja PSL może się zresztą okazać korzystna dla państwa. To ludowcy wykazują bowiem najwięcej rozsądku w politycznym cyrku, jaki wybuchł wokół rzekomego sfałszowania wyborów prezydenckich. Oczywiście wszędzie tam, gdzie były udokumentowane nieprawidłowości, należy ponownie przeliczyć głosy. Natomiast powoływanie się przez niektórych polityków KO na to, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej SN w tej sytuacji nie może orzekać o ważności wyborów i należy odłożyć zaprzysiężenie Karola Nawrockiego, to po prostu awanturnictwo polityczne, któremu po stronie koalicyjnej najmocniej przeciwstawiają się wyzwoleni z więzów małżeństwa z Polską 2050 ludowcy, chcący utrzymać pozycję w centrum.

Rozwody, choć nie są miłe, mają czasem plusy. Także w polityce.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 26/2025

W druku ukazał się pod tytułem: Plusy rozpadu Trzeciej Drogi