Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Trup w bałwanie

Trup w bałwanie

12.05.2014
Czyta się kilka minut
Świetlicki jak Świetlicki.
M

Mógłby zagrać głównego bohatera w filmie „Być jak John Malkovich” albo uczestniczyć – jak Charlie Chaplin – w castingu na samego siebie. Najbardziej intrygujące w jego twórczości jest bowiem to, w jaki sposób udało się mu przedostać do samego siebie i uczynić ze swojego codziennego ja – ja aktorskie. Opracowane przez niego chwyty poetyckie, ustabilizowane jako konwencja – a nawet doprowadzone do czegoś w rodzaju konwencji drugiego stopnia – nadal pozwalają na podtrzymanie efektu autentyczności i egzystencjalnej prawdy. Jest to tym bardziej zadziwiające, że w pewnym momencie Świetlicki pisał jak Świetlicki – tak mocną marką, tak wyraźną sygnaturą był jego wiersz. Znamy kilka takich przypadków, gdy artysta stał się pułapką dla samego siebie. Dlatego wielu twierdzi, że największy wysiłek artystyczny polega na zniszczeniu języka, który ustanawia nas jako twórców.
To jednak nie jest przypadek autora „Zimnych krajów”. Świetlicki wykorzystuje raczej możliwe inwarianty poetyckich chwytów. Jego poprzednia książka, „Niskie pobudki”, była w dużym stopniu zaczepiona w aktualności społeczno-politycznej, a jej podmiotem – ktoś, dla kogo wiersze są sposobem na załatwienie różnych spraw z różnymi ludźmi. W najnowszym zbiorze, „Jeden”, doraźności i aktualności jakby mniej. Teraźniejszość pokazywana jest przez inny pryzmat, co nie znaczy, że nieznany z wcześniejszych wierszy tego autora. Pustka ma tu wymiar nie tyle społeczno-kulturowy, ile egzystencjalny i metafizyczny. Miłość nadal jest niedzielą życia.
Wiersze Świetlickiego są jak zwykle zawieszone między znaczeniem, sensem a melodią, dźwiękiem – zarówno do czytania, jak i słuchania. Proste, piosenkowe, „niskie” rymowanki ułożone są tak, by powoli odsłoniło się ich całościowe znaczenie. Trup w bałwanie z początkowego wiersza powraca z pewnym wyjaśnieniem pod koniec zbioru. Powraca wraz z pytaniem, które sobie zadajemy: kto tu śpiewa?
Marcin Świetlicki, „Jeden”, EMG, Kraków 2013

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]