Trudne słowo "dziękujemy"

Jacek Moskwa wspomina perypetie swojej gazety z rozpoczynającym pracę rządem Tadeusza Mazowieckiego przed 15 laty (Spiesz się powoli, Plus-minus z 11-12 września). Minister Małgorzata Niezabitowska (rzecznik prasowy premiera - JH) domagała się publikowania w gazecie pełnych stenogramów jej cotygodniowych konferencji prasowych - opowiada. - Zwyczaj ten wprowadził jej poprzednik, Jerzy Urban. W nowej sytuacji było to jednak anachronizmem, zwłaszcza że dziennik nasz miał wtedy bardzo ograniczoną objętość, a drobiazgowe protokoły zajmowały w całości jedną z sześciu stron.
Czyta się kilka minut

Doskonale pamiętam ten dialog między panią minister a dziennikarzem (chyba samym Dariuszem Fikusem), bo na tych konferencjach w początkach rządów Tadeusza Mazowieckiego posłowie OKP bywali prawie regularnie. To nie było “domaganie się", raczej zdziwienie, jako że wcześniejsze, zawsze in extenso drukowane stenogramy Jerzego Urbana nie były ani trochę szczuplejsze objętościowo, a stanowiły materiał bardzo czytany, tak z racji swej wyjątkowej agresywności, jak możliwości szukania “między wierszami". Natomiast teraz pani minister rządu rozpoczynającego transformację (na jak śliskim i niewdzięcznym gruncie, przypomina choćby “Czarny bilans otwarcia" w poprzednim numerze “TP") usłyszała w odpowiedzi na swoje pytanie: “bo to nie jest interesujące". Pamiętam, że osobiście byłam zdziwiona: działo się ciągle tyle i tak trudnych spraw, że zadawanie dociekliwych pytań i relacjonowanie odpowiedzi ich realizatorów wydawało się - nie tylko mnie, naprawdę - wprost palącą potrzebą dnia. A tu: “nieciekawe"... Jeszcze wtedy dziennikarska wolność, nareszcie smakowana, nie wydawała się misją, a o edukowaniu czytelnika myślało się z zadawnioną nieufnością. Dopiero niedługo potem cotygodniowe rozmowy telewizyjne Jacka Kuronia pokazały, jak strasznie potrzebny jest społeczeństwu nieustający dialog i wyjaśnianie tego, co się w nim i z nim dzieje.

Piętnastolecie startu do transformacji to tylko jedna z rocznic, których w tym roku cały szereg. Nie mam złudzeń, że nie będzie to żadna okazja do powiedzenia pierwszemu premierowi wolnej znowu Polski jakiegoś skromnego, a za to zbiorowego “dziękujemy". Zapoczątkowana niemal natychmiast po zaprzysiężeniu rządu szkoła narzekania i manifestowania kolejnych stopni niezadowolenia (znakomicie rozpoczęta wtedy przez posłów pezetpeerowskich, ale zaraz wsparta przez naszych solidarnościowych radykałów) zdominowała tonacje kolejnych obrachunków i stała się polskim chlebem powszednim. Obejmuje zresztą szerszy obszar historii najnowszej. W dniach rocznicy porozumień sierpniowych obejrzałam telewizyjny program redakcji katolickiej “Otwarte drzwi", poświęcony tamtym przełomowym porozumieniom. Redaktor prowadzący starannie wypunktowywał niezadowolenie, niedosyty, rozczarowania. Nad punktami zrealizowanymi (czasem natychmiast po podpisaniu porozumień, jak np. ustawa o cenzurze albo wprowadzenie radiowej transmisji Mszy niedzielnej) prześlizgiwał się jak nad niewartymi podkreślenia oczywistościami. To maniera, która nam została, ba, którą wciąż utrwalamy. Proszę choćby tylko zestawić kilka tytułów publicystyki politycznej ostatniego czasu. “Drogi i bezdroża Trzeciej Rzeczypospolitej", “Co z tą Polską", “Nie tak miało być" itd., itp. Podziękować za cokolwiek, zmierzywszy tysiące mil dzielących tamten dzień 12 września (raz jeszcze odsyłam do ubiegłotygodniowego bilansu Brzezieckiego i Burnetki) od tej samej daty dzisiaj - komu to przyjdzie na myśl i komu się zechce?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 38/2004