Reklama

Ładowanie...

Trochę wyobraźni

18.07.2007
Czyta się kilka minut
W niedawnej dyskusji radiowej, jednej z tych toczonych na marginesie strajku pielęgniarek, znany dziennikarz, będący nadto dyrektorem prywatnego liceum, wypowiedział zdumiewający pogląd, że zawód pielęgniarki należy do zawodów wygasających, które niebawem przestaną być potrzebne. Co jeszcze dziwniejsze, nikt mu zbyt gorliwie nie zaprzeczył. Pomyślałam wtedy, że niejedna decyzja polityczna o opłakanych skutkach może mieć za przyczynę taką właśnie nonszalancką (a co najmniej beztroską) ślepotę na rzeczywistość. Bo przecież nie trzeba niczego więcej poza odrobiną wiedzy i wyobraźni, by obawiać się w najbliższej przyszłości czegoś zupełnie odwrotnego: rosnącego zapotrzebowania na prace opiekuńcze dla ludzi, którzy sami sobie nie poradzą. Takich ludzi będzie coraz więcej, będą też coraz starsi, bo tu medycyna ma sukcesy w przedłużaniu życia, a atrakcyjność pracy na ich rzecz pozostawać będzie w dokładnie odwrotnej proporcji do popytu na nią. I nawet największy wysiłek organizatorów rzeczywistości społecznej niełatwo potrafi zapobiegać nieustannej dramatyczności tej dysproporcji. A jeśli o tym wysiłku nikt nawet myśleć nie zechce?
T

To nie jest zresztą jedyna rzeczywistość rosnącego, a nie malejącego wyzwania. Inną zapowiada ogłoszony właśnie buńczuczny zamiar naszych najgłośniejszych ideologów prawicowych, planujących dalsze ograniczanie niekaralnych wyjątków w ustawie antyaborcyjnej. Intencje są tu oczywiście jak najbardziej chwalebne, niestety jednak tylko intencje. Nie zrozumiem nigdy, dlaczego całą wartość moralności lokuje się w samych zakazach, nawet, można by myśleć, w samym tylko ich dobitnym sformułowaniu i ogłoszeniu, bez zadania sobie pytania, jak się to ma urzeczywistniać, z jakim rezultatem, z jakimi skutkami, których uniknąć nie będzie łatwo. W tym przypadku - trzeba to już teraz powiedzieć expressis verbis - zapisanie bezwzględnego, pod rygorem karnym, nakazu przyjęcia dziecka ciężko chorego czy dotkniętego wadami rozwojowymi winno być dla ustawodawcy połączone z przyjęciem równie...

1472

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny + bilety w prezencie
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. Teraz do dostępu prezent: 2 bilety kinowe na film „Johnny”!

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]