Transfer

Im bardziej kurczy się nasze poczucie kontroli nad światem, tym chętniej Hollywood opowiada historie bez głównego bohatera, w których odpowiedzialność nigdy nie jest tylko indywidualna. Do "Miasta gniewu i "Babel właśnie dołączył Gavin Hood z "Transferem.
Czyta się kilka minut
 /
/

Wszystkie wątki zahaczają o wydarzenie centralne: w niewymienionym z nazwy północnoafrykańskim kraju dochodzi do zamachu. Ginie amerykański dyplomata. Waszyngton przechwytuje wracającego z RPA do Chicago chemika egipskiego pochodzenia, który mógł mieć kontakt z terrorystami; odsyła go z powrotem do Afryki i zaczyna torturować z pomocą lokalnych władz. Galeria postaci tuszujących prawdę, dociekających prawdy, pomagających w torturach, będących z innymi postaciami w pokrewieństwie itd. jest całkiem pokaźna, jak pokaźny jest zestaw zaangażowanych w przedsięwzięcie gwiazd (Reese Whiterspoon, Alan Arkin, Meryl Streep i Jake Gyllenhaal, Peter Sarsgaard).

Ponieważ Hood nie jest reżyserem lubiącym ryzyko (czego dowiódł skrajnie konwencjonalnym "Tsotsi"), film skonstruowany jest wokół elegancko skrojonych konfrontacji 1: 1. Nie jest niespodzianką, że spektakl wznosi się na wyżyny, ilekroć Meryl Streep miażdży przeciwników - najpierw Sarsgaarda, potem Witherspoon - nie podnosząc głosu i bez mrugnięcia okiem. To frajda obserwować, jak nieprzeciętny talent młodych aktorów zdaje się czynić krok w tył, ilekroć stają naprzeciw Streep.

Pod koniec filmu wychodzi na jaw, że to, co braliśmy za linearną narrację, było mozaiką - okazuje się, że wiele zdarzeń zakwalifikowanych przez nas jako konsekwencje, należy tak naprawdę do przyczyn. Nie wypada zdradzać przewrotki, należy jednak zauważyć, że dzięki niej "Transfer" staje się w pierwszym rzędzie opowieścią o dwóch modelach kultury reprezentowanych przez dwie rodziny: lokalnego afrykańskiego komisarza i owego przechwyconego zamerykanizowanego chemika. Pierwsza rodzina oparta jest na bezwzględnej tradycji (mieszanie krwi i klas jest zakazane), druga na amerykańskiej idei melting-potu (mieszanie jest celem, a nie przeszkodą). Ta relacja powtórzona jest na planie makro: dżihad gardzi McŚwiatem, McŚwiat boi się dżihadu.

Konkluzja filmu jest taka, że tortury i terroryzm to dwie strony jednego medalu. "Transfer" jest przygnębiającym filmem o niemożności zachowania czystych rąk w świecie rosnącej nieufności - i w tym sensie okazuje się produktem amerykańskiej psyche w takim samym stopniu, jak w 1942 r. była nim "Casablanca". W istocie finałowy gest Douglasa Freemana do złudzenia przypomina gest Bogartowskiego Ricka. Tyle że tym razem nie ma z kim pogadać o "początku pięknej przyjaźni". Ameryka widzi siebie jako potwornie samotną. "Transfer" jest tego dowodem.

"TRANSFER" ("RENDITION") - reż.: GAVIN HOOD; scen.: Kelley Sane; zdj. Dion Bebee; muz.: Paul Hepker, Mark Kilian, wyst.: Reese Witherspoon, Omar Metwally, Jake Gyllenhaal, Meryl Streep, Peter Sarsgaard, Alan Arkin i inni; prod. USA/RPA 2007.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2007