Reklama

To nie jest cenzura internetu

To nie jest cenzura internetu

25.03.2019
Czyta się kilka minut
Stop ACTA 2 – brzmiało hasło polskich demonstracji przeciw unijnej reformie prawa autorskiego (które 23 marca w kilku miastach zgromadziły ledwie od kilkudziesięciu do kilkuset uczestników).
Marsz #StopACTA2, Gdańsk 23 marca 2019 r. / FOT. WOJCIECH STROZYK/REPORTER
Marsz #StopACTA2, Gdańsk 23 marca 2019 r. / FOT. WOJCIECH STROZYK/REPORTER
H

Hasło „ACTA 2”, już w minionym roku sztucznie promowane w sieci przez – jak dowodzili eksperci – boty i trolle, miało skojarzyć unijną dyrektywę o prawach autorskich na jednolitym rynku cyfrowym z cenzurą internetu. Przepisy wyrównujące szanse twórców muzyki, filmów czy treści prasowych w sporze z cyfrowymi gigantami – jak YouTube, Google czy Facebook – o respektowanie praw autorskich mają rzekomo zagrozić prawu do ekspresji twórczej (są nią z pewnością memy, wszelkiej maści przeróbki czy komentowane seriale), a nawet wolności słowa.

Jak? Ta niebywale długo negocjowana dyrektywa nakłada na wielkie komercyjne platformy odpowiedzialność za legalność wgrywanych na nie treści. Istnieje obawa, że prewencyjnie zastosują one filtry wgrywanych treści oparte na algorytmach. Tymczasem rozstrzygnięcia o tym, co jest dozwolonym cytatem, recenzją czy satyrą, często są „miękkie”: algorytm może nie rozróżnić piractwa od pastiszu albo zablokować np. obywatelską relację z ważnego wydarzenia, bo w tle słychać jakąś muzykę.

Tyle że – wbrew przekazom w internecie – dyrektywa po poprawkach nie tylko filtrów nie narzuca, ale wręcz nakazuje powierzać blokowanie treści kontroli człowieka. Pytanie więc, czy adresatem protestów powinien być Parlament Europejski czy zamierzający stosować filtry sieciowi giganci. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Zastępca redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”, dziennikarz, kierownik wydania internetowego „Tygodnika”, twórca i wieloletni kierownik działu „Nauka”, zajmuje się też tematyką...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ilu ludzi bedzie potrzeba do kontroli 300 godzin/minute wrzucanego materialu na Youtube?

AI bije już dziś na głowę ludzi w podobnych zadaniach

"Tyle że – wbrew przekazom w internecie – dyrektywa po poprawkach nie tylko filtrów nie narzuca, ale wręcz nakazuje powierzać blokowanie treści kontroli człowieka."

w praktyce udział człowieka sprowadza się w takich przypadkach do naciśnięcia klawisza ENTER - oficjalnie samoloty też podobno ludzie pilotują, nieprawdaż?...

Przytoczyłem tylko główny argument Pana Kuźmińskiego. Inna sprawa, że nie wiadomo, skąd on powziął taką informację. Oficjalnie przyjęty tekst Artykułu 13.1 mówi, że serwisy muszą podjąć odpowiednie środki, żeby nie dopuszczać do publikowania treści naruszających prawo autorskie. Nie nakazuje robienia tego ręcznie, tylko nie nazbyt restryktywnie. "Those measures, such as the use of effective content recognition technologies, shall be appropriate and proportionate." Typowy urzędniczy bełkot. Nie wiadomo, jak określić, czy dane środki są właściwe i proporcjonalne, czy już przesadne. Artykuł Pana Kumińskiego to też bełkot.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]