Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Tłumacze świata

Tłumacze świata

10.12.2014
Czyta się kilka minut
Dzięki pracy tłumaczy możemy spojrzeć na świat z innej perspektywy,odkryć znaczenia tam, gdzie, zdawało nam się, nie ma nikogo i niczego.
E

Edith Grossman, wybitna tłumaczka literatury języka hiszpańskiego na angielski, parę lat temu wygłosiła na Uniwersytecie Yale cykl wykładów zatytułowanych „Why Translation Matters”. Jej odpowiedź na pytanie o znaczenie przekładu przybrała postać niewielkiej, ale wyrazistej książki, która jest pochwałą tłumaczy: twórców zapewniających dostęp do literatury napisanej w jednym z niezliczonych nieznanych nam języków. Choć bowiem jesteśmy świadkami nieustannego umierania języków świata, nadal jest ich kilka tysięcy. Nawet posiadając nadzwyczajne zdolności, bez tłumaczy skazani jesteśmy – zarówno czytelnicy, jak i pisarze – na dożywotnie zamknięcie w tych kilku (a nierzadko jednym), z którymi żyjemy na co dzień. Już to wystarczyłoby, żeby tłumaczom składać hołd. Ale jest znacznie więcej powodów.
Burzenie murów
Globalizujący się świat to nie tylko zanikanie tego, co – jak małe języki – szczególne i specyficzne, ale także rozpędzające się nacjonalizmy, promujące izolacjonizm i ksenofobię. Kraje i kultury otaczają się murami: dosłownymi, z betonu, i metaforycznymi, z nietolerancji i niechęci do innych. Przekład – pisze Grossman – ma kolosalne znaczenie, ponieważ jego istotą jest tworzenie konkretnej literackiej obecności, realnie nadającej sens naszym relacjom z ludźmi, z którymi nic nas dotychczas nie łączyło. Dzięki pracy tłumaczy możemy spojrzeć na świat z innej perspektywy, odkryć znaczenia tam, gdzie, zdawało nam się, nie ma nikogo i niczego. Tworząc i czytając przekłady, wyzwalamy się z poczucia, że otacza nas niezrozumiały bełkot, pośród którego my jedni mówimy ludzkim głosem. „Takie zrozumienie i taka wiedza ma dla nas jako dla narodów, jak i dla jednostek znaczenie decydujące – pisze Edith Grossman. – Alternatywa jest niewyobrażalna”.
Gdańskim spotkaniom tłumaczy literatury, czyli festiwalowi „Odnalezione w tłumaczeniu”, którego kolejna edycja odbędzie się w kwietniu 2015 r., przyświeca ta właśnie myśl: w przekładzie odnaleźć można wartości fundamentalne dla kondycji człowieka we współczesnym świecie. Przekład nie pełni roli lingwistycznej protezy, ale jest wytłumaczeniem świata, nadawaniem sensu doświadczeniu spotkania z Innym.
Angielski głos
Tegoroczna edycja festiwalu proponuje wyprawę w obszar języka angielskiego, jedną z największych przestrzeni kulturowych świata, niezwykle bogatą i różnorodną, wewnątrz której krzyżują się i splatają liczne, czasami bardzo od siebie odległe kultury. Obok brytyjskiej i amerykańskiej (a i one są wszak wielowątkowe) jest irlandzka, kanadyjska, australijska, ale również indyjska i południowoafrykańska, i wiele innych, a każda mówi własnym językiem angielskim. Ten fascynujący wielogłos sam jest wielkim doświadczeniem przekładowym. Otwartość tego obszaru oraz jego potężna siła ekonomiczno-polityczna sprawiają, że do znalezienia się w jego orbicie aspirują liczni pisarze i czytelnicy, także z naszego zakątka świata.
Tłumaczom zawdzięczamy wzmożony ruch na licznych drogach do i z literaturjęzyka angielskiego. Gdański festiwal będzie okazją do spotkania z nimi i porozmawiania o ich twórczości. Gośćmi imprezy będą ludzie, których głosem mówią po angielsku polscy pisarze, oraz ci, dzięki którym nie wyobrażamy sobie już, że w polskiej literaturze mogłoby nie być dzieł Williama Szekspira,powieści Jane Austen, Emily Brontëczy Charlesa Dickensa, Jamesa Joyce’a, Josepha Conrada, Virginii Woolf, Ernesta Hemingwaya czy Williama Faulknera. Bez których nie byłoby polskiej Doris Lessing, Johna Maxwella Coetzeego, Toni Morrison, Nadine Gordimer, Alice Munro, a nawet Salmana Rushdiego, Angeli Carter, Zadie Smith, Paula Austera czy Stephena Kinga. Listę można by ciągnąć jeszcze bardzo długo: bez tłumaczy nie byłoby Robinsona Crusoe ani Guliwera, nie byłoby Kubusia Puchatka, Koszmarnego Karolka ani Harry’ego Pottera...
Zapraszamy do Gdańska na spotkanie z tłumaczami, autorami naszych lektur.

MAGDALENA HEYDEL (ur. 1969) jest tłumaczką, literaturoznawcą, wykładowcą Uniwersytetu Jagiellońskiego, redaktorką naczelną czasopisma „Przekładaniec”. Laureatka nagrody „Literatury na Świecie”, autorka dwóch monografii poświęconych recepcji T.S. Eliota w Polsce i Czesława Miłosza w literaturze angielskiej. Autorka przekładów między innymi V. Woolf, T.S. Eliota, J. Conrada, S. Heaneya.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]