"The Out-Of-Towners"

Materiał zawarty na The Out-Of-Towners nie jest nowy i pochodzi z utrwalonego przed trzema laty koncertu, jaki Jarrett i jego muzycy dali w gmachu Staatsoper w Monachium. W repertuarze znalazły się standardy oraz jedna kompozycja lidera, której tytuł dał nazwę całemu albumowi.
Czyta się kilka minut
 /
/

Trio Jarrett-Peacock-DeJohnette gra już ze sobą ponad dwie dekady i w przeszłości nie raz zaskakiwało słuchaczy świeżym spojrzeniem na tradycję; zespół ma na koncie wiele znakomitych płyt, które, jak choćby “Standards", wciąż funkcjonują w historii jazzu na prawach kamieni milowych. “The Out-Of-Towners" im nie dorównuje; o ile tamte interpretacje były efektem bardzo głębokiej ingerencji w materiał wyjściowy (pianista proponował właściwie zupełnie nowe utwory, które powstały jedynie z inspiracji standardami), tutaj wszystko dzieje się bardzo blisko “bazy". Poruszając się w ramach dość zachowawczej formuły, Jarrett nie burzy struktury oryginałów. Próbuje raczej delikatnie rozszerzać harmonię, ozdabiać linię melodyczną, pogrubiać jej kontur. A czyni to z niebywałym wdziękiem, elegancją i klasą; w jego muzyce jest tyle samo kunsztu, co pogody, optymizmu i radości muzykowania. Eksponowanie melodii i harmonii w naturalny sposób odsuwa na drugi plan sprawy metrorytmiki, dynamiki i ekspresji (które w muzyce Jarretta stanowiły zawsze bardzo ważny element). Także rola sekcji zostaje wyraźnie zredukowana; gra Peacocka i DeJohnette’a sprowadza się - może poza nieco zaskakującą solówką perkusji w “I Love You" - do tworzenia wsparcia dla fortepianu lidera. Wśród zaprezentowanych utworów uwagę zwraca wstęp (“Intro") do “I Can’t Believe That You’re In Love With Me" oraz grany solo “It’s All In The Game"; zupełnie wyjątkową kompozycją jest tytułowy “The Out-of-Towners", w którym Jarrett z kilku “przypadkowych" dźwięków konsekwentnie buduje coś, co w efekcie okazuje się olśniewającym bluesem.

Płyta na pewno spodoba się miłośnikom klasycznego Jarretta, natomiast fani “ekstatycznej" wersji jego muzyki mogą odczuwać lekki niedosyt.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2004