The Andrzej Trzaskowski Sextet: "Seant"

Zapowiedź wznowienia albumów wydanych niegdyś w serii Polish Jazz musi ucieszyć każdego, kto choć trochę czuje się fanem polskiego jazzu. Pod tym szyldem, który stanowił także znak jakości, nagrano w minionej epoce wiele wspaniałych płyt, by wymienić tylko Astigmatic Komedy, Music for K. Stańki, czy Winobranie Namysłowskiego; takimi perełkami były też na pewno - trochę dziś niestety zapomniane - nagrania Andrzeja Trzaskowskiego.
Czyta się kilka minut
 /
/

"Seant" powstał podczas dwu sesji w Filharmonii Narodowej w 1965 i 1966 r. W zespole pianisty znaleźli się wówczas Włodzimierz Nahorny, Janusz Muniak (obaj w tym czasie zaledwie 25-letni), Jacek Ostaszewski, Adam Jędrzejowski oraz znakomity trębacz amerykański Ted Curson (były członek formacji Charliego Mingusa). “Seant" doskonale ilustruje poziom polskiego jazzu lat 60. - prawdziwie złotego okresu tej muzyki. Mamy tu zarówno zaawansowaną technikę kompozytorską (Trzaskowski uczył się kompozycji m.in. u Bogusława Schaeffera), nowoczesny, wywodzący się z muzyki trzecionurtowej język i doskonałe partie solowe muzyków, którym estetyka free jazzu była wtedy szczególnie bliska. Trzy z czterech nagranych na płycie utworów są zbudowane według nieco podobnej zasady: siłą napędową muzyki staje się kontrast powstający pomiędzy fragmentami komponowanymi a improwizowanymi. O ile w tytułowym “Seant" i “The Quibble" fragmentem zaaranżowanym jest powracający temat, to w “Cosinusoidzie" Trzaskowski idzie dalej, budując formę z odrębnych, nie powiązanych ze sobą odcinków, które oddzielane są rozbudowanymi solami. Mimo że sama zasada zestawiania “tez" i “antytez" nie jest w muzyce niczym nowym, to w jazzowym kontekście okazuje się ona znów świeża i atrakcyjna. Poza walorami konstrukcyjnymi muzykę albumu wyróżnia niezwykle dojrzała postawa członków zespołu, zwłaszcza grającego na alcie Nahornego (nawiązania do Dolphy’ego i Colemana) i Jędrzejowskiego. Trzaskowski, mając świadomość ograniczonych możliwości fortepianu w jazzie nowoczesnym, przyjął w tych nagraniach bardziej rolę “reżysera" niż solisty; jego instrument wydatnie jednak wzbogaca warstwę kolorystyczną muzyki.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2004