Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Teatr kukiełek

Teatr kukiełek

10.09.2018
Czyta się kilka minut
Zamach na lidera separatystów w Donbasie przypomniał, czym – po ponad czterech latach wojny – jest ten kontrolowany przez Rosję region.
Pogrzeb Ołeksandra Zacharczenki, lidera tzw. Donieckiej Republiki Ludowej, Donieck, 2 września 2018 r. IGOR MASLOV / SPUTNIK / EAST NEWS
T

To kolejne głośne zabójstwo w Doniecku. Tym razem w ostatnim dniu sierpnia w zamachu bombowym zginął Ołeksandr Zacharczenko, lider tzw. Donieckiej Republiki Ludowej (DNR). Bomba była ukryta w kawiarni o nazwie Separ (to kolokwialny skrót od słowa „separatysta”), podobno w instalacji oświetleniowej i została odpalona zdalnie w chwili, gdy do lokalu wszedł Zacharczenko wraz z kilkoma współpracownikami.

Wcześniej w odstępach kilku miesięcy w podobny sposób zamordowano paru innych donbaskich polityków i wojskowych. Zacharczenko był jednak najwyższy rangą wśród „wyeliminowanych” w ten sposób separatystów. Niemal od początku wojny na wschodzie Ukrainy stał on na czele utworzonej z woli Rosji „republiki”, która od tego czasu nie przestaje udawać, że jest państwem.

Zamach na Zacharczenkę sprawił, że temat Donbasu ponownie trafił na łamy światowych mediów. Tymczasem w ostatnim...

6735

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Na tych terytoriach, de facto okupowanych" Okupowanych przez kogo? W calym artykule nie ma wyjasnienia w tej sprawie. A tak przy okazji. W jednej z tych republik(o ile dobrze pamietam) oferowane jest darmowe leczenie dla mieszkancow terenow po drugiej stronie linii rozejmu. Jesli porozumienie Minsk II bylo niekorzytsne dla Ukrainy, dlaczego strona ukrainska je podpisala? Obecnie Ukraina jest oskarzana o niewypelnienie wlasnie warunkow tego porozumiena. Pozdrawiam

Vandermerve, zawsze chętnie służę pomocą bliźnim w stanie całkowitego zaćmienia umysłowego. A więc Donbas jest okupowany przez kryminalne miejscowe elementy oraz najemników z Rosji. Ukraina podpisała porozumienie mińskie, aby ustabilizować sytuację wewnętrzną i powstrzymać Rosję przed dalszą ofensywą na zachód. Bardzo dobrze, że strona ukraińska nie zamierza honorować wszystkich haniebnych postanowień politycznych tego układu, do których została zmuszona potrzebą chwili. Wojnę bez widoków na szybkie powodzenie trzeba było przerwać - teraz Ukraina powinna konsolidować swoje wschodnie terytoria a separatystyczne żmijowisko odgrodzić szczelnym kordonem sanitarnym (szczelnym jeśli idzie o kremlowskich prowokatorów, nie o ludność uchodzącą z terenów cywilizacyjnej zapaści). Mam nadzieję, że ten komentarz trochę ci pomógł. Jeśli nie - sugeruję kontynuować leczenie w znakomitych darmowych ośrodkach zdrowia w Doniecku i Ługańsku.

ale pytanie o okupację jest zasadne, jeśli rozumiemy to pojęcie w świetle prawa międzynarodowego (konkretnie konwencji haskich). Przejęcie władzy nad danym terytorium przez separatystów, nawet działających z najpodlejszych pobudek i przy wsparciu obcych agentów, okupacją w tym sensie nie jest. To są jednak spory terminologiczne. Bardziej niepokoi mnie natomiast śmiałe odrzucenie zasady pacta sunt servanda, ponoć podstawowej w prawie międzynarodowym i konstytucyjnym. Cóż to bowiem znaczy, że nie trzeba honorować układów, do których zostało się zmuszonym potrzebą chwili albo honorować je w dowolnie wybranej części? Czy wolno wtedy żądać od drugiej strony, by dotrzymała zobowiązań, i to wszystkich, w razie odzyskania przewagi, której brak zmusił ją do zawarcia paktu? Porozumienia bywały i bywają łamane zawsze i wszędzie, jednak przeważnie strona naruszająca stara się obwinić o naruszenie stronę przeciwną pod prawdziwym czy zmyślonym pretekstem. Hipokryzja, jak mówią, jest hołdem złożonym cnocie przez występek. Ale żeby tak z miedzianym czołem...?

Wyjaśnienie jest zupełnie proste. Tak, pacta sunt servanda - pod warunkiem, że zostały zawarte z wolnej i nieprzymuszonej woli, a nie w sytuacji zagrożenia dalszego trwania i integralności terytorialnej państwa i wymuszone przez zewnętrznego agresora pod groźbą dalszego podtrzymywania i eskalowania konfliktu. Cynizm występuje za to po stronie rosyjskiej oczekującej, że Ukraina zasymiluje w sobie tę odpowiednio przygotowaną i zradykalizowaną "piątą kolumnę". Jeśli Donbas tak bardzo chce z powrotem do Ukrainy, to będzie musiał się o to BARDZO postarać. Ale okupowany Donbas (a właściwie jego kremlowscy mocodawcy) chce tak naprawdę tylko, aby jego trucizna rozlała się po reszcie Ukrainy i nieustannie osłabiała jej organizm. Ukraina musi ten wrzód wyciąć i odrzucić, a nie hodować go na sobie w imię jakichś wymuszonych układów. Co do kwestii pojęcia okupacji, to idąc twoim absurdalnym tokiem rozumowania trzeba by też powiedzieć, że np. chińska Mandżuria (Mandżukuo) nie była terenem okupowanym w l. 30-tych i 40-tych XX w., mimo że japońska armia stacjonowała na jej terytorium, bowiem jej marionetkowe władze - ustanowione przez obce mocarstwo, całkowicie mu zaprzedane i od niego zależne - tworzyli jednak rodowici Chińczycy. Nonsens...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]