Tabletka z opóźnionym zapłonem

W Polsce, gdzie od lat toczy się wojna ideologiczna w sprawie regulacji poczęć, można kupić w aptekach bez recepty kontrowersyjną pigułkę.

18.01.2015

Czyta się kilka minut

 / Fot. Karol Serewis / EAST NEWS
/ Fot. Karol Serewis / EAST NEWS

EllaOne stosuje się po stosunku. Oprócz blokowania owulacji, zapobiega ona zagnieżdżeniu się zarodka, jeśli doszło do poczęcia. 7 stycznia Komisja Europejska ogłosiła dyrektywę dopuszczającą tę tabletkę do dystrybucji bez recepty w całej UE. Dwa dni później wiceminister zdrowia Sławomir Neumann poinformował, że nie dotyczy to Polski. 15 stycznia ministerstwo zmieniło zdanie. 16 stycznia pigułka była już dostępna bez recepty, np. w aptekach na Podkarpaciu. Jak tłumaczy rzecznik ministerstwa, polski parlament musiałby uchwalić ustawę zakazującą sprzedaży środka bez recepty, a ponieważ takiej ustawy nie ma, podlegamy decyzjom Unii.
Zapowiada się więc, że batalia o pigułkę dopiero przed nami, tym bardziej że Zespół Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych już wezwał „katolików prowadzących działalność polityczną, zwłaszcza parlamentarzystów” do zablokowania decyzji resortu. Sprawa wymaga tymczasem nie batalii, a merytorycznej debaty.


W niedzielę na izbie przyjęć


– Obawiam się, że tabletka „dzień po” będzie teraz stosowana – zwłaszcza przez młode dziewczyny – nie w rzadkich sytuacjach awaryjnych, tylko notorycznie, zamiast środków antykoncepcyjnych – mówi „Tygodnikowi” Agata Nowak, ginekolożka z Krosna.
A to zdrowe nie jest. „Powtórne zastosowanie awaryjnych środków antykoncepcyjnych w czasie jednego cyklu miesiączkowego może zakłócić cały cykl i spowodować wiele działań niepożądanych” – czytamy w ulotce ellaOne. – Powtórne zażycie w jednym cyklu może np. spowodować drugie krwawienie, twierdzi Nowak. – Generalnie progesteron czy jego syntetyczne wersje, progestageny używane w tabletkach „dzień po”, nie są złem dla kobiety – bez tego hormonu nie mogłaby przecież utrzymać ciąży – zauważa jednak. – W swojej praktyce lekarskiej nie spotkałam się z przypadkiem, by po jednorazowym zażyciu wystąpiły jakieś niepożądane skutki uboczne.
Ale krośnieńska lekarka uważa, że powinna być kontrola nad korzystaniem z pigułki „po”. – Niestety nie mamy edukacji seksualnej z prawdziwego zdarzenia. Nie zdajemy sobie sprawy, jak wiele dziewczyn trafia w soboty i niedziele na izbę przyjęć, prosząc o tabletkę. Przeważnie tłumaczą, że pękła im prezerwatywa. Gdy pytam, kiedy były u ginekologa albo czy rozmawiały z kimkolwiek na temat antykoncepcji, są zdziwione.


Kłopoty z językiem


Są też racje etyczne. – W momencie, kiedy obniżyła się tak bardzo granica inicjacji seksualnej, udostępnianie bez recepty środków postkoitalnych jest niepokojące – mówi etyk z KUL, s. Barbara Chyrowicz. – Młode dziewczyny nie myślą perspektywicznie, a nikt ich od teraz nie będzie pytał, jakie środki zażywały i kiedy. Można zatem przypuszczać, że wiele z nich będzie bezmyślnie ryzykować zdrowie.
S. Chyrowicz zwraca uwagę na społeczno-etyczny wymiar powstałej sytuacji: – Przez tak łatwy dostęp do tabletki „dzień po” daje się sygnał: „przypadkowe współżycie to nie problem”. To jednak totalne banalizowanie seksu.
I sprawa najważniejsza: mamy już do czynienia z możliwym początkiem życia ludzkiego.
Argumenty etyczne wywołują jednak silne emocje i paradoksalnie działają przeciw dyskusji. Głównym problemem jest język, po obu stronach sporu naznaczony zniekształcającymi rzeczywistość przedzałożeniami. Liberalna strona zrównuje tabletki „dzień po” z antykoncepcją, ignorując jej „antyzagnieżdżeniowe” działanie. Dla ruchów pro-life z kolei stosowanie tych tabletek to po prostu aborcja. Niestety, takie myślenie obecne jest też we wspomnianym stanowisku Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych KEP, który stwierdza, że osoby sięgające po te tabletki popełniają grzech ciężki, choć nie można mówić o ekskomunice z mocy prawa, bowiem nie ma pewności, czy do wydalenia zapłodnionej komórki jajowej doszło. Oznacza to, że gdyby taka pewność istniała, byłaby to aborcja skutkująca ekskomuniką.


To nie aborcja


– EllaOne nie działa na rozwijającą się komórkę, nie jest więc tabletką wczesnoporonną – tłumaczy Agata Nowak. – Gdyby jednak tabletka nie zmieniała śluzówki macicy, szanse na ciążę byłyby większe. Ale mimo wszystko to seria niewiadomych. W konkretnym przypadku nie wiadomo, czy doszło do owulacji. Jeśli doszło, nie wiadomo, czy komórka została zapłodniona. Jeżeli została, nie wiadomo, czy zdołałaby się zagnieździć, gdyby tabletka nie była użyta.
Drugi powód trudności w jednoznacznej ocenie moralnej związany jest z kontrowersjami na temat ustalania początku życia człowieka. Powstanie odrębnego genomu w trakcie zapłodnienia nie jest równoznaczne z powstaniem jednostkowego odrębnego życia – zapłodniona komórka jajowa może się jeszcze podzielić i wówczas powstają bliźniaki jednojajowe, możliwy także jest proces połączenia dwóch zapłodnionych komórek jajowych, w wyniku czego powstaje genetyczna hybryda. Te fakty skłaniają wielu do przesuwania początku życia na moment zagnieżdżenia.
– Gdyby prawo poszło tym tropem, zupełnie bez ochrony pozostałyby np. zarodki produkowane w procedurze in vitro – zauważa prof. Andrzej Zoll. – Ale przyznaję, jesteśmy trochę bezradni wobec faktu, że argumenty na temat początków życia nie mają takiej siły, by doprowadzić do jednoznacznego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego.
– Myślę, że poślizgnęliśmy się na demagogii, która jest obecna i z jednej, i drugiej strony. Zamiast organizować nagonki na siebie, powinniśmy rzeczowo rozmawiać – mówi s. Chyrowicz. ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium Filozoficzno-Teologicznym Dominikanów. Opracowanymi razem z… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 04/2015