Ta ziemia...

Projekt powstał onegdaj i nie jest o nim głośno. Ale i tak ciarki przechodzą, kiedy pojawia się wzmianka. O co chodzi? Lat temu kilka, po kolejnym fiasku starań o zgodę strony rosyjskiej na użytkowanie Cieśniny Pilawskiej, powstał pomysł otworzenia własnej polskiej drogi na Bałtyk z Zalewu Wiślanego. Wystarczy przekopać w odpowiednim miejscu Mierzeję. Byłaby demonstracja siły i niezależności, a ponadto dowartościowałoby się Elbląg, nareszcie port morski z prawdziwego zdarzenia. Czy nie piękne?
Czyta się kilka minut

Ostatnio przeczytałam notkę o przewidywanych kosztach: ogromnych, bo należałoby w płytkim Zalewie pogłębić całą trasę dla statków. Ani słowa o jakichkolwiek konsekwencjach. O tym, że bezpowrotnie zmieniłoby to krajobraz tej części Polski, jej charakter jako jednego z najpiękniejszych terenów wypoczynkowych. Słowa o tym, co tu naprawdę więcej warte, ani o tym, czego nie sposób przewidzieć, zanim będzie za późno. Ot tak, jakby się miało inaczej przekopać grządki pod kartofle we własnym ogródku.

Kilka dni temu Kazimierz Orłoś kolejny raz upomniał się w "Rzeczpospolitej" o Mazury, od lat coraz bardziej zapamiętale dewastowane, a właśnie nominowane do światowego rankingu najpiękniejszych krajobrazów. Nabywcy terenów pod wille powiększają je, zasypując części jezior. "Dla leśników Mazury to tylko wielkie magazyny drewna. Dla myśliwych to jedynie tereny łowieckie. Dla przewoźników najkrótsza trasa przejazdu do wschodniej granicy". Pisarz przypomina swoje interwencje w Ministerstwie Ochrony Środowiska. Bezskuteczne oczywiście. I co? Kto go poparł? Czy to w ogóle ważne, że Polska brzydnie?

"Mnie ta ziemia od innych droższa" - pisał poeta. To się bardzo dobrze deklamuje na akademiach, z tymi najwznioślejszymi włącznie...

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2009