Sztuka robienia przedziałka. To nie tylko kwestia dystansu do siebie

Przeczytacie w tym numerze o księżach mówiących o sobie językiem wspólnoty i jednocześnie niszczących ją od wewnątrz wskutek uwikłania w niezdrowo pojmowaną hierarchiczność i brak szacunku dla kolegów.
Czyta się kilka minut
Marek Rabij
Marek Rabij

Między dwiema emocjami wędrowały moje myśli, kiedy w piątkowy wieczór kończyliśmy pracę nad tym wydaniem „Tygodnika”. Pierwszą wgrała mi do głowy Anna Goc za sprawą wywiadu z Tomaszem Kotem. W rozmowie padają tytuły kilku sztuk teatralnych, ale Kot opowiada w gruncie rzeczy o sztuce znacznie trudniejszej, której uczył się latami i chyba jeszcze nie do końca ją opanował. 

„Wstać rano, zrobić przedziałek i odpieprzyć się od siebie” – mówi o niej słowami Wiktora Osiatyńskiego.

To nie tylko kwestia dystansu do siebie. To też umiejętność stawiania przed sobą celów, które naprawdę warto osiągnąć. Unikania zwycięstw, których nie trzeba odnosić ani nad sobą, ani nad innymi. Ale także konsekwencji w zmierzaniu do upragnionego celu, gdy wszystko i wszyscy dokoła mówią, żeby już odpuścić.

Do lektury tego wywiadu przeszedłem po pracy nad tekstem, który również buzuje od emocji, tyle że innego zupełnie rodzaju. Monika Białkowska opisuje w nim nieznaną szerzej dynamikę relacji polskich duchownych, wypalonych przez podejrzliwość i codzienne gesty drobnych, ale odczuwalnych złośliwości. 

Księża mówiący o sobie językiem wspólnoty i jednocześnie niszczący ją od wewnątrz wskutek uwikłania w niezdrowo pojmowaną hierarchiczność i brak szacunku dla kolegów. Nie znajdziecie w tym tekście zbyt wielu przykładów – jakby autorka, znająca w końcu polski Kościół od podszewki, z premedytacją unikała epatowania szczegółami – ale z jednym obrazkiem trudno się szybko rozstać. Wikary śpiący w aucie przed kościołem, bo proboszcz złośliwie zamknął mu drzwi przed nosem.

Ksiądz ma być twardy – pisze Białkowska, choć to nie jej postulat, lecz przywołanie jednego punktu ze zbioru kościelnych metod tzw. formacji kleryków. Księża sami zaczynają dostrzegać, że to droga donikąd, i organizują w niektórych diecezjach nieformalne grupy wsparcia, które mają pomóc dotkniętym efektami kościelnego zimnego chowu. Oni też chcą wstać rano i zrobić symboliczny przedziałek między sobą a instytucją, której częścią się stali.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 38/2025