Szesnaście do jednego

"Głos Luksemburga jest tak samo ważny jak głos Niemiec; to filar europejskiej integracji" - pamiętam zdumienie, jakie zapanowało, gdy usłyszeliśmy to zdanie.
Czyta się kilka minut

Było lato 1990 r., a my, studenci z Polski, poznawaliśmy Niemcy (jeszcze) Zachodnie podczas "podróży studyjnej". Jej organizator miał znajomości w rządzącej chadecji: w Bonn zwiedzaliśmy osobisty gabinet Helmuta Kohla, a podczas spotkań z politykami i znanymi dziennikarzami słuchaliśmy o jedności Europy. Że głosy "małych" i "dużych" ważą w niej tyle samo, słychać było często - i nie było to puste hasło. Dowartościowywanie małych krajów Wspólnoty, traktowanie ich z szacunkiem faktycznie stanowiło jedną z zasad, zwłaszcza dla Kohla. A w 1990 r. było to ważne również dlatego, gdyż nie tylko "mali" bali się odrodzenia niemieckiego państwa narodowego (dziś wiemy, że nawet Mitterand podkładał nogę Kohlowi).

21 lat później Wspólnota jest już inna nie tylko dlatego, że jest większa i tkwi w najpoważniejszym kryzysie w swej historii. Paternalizm - to chyba najłagodniejsze określenie dla stylu, w jakim liczni politycy strefy euro (o mediach nie wspominając) wypowiadali się na temat Słowacji po tym, jak parlament w Bratysławie w pierwszym głosowaniu nie ratyfikował umowy o europejskim funduszu ratunkowym EFSF (patrz str. 25). Koniec końców, Słowacja została zmuszona do powtórnego głosowania i przyjęcia EFSF.

Europa "po Słowacji" będzie już inna. Traktując w tak wyższościowy sposób Słowację, wyrzucono do kosza zasadę Kohla, że małe kraje traktuje się poważnie. A przepychając na siłę EFSF, strefa euro odeszła - nie formalno-prawnie, ale faktycznie - od zasady jednomyślności na rzecz zasady podejmowania decyzji większością głosów (tu z wynikiem 16:1). Być może to konieczne, być może tak musi wyglądać przyszłość. Tylko po co udawać, że jest inaczej? No i jeszcze to pytanie: jak funkcjonowanie Unii ma się do demokracji? Czy to wciąż demokracja, gdy jednemu z krajów każe się głosować do skutku, dopóki rezultat będzie taki, jak komuś (tu: większości strefy euro) to pasuje?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 43/2011