Szczęsny czy Tytoń?

Powolutku, powolutku, bo komu odpowiedź na to pytanie wydaje się już udzielona, winien się zastanowić nad sobą, nad swoją znajomością ojczyzny i znaczeniem tutejszych pytań drążących mózgi nasze przez wieki.
Czyta się kilka minut

Kto uważa, że wybór: Szczęsny czy Tytoń, jest już absolutnie nieaktualny, myli się. Pytanie to wciąż dźwięczy nam w głowach, przez ostatni tydzień było przecież najważniejsze. Było kluczowe, bo jest kluczowe. Gdzie mu tam do pytań o skrzydła, o napad czy pomoc. O środek boiska. Czymże jest środek wobec bramki? Czyśćcem. Miejscem, gdzie rosną kwiatki i nad którym unosi się nuda. Komentarz o sytuacji na środku jest opisem przyrody, do przekartkowania zaledwie. Tylko bramka jest miejscem, gdzie niebo styka się z piekłem. „Spokój Tytonia” – rzekł w sobotę wieczorem Dariusz Szpakowski, gdyśmy wciąż jeszcze remisowali. To zdanie było kojące, balsamiczne, jedyne, które chcielibyśmy słyszeć, świadczące, żeśmy są wciąż w niebiesiech. Zdanie najlepsze. Najpiękniejsze. Cóż z tego, że gdzieś tam siedział Szczęsny, odstawiony i niespokojny. Przybity – jedyny przybity, gdy nikt jeszcze nie przeczuwał, co się święci.

Wybór pomiędzy Szczęsnym a Tytoniem nie był i wciąż nie jest wyborem czysto piłkarskim, choć jest rzecz jasna wyborem sportowym. Pytanie „Szczęsny czy Tytoń?” jest kolejnym tragicznym zagadnieniem, wchodzącym do naszej historiozofii, cóż że tylko do jej fragmentu. Pytanie o wybór pomiędzy Szczęsnym a Tytoniem dlatego jest tak brzemienne i aktualne, że polska bramka jest najważniejszym, najczulszym punktem na boisku historii. O wpuszczonych do niej golach uczymy się całe życie, podobnie o golach do niej niestrzelonych. Uczymy się wciąż o tych, którzy stali na straży tej bramki, i o tych, co nie stali, choć bardzo chcieli. Od świętego Metodego poprzez Dmowskiego po Andrzeja Gwiazdę, najsławniejszych rezerwowych tutejszych dziejów.

Był Szczęsny, stanęło na Tytoniu i oto, powiedzmy sobie szczerze, wciąż nie wiemy, jak z tym żyć, choć wydawało się, że tym razem akurat wiemy. Tragiczne. To pytanie będzie aktualne zawsze, aż do chwili, w której Tytoń ze Szczęsnym bronić będą razem. Przez cały mecz, ręka w rękę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2012