Reklama

Synowie wyprzedzają księżniczki

Synowie wyprzedzają księżniczki

w cyklu STRONA ŚWIATA
15.05.2020
Czyta się kilka minut
W Azji Środkowej, uchodzącej od lat za jaskinię satrapii, odradzają się dawne porządki i polityczne dynastie. W górzystym Tadżykistanie i pustynnym Turkmenistanie ojcowie-prezydenci przygotowują swoje trony dla męskich potomków.
Przed pominikiem Saparmurada Nijazowa, Aszchabad, lipiec 2012 r. / FOT. Amos Chapple / Rex Features/EAST NEWS
P

Pierwsza i jak dotąd jedyna polityczna dynastia na gruzach byłego Związku Radzieckiego, komunistycznego wcielenia rosyjskiego imperium, powstała na początku stulecia w Azerbejdżanie, położonym na zachodnim brzegu Morza Kaspijskiego, oddzielającego południowy Kaukaz od Azji Środkowej. Azerbejdżański patriarcha Hejdar Alijew, który rządził w Baku jako komunistyczny sekretarz w latach 1969-82, złożył urząd, gdy jako pierwszy muzułmanin objął posadę wicepremiera Związku Radzieckiego. Rok później, rozpoczynając pieriestrojkę, Michaił Gorbaczow wyrzucił go z pracy i okrzyknął uosobieniem kumoterstwa i korupcji. Potem, w latach 1993-2003 jako prezydent niepodległego Azerbejdżanu, Hejdar Alijew namaścił na swojego następcę jedynego syna Ilhama i przed śmiercią zdążył doprowadzić do jego intronizacji.

Ilham, dawny utracjusz, który za młodych lat w tureckich kasynach stracił majątek i reputację, okazał się nie tylko pojętnym uczniem, ale twórczo ideę demokratycznej dynastii rozwinął. Dzięki dobrej koniunkturze na światowych rynkach ropy naftowej rządzi do dziś i dopiero teraz, gdy ceny „czarnego złota” lecą na łeb na szyję, a światową gospodarkę sparaliżowowała epidemia COVID-19, może napotkać pierwsze problemy. Żeby na szczycie piramidy władzy nie czuć się samotnie, trzy lata temu wyniósł swoją żonę, Mehriban, na wiceprezydencką godność i uczynił ją oficjalną zastępczynią, gdyby sam z jakiegoś powodu dłużej krajowi przewodzić nie mógł, albo nie chciał. Według bakińskich plotek na następcę tronu szykowany jest już kolejny Alijew, 23-letni Hejdar junior, jedyny syn 60-latka Ilhama.

Księżniczka z Samarkandy

W Azji Środkowej w roli drugiego pokolenia politycznych dynastii, założonych przez prezydentów i sekretarzy, występowały początkowo ich córki. Nic dziwnego, Islamowi Karimowowi, dawnemu komunistycznemu sekretarzowi i prezydentowi-założycielowi uzbeckiego państwa, Opatrzność pobłogosławiła dwiema córkami – Gulnarą i Lolą. Dla Nursułtana Nazarbajewa ze stepowego Kazachstanu okazała się jeszcze łaskawsza, bo Kazach dochował się trzech córek – Darigi, Dinary i Aliji.

Obaj będąc zadeklarowanymi tradycjonalistami, przywiązanymi do patriarchatu, zazdrościli kolegom po fachu z Kirgizji czy Turkmenii, którzy doczekali się synów. Nie zważając na to, jako pierwsza po schedę upomniała się „księżniczka z Samarkandy” Gulnara Karimowa. Ojcowska władza uderzyła jej do głowy.


Gulnara Karimowa podczas gali charytatywnej w Monako, 23 maja 2012 r. / FOT. Ludwig / Splash News / EAST NEWS

Żyła w bogactwie, a dzięki wszechwładzy ojca i strachu, jaki wzbudzał w poddanych, spełniała wszystkie zachcianki. Rozbijała się po salonach celebryckiego półświatka, szastając na prawo i lewo pieniędzmi, ale także pomnażając majątek, w czym pomagały rodzinne wpływy. Była ulubienicą bulwarówek, ale skandale towarzyskie i finansowe, w których odgrywała pierwsze role, naraziły ją na gniew ojca. Starego władcę, najsurowszego w Azji Środkowej, zgodnie z tradycją chanów i emirów z Buchary i Chiwy, doprowadziła do pasji, gdy otwarcie ogłosiła, że chętnie zajęłaby po nim miejsce na tronie w Taszkencie (młodsza siostra Gulnary, Lola, aż tak wybujałych politycznych ambicji nie miała albo rozważnie skrzętnie je skrywa). Rozjuszony Karimow, nie bacząc na wiek i marne zdrowie, kazał jej wracać z zagranicy do kraju, wydziedziczył ją i osadził w areszcie domowym. A gdy w 2016 roku umarł, jego następca nie wypuścił dobiegającej pięćdziesiątki pięknej Gulnary na wolność, lecz postawił ją przed sądem i skazał na więzienie za łapówkarstwo i fałszerstwa.


CZYTAJ TAKŻE

POTOP NA PUSTYNI: Położone na pustyniach Turkmenistan, Uzbekistan i Kazachstan nawiedziły huragany, ulewy i powodzie. Na czarnych piaskach Kara-kumu i czerwonych Kyzył-kumu panoszy się też zabójczy wirus >>>


Dama z Kazachstanu

W Kazachstanie głośno zrobiło się na początku maja, gdy prezydent Kasym-Żomart Tokajew unieważnił senatorski mandat Daridze Nazarbajewej i tym samym odebrał jej stanowisko marszałka Senatu, czyniące z niej automatyczną szefową państwa w zastępstwie niedysponowanego prezydenta. 

Dariga, świetnie wykształcona i obdarowana przez los wszelkimi możliwymi talentami, z operowym głosem i słucham włącznie, w przeciwieństwie do rówieśnika Ilhama Alijewa z Azerbejdżanu czy o parę lat młodszej Gulnary, „księżniczki z Samarkandy”, żyła i zachowywała się jak prawdziwa dama i nigdy nie stała się bohaterką żadnego skandalu. Wpierw, korzystając z uprzywilejowanej pozycji córki prezydenta, zajęła się biznesem. W świat polityki poważniej wkroczyła dopiero na początku wieku. Nie zachęcał jej do tego Nazarbajew, który najwyraźniej niechętnie odnosił się do pomysłu, by Kazachstanem miała rządzić kobieta, choćby nawet miała nią być jego rodzona córka (w całej Azji Środkowej tylko Kirgizi chwalą się, że wybierali sobie kobiety na chanów i stawiają to jako dowód, że są też najbardziej postępowi i otwarci na nowinki ze świata). Kazachowi, uchodzącemu wśród środkowoazjatyckich satrapów za władcę najbardziej oświeconego, niezręcznie było też opowiadać się za ustanowieniem politycznej dynastii.


Dariga Nazarbajew podczas wyborów prezydenckich w Kazachstanie, Astana, 3 kwietnia 2011 r. / FOT. Nikita Bassov / AP / EASTNEWS

Tylko raz, pod koniec zeszłego stulecia, Nazarbajew poważniej pomyślał nie tylko o ustanowieniu własnej dynastii, ale unii personalnej z sąsiadami z Kirgizji. Razem z sąsiadem i kolegą po fachu, kirgiskim prezydentem Askarem Akajewem wpadli na pomysł, żeby pożenić swoje dzieci – 22-letniego Ajdara Akajewa z 18-letnią Aliją Nazarbajewną. Małżeństwo nie przetrwało jednak nawet dwóch lat i zakończyło się rozwodem, a jednym z powodów małżeńskich nieporozumień były ponoć naciski Nursułtana Nazarbajewa, żeby państwo młodzi zamieszkali w Kazachstanie, podczas gdy zgodnie z kirgiską i środkowoazjatycką tradycją to żona wprowadza się do domu męża. Jeśli kazachski władca upatrzył sobie następcę w młodym Akajewie, to z dynastycznego punktu widzenia zięć mieszkający nie w Kazachstanie, lecz w Kirgizji był mu zupełnie niepotrzebny.

Teść chrzestny

Wkrótce zresztą, w 2005 roku, uliczna rewolucja zmiotła Akajewów ze szczytów władzy i musieli uciekać do Moskwy, gdzie Ajdar umarł w tym samym roku w wieku zaledwie 44 lat na zawał serca. Następca Akajewa, Kurmanbek Bakijew i jego synowie, a zwłaszcza sześciu braci, bardziej niż władzą interesowali się bogactwem, jakie można było dzięki niej zbić. Rządzili i kradli tylko pięć lat, a władzy pozbawiła ich kolejna uliczna rewolucja (na miejsce azylu wybrali sobie Białoruś). Fakt, że mają już czwartego prezydenta – nie licząc tymczasowego, nota bene kobiety – i że dokonały się u nich aż dwie uliczne rewolucje, Kirgizi też poczytują sobie za dowód swojej postępowości.

Alija Nazarbajewna wyszła ponownie za mąż, tym razem za kazachskiego bogacza z branży naftowej, urodziła czwórkę dzieci i sama z powodzeniem zajmuje się biznesem. Podobnie potoczyło się życie jej starszej siostry, Dinary, żony miliardera Timura Kulibajewa, trzeciego najbogatszego Kazacha i jednego z największych bogaczy na świecie.

Dariga wyszła za mąż za niezwykle zdolnego, ambitnego, ale porywczego i niecierpliwego oficera służb specjalnych Rachata Alijewa. Dzięki własnemu talentowi i ciężkiej pracy, ale także teściowi-prezydentowi, szybko wspinał się po drabinie władzy, dochodząc przed czterdziestką do godności szefa policji podatkowej, zastępcy szefa tajnej policji, wiceministra dyplomacji i ambasadora Kazachstanu w Wiedniu (Austria, OBWE). Prócz kariery w polityce osiągał też sukcesy w biznesie, dzięki czemu dorobił się wielkiego majątku. Karierę i życie złamał mu brak cierpliwości. Na początku wieku, nie mogąc się doczekać przejścia teścia na polityczną emeryturę, zaczął go publicznie popędzać i pilić, by pozwolił mu przejąć po sobie schedę. Rozzłościł kazachskiego patriarchę jak „księżniczka z Samarkandy” jej ojca w Uzbekistanie. W rezultacie oboje wylądowali za kratkami, a Nazarbajew kazał córce rozwieść się z niewdzięcznym zięciem. Rachat Alijew został aresztowany w Wiedniu (w więzieniu zdążył napisać i wydać książkę „Teść chrzestny”) i gdy czekał na ekstradycję do Kazachstanu, w lutym 2015 roku strażnicy znaleźli go w celi martwego. Policja stwierdziła, że się powiesił.

Mimo konfliktu męża z ojcem i osobistej tragedii Dariga wróciła do polityki, a przed rokiem, gdy stary Nazarbajew przekazał stanowiska prezydenta Tokajewowi, została wybrana na posadę marszałka Senatu, drugą najważniejszą w państwie. W Kazachstanie znów zaczęto mówić, że Nazarbajew powierzył władzę Tokajewowi tylko na jakiś czas i że tak naprawdę to Dariga zastąpi ojca. 

Następne pokolenia

Jeśli rzeczywiście miała taki plan, to pokrzyżował je jej syn, Nur-ali, wnuk Nazarbajewa. Po śmierci ojca, Rachata Aliejwa, obaj synowie jego i Darigi wyjechali z Kazachstanu do Londynu. W marcu specjalne brytyjskie biuro do ścigania przestępstw korupcyjnych zainteresowało się wartymi prawie sto milionów dolarów trzema nieruchomościami, należącymi do rodziny Nazarbajewów-Alijewów, w tym kilkunastopokojowym apartamentem przy podmiejskiej Bishop Avenue, nazywanej w Londynie Zaułkiem Miliarderów. Ostatecznie sąd uznał, że prokuratura nie dowiodła, iż nieruchomości zostały nabyte niezgodnie z prawem, ale córka i wnuk Nazarbajewa musieli publicznie i ze szczegółami wyjaśniać, skąd wzięli tak wielki majątek, co w Kazachstanie jest zabronione. Przyjęta w 2010 roku poprawka do konstytucji, poza przyznaniem pierwszemu prezydentowi tytułu Ojca Narodu i dożywotniego udziału we władzy, zakazuje poddanym, a zwłaszcza dziennikarzom dochodzić źródeł bogactwa prezydenta i całej jego rodziny. Niemiły Nazarbajewowi rozgłos narobili jego córka i obwiniające go za śmierć ojca wnuki w Londynie. Młodszy wnuk, Aj-sultan, ma problemy z narkotykowym uzależnieniem, zmienił nazwisko na Rakhat, od imienia ojca, a na początku roku poprosił o przyznanie mu w Wielkiej Brytanii azylu politycznego. 

Londyński skandal, ale także rosnące polityczne ambicje Darigi pozbawiły ją stanowiska marszałka Senatu i zepchnęły w dół na piramidzie władzy w Kazachstanie. Znawcy kazachskiej polityki nie wykluczają jednak jej kolejnego powrotu na szczyty, na co nie może liczyć „księżniczka z Samarkandy”, którą czekają nowe procesy i wyroki.

Pożegnanie z piłką

W ten sposób środkowoazjatyckie księżniczki w sukcesyjnym wyścigu wyprzedzili synowie. W położonym na dachu świata Tadżykistanie epidemia wyniosła do władzy 32-letniego Rustama Imama Alego, starszego z dwóch synów panującego od ponad ćwierć wieku prezydenta Imama Alego Rahmana (ma jeszcze siedem córek).

Rustam marzył o karierze piłkarza, ale nie przekonał się nawet, czy ma talent. Nigdy nie mógł być pewnym, czy gole, jakie strzelał seryjnie jako napastnik stołecznego klubu Niepodległość, były skutkiem jego sportowego mistrzostwa, czy może bramkarze w obawie przed gniewem prezydenckiego pierworodnego specjalnie przepuszczali jego strzały do siatki. Nie mógł też nawet myśleć o zagranicznej karierze (Tadżykistan należy do krajów, gdzie najgorzej grają w piłkę nożną), choćby w sąsiednim Uzbekistanie, mającym piłkarskie tradycje, czy bogatym Kazachstanie. Żaden klub nie weźmie do drużyny prezydenckiego syna, żaden trener nie zaryzykuje posadzenia go na ławce rezerwowych wiedząc, że może wywołać tym dyplomatyczny konflikt.


CZYTAJ WIĘCEJ

STRONA ŚWIATA to autorski serwis Wojciecha Jagielskiego, w którym dwa razy w tygodniu reporter i pisarz publikuje nowe teksty o tych częściach świata, które rzadko trafiają na pierwsze strony gazet. Wszystkie teksty są dostępne bezpłatnie. CZYTAJ TUTAJ →


Poza tym Rustam nie miał wyboru, kiedy ojciec kazał mu skończyć z głupstwami i zająć się sprawami rodziny i państwa. Pożegnaniem z piłką nożną była pierwsza posada, jaką mu powierzono – prezesa tadżyckiej federacji piłki nożnej. Potem uczył się na uniwersytetach w kraju i zagranicą, praktykował w rozmaitych urzędach. Pracował w nadzorze finansowym, urzędzie do walki z korupcją, w służbie celnej, komitecie do spraw majątku państwowego i inwestycji. Mimo młodego wieku i faktu, że nigdy nie służył w wojsku, dorobił się rangi generała. 

O tym, że ojciec upatrzył go na następcę, mówi się w Tadżykistanie co najmniej od czterech lat, gdy prezydent kazał poprawić konstytucję tak, by m.in. obniżyć wiek kandydatów w wyborach prezydenckich z dotychczasowych 35 do 30 lat. A kiedy rok później na zawał serca w wieku 67 lat zmarł starszy brat prezydenta, Imam Ali Rahman, który właśnie wkroczył w ten wiek, przyspieszył sprawy sukcesji. Jeszcze w tym samym roku mianował Rustama burmistrzem stołecznego Duszanbe, którym od dwudziestu lat władał jego jedyny w zasadzie poważny konkurent do władzy Muhammed Said Ubajdullah, sprawujący także stanowisko marszałka Senatu i uważany za głównego faworyta Rosji w Tadżykistanie.

W marcu Rustam został wybrany na senatora, a w kwietniu na marszałka Senatu, który w razie śmierci, niedyspozycji lub nieobecności prezydenta przejmuje obowiązki szefa tadżyckiego państwa. Jesienią w Tadżykistanie mają się odbyć nowe wybory prezydenckie i jeśli stary prezydent nie zechce w nich znowu wystartować (jako Ojcu Narodu konstytucja pozwala mu ubiegać się o władzę, ile razy będzie miał na to ochotę, i sprawować tak długo, jak zechce), zastąpi go pierworodny. A wobec braku jakiejkolwiek opozycji zwycięży z taką samą łatwością, z jaką kiedyś strzelał gole na boisku piłkarskim.

Wtajemniczenie jedynaka

Podobny scenariusz próbuje powtórzyć prezydent Turkmenistanu Kurbanguli Berdymuhammedow, noszący również oficjalny tytuł „Opiekuna” (jego poprzednik, Saparmurad Nijazow, panujący w Aszchabadzie w latach 1985-2006, nosił tytuł „Turkmenbaszy – Wodza Wszystkich Turkmenów”). 

Turkmen, najmłodszy – ledwie 62-letni – ze środkowoazjatyckich satrapów, na swojego następcę już od dłuższego czasu rychtuje swojego jedynaka (ma jeszcze trzy córki), 38-letniego Serdara, który powoli pokonuje kolejne kręgi wtajemniczania w arkana władzy. Zaczął od dyplomacji, gdzie doszedł aż do godności wiceministra spraw zagranicznych, od czterech lat jest posłem. W zeszłym roku ojciec wyznaczył go na wojewodę-hakima podstołecznego wilajetu ahalskiego, a w lutym na ministra przemysłu i budownictwa.


Serdar Berdymuhammedow / WIKIPEDIA

Ojciec-prezydent chce zmienić konstytucję Turkmenistanu i przywrócić zlikwidowany przez jego poprzednika podział parlamentu na dwie izby – Medżlis i senat. Rodacy „Opiekuna” nie mają wątpliwości, że marszałkiem senatu i oficjalnym zastępcą i następcą prezydenta zostanie jego syn, Serdar. Najnowszą wskazówką potwierdzającą plotki o szykującej się pustynnej sukcesji stało się ogłoszenie Serdara Berdymuhammedowa oficjalnym opiekunem owczarków środkowoazjatyckich, alabajów, rady psów, wywodzących się między innymi z turkmeńskich oaz. Berdymuhammedow starszy jest od lat oficjalnym opiekunem koni rasy achał-tekińskiej, będących inną turkmeńską dumą.

Mistrz nad mistrze

O ile w Tadżykistanie miłośnikiem sportu jest następca tronu, w Turkmenistanie młody Berdymuhammedow musiałby dokonać cudów, żeby dorównać swojemu ojcu, który wygrywa we wszystkich zawodach, w jakich zdarza mu się startować. Jest mistrzem w wyścigach konnych, samochodowych, kolarskich, a także w biegach na każdym dystansie. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby ktoś zdołał go wyprzedzić. Trafia wyłącznie w sam środek tarczy ze wszystkich rodzajów broni palnej, a także z kuszy i łuków. A już z pewnością nikt na całym świecie nie dorówna mu w strzelaniu z kuszy do celu z pędzącego roweru.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]