Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Synek od roboty

Synek od roboty

21.05.2012
Czyta się kilka minut
Konstanty Wolny chciał Polski, i chyba o tym jest ten film. Nie o tym, czy Śląsk ma być autonomiczny, czy nie. Ten film jest o postaci, o wzorze polityka.
Czarny Las koło Lublińca, posiadłość hrabiego Niegoleckiego, gdzie rodzina Wolnych przebywała w okresie Plebiscytu i przed III Powstaniem, i gdzie Wojciech Korfanty podjął decyzję o jego rozpoczęciu. Rodzina Wolnych w dorożce, hrabia przy filarze. fot. z archiwum rodzinnego Konstantego Wolnego
N

NATALIA SROMEK: Dlaczego zdecydował się Pan zrealizować film o pierwszym marszałku Sejmu Śląskiego? WOJCIECH SZWIEC: Od dawna interesowałem się historiami z Górnego Śląska, bo to kopalnia wiedzy o ludziach, historii lokalnej, ale także historii całej Polski. Ogłoszenie roku Konstantego Wolnego uświadomiło mi, że bardzo mało o nim wiem. Zacząłem zgłębiać jego życiorys. Podczas rozmowy na ten temat w Mikołowskim Towarzystwie Historycznym jeden z moich przyjaciół powiedział, że zna pana Konstantego Wolnego, imiennika i wnuka marszałka. Zadzwonił do niego, polecił mnie i umówiliśmy się na zdjęcia. Początkowo miał powstać krótki film o tym, że Konstanty Wolny urodził się w Bujakowie, który chcieliśmy pokazać przez pryzmat tej postaci, ale z czasem o realizacji dokumentu zrobiło się głośno: zaczęli pojawiać się kolejni bohaterowie, którzy mogliby powiedzieć coś ważnego o marszałku Konstantym Wolnym i jego misji. Tak powstały zdjęcia do filmu „Misja Wolnego”. Kto, poza Konstantym Wolnym wnukiem, pojawia się w filmie? Tych postaci jest sporo i nie sposób wszystkich wymienić. Każde ze spotkań z osobami opowiadającymi o marszałku Konstantym Wolnym to oddzielna historia – historia Górnego Śląska. Każdy z rozmówców opowiadał o bohaterze dokumentu pokazując kontekst: czasy, w których żył Wolny. Zatem w filmie sporo uwagi poświęcam też przedstawieniu tego, jak wyglądała wówczas Polska, czym był Śląsk tamtych lat i jakie zależności łączyły te zbiory. Nie mogę powiedzieć, że przed rozpoczęciem zdjęć byłem laikiem w obszarze historii Śląska, ale w trakcie realizacji jego dzieje stały się dla mnie bardzo ludzkie, bliskie. Dzięki postaci Wolnego poznałem tamte czasy. Najbardziej w pamięci zapadła mi wizyta u Alojzego Lyski, który napisał, wspólnie z Konstantym Wolnym wnukiem, książkę poświęconą historii marszałka. Lysko o Śląsku opowiada w sposób, w jaki mało kto ma odwagę mówić. Oczywiście, Konstanty Wolny nie jest tak kontrowersyjną postacią w historii regionu, jak chociażby Wojciech Korfanty. Był on politykiem o łagodnym, bardzo „grzecznym usposobieniu”. Nie ma żadnych dowodów, żeby komuś zaszkodził. Nie ma najmniejszej wzmianki o tym, by ktoś go atakował. To polityk wielkiego formatu. Dla niektórych kontrowersyjnym momentem filmu może być pojawienie się Jerzego Gorzelika, ale jest on bardzo ważny dla tego filmu. Jaką rolę w filmie odgrywa Jerzy Gorzelik, przewodniczący Ruchu Autonomii Śląska? Opowiada on o Wolnym-polityku, ale w filmie nie ma odwołań do współczesnej polityki. Nie mieszaliśmy tego. Konstanty Wolny widział Śląsk w granicach Rzeczypospolitej i o tym między innymi jest ten film. Nie o tym, czy Śląsk ma być autonomiczny, czy nie. Ten film jest o postaci, o wzorze polityka. Chcemy ludziom pokazać, uzmysłowić, że polityk nie musi być pastwiącą się nad swoimi obywatelami świnią. Czasem polityk może być osobą wielkiego formatu, może być wzorem zarówno dla parlamentarzystów, jak i dla zwykłych ludzi. Takim wzorem jest Konstanty Wolny. Nie obawia się Pan zarzutów o „antypolski” charakter filmu? Nie sądzę, by ktoś znalazł argumenty na ich poparcie. W filmie mowa jest o tym, że Wolny nie byłby tym, kim był, jego kariera nie potoczyłaby się w taki sposób, gdyby nie sprawowanie funkcji marszałka w Sejmie Śląskim, który przecież był polskim sejmem. To była polska organizacja. Film nie jest kontrowersyjny. To film o człowieku. Nie ma promować żadnej opcji: ani polskiej, ani autonomicznej. Oczywiście jestem przygotowany na odpieranie takich zarzutów, dlatego w filmie występują naukowcy znający bardzo dobrze biografię marszałka. Pojawia się też sam wnuk Wolnego, który komentuje wszystkie opinie wypowiadane na temat jego dziadka. Spór pokazany jest z obu stron. Łagodnieje. Co prawda pada w filmie słowo „autonomia”, ale pojawia się też wyjaśnienie, że ta autonomia była układem, który Warszawa zaproponowała Górnemu Śląskowi i danego słowa dotrzymała, wprowadzając Statut Organiczny Województwa Śląskiego. Czy udało się Panu dotrzeć do jakichś nowych faktów z życia Konstantego Wolnego? Rozpoczynając realizację filmu, postawiliśmy na coś innego: film ma być krótką lekcją historii. Jego zadaniem nie jest odkrywanie faktów, tylko pokazanie marszałka – człowieka związanego ze Śląskiem, udzielającego się politycznie, ale też rodzinnego. Mam nadzieję, że widz odkryje dla siebie coś, czego wcześniej nie wiedział. Jaki efekt chciałby Pan osiągnąć? Chciałbym, żeby było mniej takich ludzi, jakim ja byłem na początku prac nad dokumentem: nieznających Konstantego Wolnego. Brakuje nam na Śląsku lokalnych autorytetów. Nie dlatego, że ich nie ma. Po prostu zapomnieliśmy o ludziach takich jak Konstanty Wolny. Chciałbym tym filmem pokazać Ślązakom człowieka, którego oni potrzebują: osoby działającej i niewyrzekającej się swoich ideałów moralnych. Czy to jest film wyłącznie lokalny? Postać Wolnego jest związana ze Śląskiem i trzeba przebić się przez tę warstwę lokalnej historii, trzeba tę historię znać, żeby misję Wolnego zrozumieć. Film trochę ją przybliża, więc, moim zdaniem, ma wymiar szerszy, nie tylko śląski – polski, ale i europejski. Jednak to, czy film zostanie szeroko zrozumiany, zweryfikują widzowie. Czy widz europejski będzie miał możliwość zobaczenia „Misji Wolnego”? To produkcja niezależna, zrealizowana przez stowarzyszenie Centrum Społecznego Rozwoju, sfinansowana przez Urząd Marszałkowski Województwa Śląskiego. Nie będzie rozpowszechniany poza kilkuset kopiami rozdanymi przez Urząd lokalnej społeczności. Będę starał się wyświetlać go w innych miejscach, ale nie ma jeszcze konkretnych planów. Na pewno chętnie go udostępnimy telewizji, gdyby któraś była nim zainteresowana. Kim teraz, po zakończeniu zdjęć do filmu, jest dla Pana Konstanty Wolny? Działaczem śląskim. Chociaż we współczesnym kontekście określenie to nie brzmi najlepiej, to Wolny był działaczem – ale w sensie rzeczywistego działania na rzecz Śląska, bez konieczności pokazywania tego światu. To taki śląski „synek od roboty”: dużo pracował, dużo wkładał sił w swoje obowiązki, tak by wszystko działało jak należy. Nie przypisywał sobie wszystkich zasług, do niewielu rzeczy się przyznawał. Był bardzo cichy, skromny. Poznałem go jako człowieka mającego własną wizję świata i chęć wprowadzenia unowocześnień, które pomogą Górnoślązakom. To także człowiek niezwykle nowoczesny, jak na tamte czasy. Działał w wielu związkach i stowarzyszeniach, wspierał artystów, tworzył Bibliotekę Śląską. Ale tamte czasy to też czasy dynamicznego rozwoju, a Wolny, ze względu na stanowisko, musiał zajmować się wieloma sprawami. Był bardzo aktywny, a gdy wyjechał we wrześniu 1939 r. do Lwowa, tej pracy bardzo mu brakowało. Chciałbym go pamiętać jako wzór społecznika, który dużo robi, mało mówi.
WOJCIECH SZWIEC (ur. 1978) jest kulturoznawcą i animatorem kultury, niezależnym twórcą filmowym, autorem książki „Filmowe południe. Kino amatorskie na Górnym Śląsku”, reżyserem „Misji Wolnego” – filmu dokumentalnego o Konstantym Wolnym (premiera przed wakacjami).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]