"Stravinsky/Bach": Leonidas Kavakos (skrzypce), Péter Nagy (fortepian)

Z pozoru to zwykła recitalowa składanka: fundamentalne utwory Bacha (Sonata no.1 g-moll i Partita no.1
h-moll) ułożone na przemian z dwoma arcydziełami małej formy dwudziestowiecznej Igora Strawińskiego (koncertem na skrzypce i fortepian oraz z "Suitą włoską). Jednak jedynie z pozoru. W miarę słuchania wykonań Kavakosa i Nagya ich zamysł repertuarowy pięknie się tłumaczy, a składanka przemienia się w przemyślaną konfrontację różnych wariacji na temat skrzypcowej wirtuozerii uzupełnionej pianistycznym nastrojem.
Czyta się kilka minut
 /
/

Z tego porównania lepiej wychodzi dzieło Strawińskiego. Żeby się przekonać, wystarczy posłuchać kilku pierwszych taktów z kantyleny "Koncertu podwójnego", w których motoryczna siła fortepianu skontrastowana zostaje łagodną linią skrzypiec. Żadnej niepotrzebnej drastyczności w operowaniu dźwiękami, raczej delikatne traktowanie każdej frazy. Kantylena jest jednak dopiero przedsmakiem następnych części, czyli eklog. Tutaj najistotniejsze jest znakomicie utrzymane tempo, dynamika płynnie przechodzi w liryczny zestrój instrumentów. Łagodność przejść pomiędzy dialogującymi ze sobą częściami znajduje naturalną kulminację w ostatniej, "dytyrambicznej" części, w której żywioły energii, rozmarzenia i nastrojowych napięć, znajdują kulminację. Całość grana jest z pietyzmem i subtelnością, tak że kiedy wybrzmiewają ostatnie akordy, dźwięki nie dają się uciszyć i trwają w milknącym przedłużeniu.

Siła kontrastów dominuje również w "Suicie włoskiej". Szczególnie atrakcyjnie i szlachetnie w swojej nieokreślonej lekkości wybrzmiewa tarantella i - oczywiście - Minuetto zamykające dzieło, w którym zgodnie z gatunkową regułą spokojny początek rozsadzany jest przez kontrolowane szaleństwo finału. Wykonanie jest - chciałoby się powiedzieć - realizacją zamysłu samego Strawińskiego: z rygoru stosowanego języka muzycznego wyłania się nowa olśniewająca jakość.

Jako się rzekło, nieco ciszej wybrzmiewają utwory Bacha, co nie stanowi w tym przypadku zalety. Na przykład adagio z Sonaty g-moll pozostaje nieco głuche i grane bez tego rodzaju lirycznej ciężkości, której pragnęłoby się przy interpretacji arcydzieła. Wydaje się więc, że prezentacje wiecznej klasyki przyćmiły wykonanie klasyki wcześniejszej. Być może się mylę, wszak eklogi z dzieła Strawińskiego to muzyczne znaki tęsknoty za utraconym światem doskonałości, symbolizowanym przez dzieło Bacha. Tak czy inaczej, warto posłuchać i przekonać się, jak jest w istocie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 09/2006