Aktualna strategia Unii: zatrzymać uchodźców na zewnątrz

Jeśli w Europie nie dojdzie do zmiany polityki względem uchodźców, cały system może się zawalić w ciągu paru dni – ostrzegał 25 lutego unijny komisarz ds. migracji.
Czyta się kilka minut
Kamizelki ratunkowe uchodźców i migrantów pozostawione na greckiej wyspie Lesbos, 27 lutego 2016 r. / / Fot. MARKUS HEINE / NURPHOTO / EAST NEWS
Kamizelki ratunkowe uchodźców i migrantów pozostawione na greckiej wyspie Lesbos, 27 lutego 2016 r. / / Fot. MARKUS HEINE / NURPHOTO / EAST NEWS

Wykazał się przy tym nadzwyczajnym optymizmem: obserwując ostatnie wydarzenia trudno bowiem dostrzec, aby jakikolwiek system jeszcze istniał.

Miniony tydzień pogłębił chaos. Obawiając się, że wraz z wiosną i lepszą pogodą na Morzu Egejskim liczba uchodźców gwałtownie wzrośnie, Austria – kraj tranzytowy na trasie z Turcji do Niemiec – ogłosiła, że dziennie będzie przyjmować tylko 80 podań od osób szukających azylu nad Dunajem i ograniczy do 3,2 tys. osób dziennie liczbę tych, którzy deklarują, że podróżują dalej do Niemiec. Pod hasłem „Wspólne zarządzanie kryzysem migracyjnym” w Wiedniu zorganizowano też szczyt, na którym państwa Europy Południowo-Wschodniej zadecydowały m.in. o czasowym zamykaniu swych granic.

Hasło spotkania było mylące, gdyż do niby-wspólnej dyskusji nie zaproszono głównego państwa na trasie bałkańskiej, tj. Grecji, do której od 1 stycznia dotarło już 113 tys. migrantów (dla porównania: w 2015 r. liczbę tę „osiągnięto” dopiero w czerwcu). W proteście Ateny, które boją się, że po zamknięciu granic staną się „europejskim Libanem”, odwołały swego ambasadora w Wiedniu. „Nie pozwolimy, aby nasz kraj zamienił się w przechowalnię ludzi” – mówił premier Aleksis Tsipras.

Grecja, która kilka miesięcy temu sama przyczyniła się do kryzysu na europejskich granicach – niemal rezygnując z ochrony swej granicy, która tu jest zewnętrzną granicą Unii (i strefy Schengen) – staje się więc kolejną jego ofiarą. Zamykanie szlaku bałkańskiego powoduje, że liczba tych, którzy utknęli w Grecji, rośnie w tempie 2-3 tys. osób dziennie. Aby uniknąć ich koncentracji w jednym miejscu, władze tymczasowo kwaterują ludzi w motelach i ośrodkach sportowych na całej długości trasy z portu w Pireusie do granicy z Macedonią. W weekend zawieszono nawet rejsy promów z wysp na Morzu Egejskim. A wśród uchodźców narasta frustracja – w Atenach dwóch z nich próbowało się publicznie powiesić. Wszystko to dzieje się w trudnym dla kraju czasie: protesty lekarzy i rolników to zapowiedź możliwej wiosną fali strajków przeciw polityce oszczędności. A także: większej pokusy politycznego wykorzystywania uchodźców. Mistrzem w tym jest Viktor Orbán, który ogłosił właśnie na Węgrzech referendum w ich sprawie. Pewny negatywny wynik ugruntuje tylko jego pozycję.

Tymczasem w Brukseli na 7 marca zapowiedziano szczyt Unia–Turcja. Ma przyspieszyć wdrażanie umowy, w ramach której Ankara, w zamian za kilka miliardów euro, zobowiązała się do zatrzymania u siebie migrantów. Już nawet Angela Merkel, dotąd regularnie apelująca o solidarne ich przyjmowanie przez kraje Unii, stawia dziś przede wszystkim na kruche porozumienie z Turcją. Zatrzymać Brytyjczyków w środku, a uchodźców na zewnątrz – tak można streścić strategię Unii na najbliższe miesiące.

– Są sposoby na ulżenie i uchodźcom, i Unii – przekonuje tymczasem w rozmowie z „Tygodnikiem” prof. Alexander Betts, dyrektor Refugee Studies Centre przy Uniwersytecie Oksfordzkim. – Jeden z nich to wizy humanitarne, które mogłyby wydawać europejskie konsulaty na Bliskim Wschodzie. Umożliwiłyby legalną podróż do Europy, za którą uchodźcy sami by płacili. Chroniłyby ich życie, odbierały zarobek przemytnikom i zmniejszały chaos na granicach.

Kłopot w tym, dodaje Betts, że przekonanie do tego pomysłu opinii publicznej graniczy dziś z cudem. Wobec niemocy polityków, ekspertom zostaje więc tylko wpatrywanie się w statystyki ruchu migracyjnego. Te publikowane codziennie przez ONZ przypominają wykresy elektrokardiogramu. Diagnoza: Grecja – i cała Unia – są w stanie przedzawałowym. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2016