Reklama

Straszliwy pisk biedy

Straszliwy pisk biedy

15.10.2018
Czyta się kilka minut
Zawsze przychodzi ten moment, w którym beneficjenci władzy zaczynają przemyśliwać, cóż to z nimi będzie, gdy ich patroni przegrają wybory.
S

Są to stany głęboko lękowe, bowiem wyobraźnia najpiękniej pracuje w głowach tych, którzy mają coś do stracenia. W pierwszej – to oczywiste – kolejności przemyśliwają oni przyszłe koleje swego losu. Projektując straszliwe prześladowania, nędzę, areszty wydobywcze, przesłuchania i nieuchronną utratę posady, o dotacjach rządowych nie wspominając. Posiadanie władzy w Polsce jest zawsze podszyte straszliwym strachem przed jej utratą. Przenieść to należy do sfery bardziej ogólnej, a mianowicie do powszechnej chyba niezdolności odczuwania niezmąconej przyjemności. Stąd, jak mniemamy, większość tutejszych problemów. „Stara bida” jest rytualną odpowiedzią na pytanie „jak leci?”. Choćby leciało najlepiej, jak się da, bida zawsze popiskuje. Poza sferą bidy prywatnej mamy do czynienia z odruchami o charakterze obywatelskim i etosowym. Oto ludzie władzy projektują tragiczny los ojczyzny pod rządami konkurentów, bowiem jest ona – to jasne – szczęśliwa tylko wtedy, gdy rządzą nią tzw. nasi.

Miodowy czas, czyli umiarkowane zadowolenie z dzierżenia władzy, trwa w Polsce stosunkowo krótko. Nadwrażliwcy zaczynają snuć straszliwe wizje po pół roku, najtwardsi po trzech latach. Stan grozy się udziela i przenika ku nizinom, idzie tu o tych, którzy nie rządzą, ale władzę wspierają, słowem i czynem. Ponieważ ten czas właśnie nadszedł, czujemy się zobowiązani do sporządzenia ściągi. Oczywiście będzie to spis z kulawej natury, to znaczy z najstraszniejszych snów, plotek i przewidywań ludzi pracujących choćby w publicystyce. Ludzie z minimalnie nawet rozwiniętymi zdolnościami narracyjnymi korzystają teraz z tego daru i – trudno to nazwać inaczej – znęcają się nad rzeszami tych, którzy za PiS-u choćby polizali, nie mówiąc o tych, co się nachapali. Wnijdźmy zatem do owej jamy, świecąc sobie talentem i wrodzonym sadyzmem.

Oto rzecz to oczywista, że w sferze gospodarczej odrzynanie od wszelkich beneficjów, gdy wahadło się odchyli, będzie czynione z niespotykaną pasją. Na zasadzie: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Jest to uprawiana w Polsce zasada od dawna. Złudzenie, że ci, co nadejdą, okażą się miękcy, to ułuda. Słowem: metody PiS to pikuś wobec zawziętości, którą planują sobie ich następcy. Jeżeli dziś ze smakiem używa się słowa „rzeźnia”, mówiąc o działaniach ludzi Gospodarza, to zaiste nie mamy pojęcia o możliwościach przemysłu mięsnego. Nasze wyobrażenia w tej materii to dziś weganizm. Prawo ustanowione przez PiS będzie oczywiście utrzymane, ale będzie dotyczyć wyłącznie jego zwolenników i będzie to prawo – tak to nazwijmy – niezbywalne. Kolejne pokolenia schlebiających dzisiejszemu reżymowi będą dziedziczyć przywilej stawania przed sądami ludowymi i formowanymi ściśle partyjnie, na wieki wieków. Choćby stawiały największe na świecie figury Tuska, na Giewoncie nawet, ze złota czy czekolady, to nie będzie zlituj.

Sfera obyczajowa to insza sprawa – gorsza. Obowiązkowe związki jednopłciowe dla pisowców to będzie norma, pisowiec czy pisówka – wsjo rawno, każde będzie musiało mieć: on partnera, ona partnerkę. Stąd rodziny pisowskie będą liczyły minimum cztery dorosłe osoby, plus oczywiście dzieci, objęte surowym programem Pięćset Minus. Dla tych ostatnich obowiązkowa, od piątego roku życia, nauka na pamięć piosenek z „Kleru 3”. Dla wszystkich pisowców sadzenie puszczy we wszystkie weekendy – oczywiście obowiązkowe, reedukacyjne oglądanie telewizji publicznej, która zmieni nazwę na Tel Awizja. Co jeszcze? Zakaz handlu ziemią – to jasne, nakaz handlu w niedzielę, zakaz posiadania walut, dżinsy polskie, sklepy bez kapitału zagranicznego. To na razie tyle. Dla poczucia smaku. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Stanisław nie strasz ludzi. W moim mieście strach się bać. Było pięknie przez trzy kadencje a teraz się boją, że mogą przegrać . Zadłużyli miasto na 140 milionów.Oprócz pływalni i sortowni śmieci , niczego ważnego nie zbudowali. Z miasta ubyło prawie dziesięć tysięcy ludzi. Część najbogatszych wybudowała domy na wsi, reszta wyjechała za chlebem. Wyjeźdżaja najzdolniejsi i najładniejsi. Reszta zostaje na zasadzie selekcji negatywnej. A ty straszysz tych co zostali i popierali. Sumienia nie masz i tyle. Kler 3 ... :)

Panie Mancewicz! Weź Pan pisz ostrzeżenia jakieś, jak na ulotkach leków czy coś. Człowiek se spokojnie czyta przy śniadaniu a tu i zakrztusić się można i brzuch boli. Ja wiem, że śmiech to zdrowie, ale skutki uboczne też są. p.s. Jakaś wizyta, spotkanie, stoisko na Targach Książki w Krakowie?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]