W reprywatyzacyjnym sporze rodziny Branickich ze skarbem państwa, trwającym już trzecią dekadę, nie będzie łatwo o salomonowy wyrok. Chodzi tu o ponowne wyznaczenie granic „świętego prawa własności” . Bo czy własność rozdętą kiedyś do rozmiarów 6 tys. hektarów można w XXI wieku traktować tak samo, jak np. prawo własności domu? I jak zagwarantować nietykalność tej drugiej, jednocześnie odmawiając tej pierwszej?
W świecie, w którym osiemdziesięciu (sic!) miliarderów dysponuje majątkiem większym od 3,5 mld najbiedniejszych, takie pytania przestają być tylko kazuistyczną wprawką. ©
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















