Czerwona kartka dla Baloguna. FIFA wystawia uczciwość mundialu na próbę

Jedna decyzja FIFA, podjęta po rozmowie Trumpa z Infantino, przypomniała coś, o czym w ostatnich tygodniach udało się zapomnieć: żyjemy w „politycznym świecie” z protest songu Dylana.
Czyta się kilka minut
Folarin Balogun fauluje Tarika Muharemovicia w meczu USA-Bośnia (za to wejście obejrzy czerwoną kartkę). Santa Clara, 1 lipca 2026 r. // Fot. Jeff Chiu / AP / East News
Folarin Balogun fauluje Tarika Muharemovicia w meczu USA-Bośnia (za to wejście obejrzy czerwoną kartkę). Santa Clara, 1 lipca 2026 r. // Fot. Jeff Chiu / AP / East News

A taka była fajna impreza, naprawdę. Przez minione 25 dni, napakowane cudownymi bramkami (Cabral dla Republiki Zielonego Przylądka w meczu z Argentyną!) i wybitnymi występami wielkich gwiazd futbolu (Kane przeciwko Kongu! Haaland przeciwko Brazylii! Messi właściwie w każdym kolejnym meczu!), zachwycając się postawą drużyn, na które przed turniejem nikt nie stawiał (wspomniana Republika Zielonego Przylądka!), klęskami faworytów (Niemcy odpadli już w 1/16 po porażce w rzutach karnych z Paragwajem!) i pojedynkami trzymającymi w napięciu do ostatnich sekund doliczonego czasu gry (Anglia-Meksyk!) zdołaliśmy w zasadzie zapomnieć o tym, kto i gdzie ów turniej zorganizował.

Owszem, docierały do nas informacje o gigantycznym śladzie węglowym, jaki zostawia za sobą latający prywatnym samolotem z meczu na mecz Gianni Infantino – i nie sposób było nie zauważyć prezydenta FIFA w honorowych lożach kolejnych stadionów. Ale Donald Trump na początku turnieju był zajęty raczej organizacją walk MMA w klatce przed Białym Domem.

I owszem: co i rusz mieliśmy pretensje do poziomu sędziowania, np. podczas zamienionego w polowanie na kości Francuzów ich meczu z Paragwajczykami, ale wszystko to było raczej naturalnym elementem sportowego widowiska, w którym głównymi bohaterami są omylni wciąż ludzie, nie maszyny.

Czy kartka dla Baloguna była słuszna

Do poziomu sędziowania pretensje mogli mieć również Amerykanie – i tu zaczyna się problem. Bo ich najlepszy strzelec Folarin Balogun dostał w meczu z Bośnią i Hercegowiną czerwoną kartkę – kartkę kontrowersyjną, po interwencji VAR-u i po oglądaniu przez sędziego powtórek w zwolnionym tempie, co sprawiło, że faul napastnika na Tariku Muharemoviciu wyglądał na bardziej niebezpieczny, niż był w rzeczywistości.

Przepisy są jednak takie, że jak czerwona kartka, to dyskwalifikacja, w dodatku bez prawa do odwołania, bo decyzja sędziego po analizie VAR jest już ostateczna. Tę stronę futbolowych przepisów wszyscy znamy: Amerykanie wygrali z Bośniakami mimo osłabienia, ale do kolejnego meczu (z Belgami) powinni przystąpić bez Baloguna.

Jak FIFA darowała karę Ronaldo

Na nieco ponad dobę przed meczem Amerykanów z Belgią w światowych mediach gruchnęło jednak: FIFA dyskwalifikację Baloguna warunkowo zawiesiła na okres roku, na podstawie rzadko dotąd używanego artykułu 27. Kodeksu Dyscyplinarnego organizacji. Zwiększając w ten sposób drastycznie szanse reprezentacji USA i w ostatniej chwili zakłócając przygotowania Belgów, mających prawo liczyć, że rywale zagrają bez swojej gwiazdy.

Kluczowe w powyższym akapicie jest słowo „rzadko”. Precedensem było dopuszczenie do gry Cristiana Ronaldo w pierwszych dwóch spotkaniach tegorocznego mundialu, mimo nałożonej nań trzymeczowej dyskwalifikacji za czerwoną kartkę w meczu eliminacyjnym z Irlandią; FIFA najzwyczajniej w świecie nie chciała pozbawiać widzów (i reklamodawców) okazji do oglądania Portugalczyka od samego początku turnieju.

Trump interweniuje u Infantino

Nie będziemy mieli oczywiście dowodów na interwencję władz USA u prezydenta FIFA w sprawie dopuszczenia Baloguna do gry, choć źródła agencji AP twierdzą, że do niej doszło, a serwis Politico podaje nawet kalendarium wydarzeń, w których do rozmowy Trump–Infantino miało dojść już dzień po meczu Bośnia–USA, na trzy dni przed ogłoszeniem decyzji o zawieszeniu.

„Dziękuję FIFA za zrobienie tego, co słuszne, i naprawienie wielkiej niesprawiedliwości!” – napisał w swoim serwisie społecznościowym Donald Trump, z pewnością podsycając spekulacje, że oto zblatowany z POTUS-em prezydent FIFA podjął arbitralną decyzję, mającą faworyzować gospodarza turnieju.

Owszem, można powiedzieć, że kartka Balogunowi się nie należała i nasze poczucie sprawiedliwości zostało przywrócone („Zostaliśmy wystarczająco ukarani, grając przeciwko Bośni w dziesiątkę” – mówi selekcjoner Amerykanów Mauricio Pochettino). Problem w tym, że kosztem… naszego poczucia sprawiedliwości – i rodząc masę niespokojnych pytań o sprawiedliwość właśnie.

Belgowie protestują, ale czy FIFA zmieni decyzję?

Czy kolejny zawodnik po obejrzeniu spornej czerwonej kartki zostanie potraktowany w ten sam sposób, czy wyjątki robi się tylko dla supergwiazd i reprezentantów gospodarzy? Czy złożony niemal natychmiast protest Belgów zostanie rozpatrzony przed terminem rozegrania ich meczu z Amerykanami, a jeśli tak, to czy wyobrażalna jest zmiana decyzji FIFA (Belgowie skądinąd nie wykluczają skargi do międzynarodowego Trybunału ds. Sportu, ale ten przecież zajmie się sprawą, jak wszystkie mecze mundialu będą już rozegrane)?

Do tej pory reprezentacja USA – nienależąca bynajmniej do faworytów turnieju – prezentowała fantastyczny futbol, trudno było jej nie kibicować, ale teraz nie sposób się nie zastanawiać, czy w kolejnych meczach gospodarzom zaczną pomagać ściany? Mgłę, która spocznie na ewentualnych dalszych sukcesach Amerykanów, trudno będzie rozwiać.

USA mogłyby nie wystawić Baloguna w meczu z Belgią

Komentując całą tę awanturę, historyk futbolu Jonathan Wilson przywołuje równie kontrowersyjne przypadki z przeszłości – w 1962 r. w finale mundialu zagrał Garrincha, choć wyrzucono go z boiska za kopnięcie rywala w półfinale. Kończy jednak dotykając kwestii fundamentalnych: „Sport funkcjonuje tylko wtedy, gdy jest sprawiedliwy. Dramaturgia i błyskotliwość, emocje, które budzi, istnieją tylko wtedy, gdy w nie wierzymy. Kiedy ta wiara znika, zostają pustka i tandeta”.

Tekst Wilsona, zamieszczony na Substacku, zaczyna się od słów „futbol jest produktem”, puenta pozostaje więc pragmatyczna: choć istnieją zarówno moralne, jak estetyczne powody, by chronić ducha i uczciwość sportu, „istnieją również powody ekonomiczne, i można było mieć nadzieję, że przynajmniej te argumenty FIFA zrozumie”. W końcu piłka nożna generalnie, a w szczególności mundial tak znakomicie daje się monetyzować właśnie dlatego, że miliony oglądających go ludzi wierzą, że serwowane im widowisko nie zostało ustawione.

„Żyjemy w politycznym świecie / Rozsądek idzie do więzienia” – śpiewał Bob Dylan w piosence „Political World”, napisanej prawie czterdzieści lat temu. Wyobrażam sobie oczywiście scenariusz, w którym selekcjoner reprezentacji USA podejmuje decyzję o niewystawieniu w meczu z Belgami Folarina Baloguna, ale musiałby nim być radykalny idealista pokroju Marcelo Bielsy – a Bielsa, prowadzący na tym mundialu reprezentację Urugwaju, opuścił imprezę na tarczy.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł