„Nie każdy, kto mówi Mi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” – mówił do nas Jezus w liturgii ostatniego czwartku (zob. Mt 7, 21-29). Jakby chciał powiedzieć: liczą się czyny, nie puste słowa. Słusznie!
W następnym zdaniu jednak perykopa przywołuje ludzi, którzy mogą się pochwalić wielkimi czynami: „prorokowaliśmy mocą Twego imienia”, „wyrzucaliśmy złe duchy mocą Twego imienia”, „czyniliśmy wiele cudów mocą Twego imienia” – a jednak nie znajdują uznania w oczach Pana! Najwyraźniej nie o takie czyny chodzi. Nie takich nawet najbardziej spektakularnych czynów (proroctwa, egzorcyzmy, cuda) spodziewa się po nas Jezus.
Dlaczego? Czego im brakuje? Wydaje się, że dwóch istotnych wymiarów. Pierwszy ukryty jest w Jezusowym wyrzucie: „Nigdy was nie znałem”. „Znać” w języku Biblii nie oznacza teoretycznej i abstrakcyjnej wiedzy.
„Znać” oznacza „być w relacji” – możliwie najbliższej i intymnej. „Znać” oznacza komunię – głęboką wspólnotę, która daje takie poznanie osoby / Osoby, jakiej nie wyczytamy z żadnej książki. Nikt nie „zna” żony tak, jak mąż; i nikt nie „zna” męża tak, jak żona.
Kiedy Jezus mówi: „Nigdy was nie znałem”, wyraźnie się żali, że nigdy nie dopuściliśmy Go do takiej relacji, i że sami nigdy nie byliśmy jej spragnieni! Nigdyśmy jej nie szukali. Porywaliśmy się na gigantyczne przedsięwzięcia i niewyobrażalne czyny, ale nie potrafiliśmy się zdobyć na godzinę sam na sam z Panem – na modlitwie, na medytacji, na adoracji – w ascezie od działania.
Drugim wymiarem jest bardzo wyraźnie słuchanie Słowa: „kto tych słów moich słucha i wypełnia je”, „kto tych moich słów słucha i nie wypełnia ich…”. To Słowo podpowiada nam czyny, których Pan oczekuje. One wcale nie muszą być spektakularne; one zawsze ostatecznie sprowadzają się do miłości, która najczęściej sięga po proste środki: kubek wody, odrobinę oliwy na poparzoną upałem głowę (Łk 7, 46), bochenek chleba podarowany w środku nocy.
Wiara rodzi się z tego, co się słyszy. Czyny muszą się rodzić ze słuchania Słowa – choćby dzięki lekturze Biblii.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.







