Sprostowanie

Dzisiaj, czyli 14 maja, któryś z czytelników TP czyta być może w numerze wydanym na Zielone Świątki mały komentarz pt. Z jakim skutkiem?. A ja już pisać muszę sprostowanie do tamtego tekstu, i to zaczynając od stwierdzenia, że parę dni później napisać bym go w ogóle nie mogła. Nie dlatego, iż teraz mniej niż wtedy spodziewam się dotarcia do prawdy i pojednania, bo już wtedy widziałam je niewyobrażalnie daleko. Ale wtedy z nieco innych powodów niż to ma miejsce teraz.
Czyta się kilka minut

Wtedy jeszcze obie strony: ofiary krzywd i zbrodni stanu wojennego - i autor tego stanu - zdawały się, dzięki wielkoduszności tych pierwszych, otwierać rzeczywiście ku jakiejś możliwej - możliwej w prawdzie! - perspektywie pojednania. Po wizycie moskiewskiej generała trzeba co prędzej sprostować: nie ma spotkania w prawdzie, bo strona, ku której ofiary wyciągnęły rękę, obstaje twardo przy jakiejś “prawdzie" własnej. Tylko i wyłącznie własnej. Bez żadnych wątpliwości można ją odczytać z kolejnych kroków i słów poczynionych tam, w Moskwie, i dalej, w kraju ałtajskim. Nie ma złudzeń, nie ma żadnego udawania. Jest tylko wielka, niezmierzona przepaść, przez którą ręki chyba wyciągnąć się po prostu nie da. Bo i na co?

PS. Różne są żelazne pozycje w repertuarze ulubionych sensacji mediów naszych codziennych. Do nich, prócz oskarżeń i inwektyw, tudzież meldunków o korupcjach i przekrętach, należą kolejne statystyki sondaży. Zabiegiem terapeutycznym szarego odbiorcy mediów winna być zabawa w wyszukiwanie własnych, osobistych sensacji, odbiegających od schematu dnia. Dzisiaj dla mnie takim meldunkiem jest protest prezesa Trybunału Konstytucyjnego przeciw przemilczeniu w TVP wiadomości o werdykcie Trybunału, ostatecznie zaprzeczającym zarzutowi niezgodności traktatu akcesyjnego z konstytucją RP. Faktycznie, intencje tego przemilczenia widać chyba gołym okiem. A sensacją wczorajszą, już w zupełnie odmienny sposób, jest wiadomość, iż były wiceminister oświaty domaga się, by MEN przestał dekretować liczbę uczniów w klasie, nie dopuszczając do ich zmniejszenia. Nareszcie ktoś idzie po rozum do głowy i zaczyna dostrzegać związek między wychowaniem szkolnym a relacją wychowawcy z wychowankami. Gorzej, że MEN od razu rozprasza nadzieję na zmiany. Czy warto więc czytać?

J.H.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 21/2005