Sprawa lotu MH17, pięć lat później

Służba bezpieczeństwa Ukrainy zatrzymała niejakiego Wołodymyra Cemacha.
Czyta się kilka minut

Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że stało się to w mieście Śnieżne na obszarze samozwańczej Donieckiej Republiki Ludowej (DRL). Cemach został ogłuszony i – na podstawie podrobionych dokumentów – przewieziony na wózku inwalidzkim, jako osoba rzekomo sparaliżowana, na tereny kontrolowane przez Ukrainę. SBU zanotowała spektakularny sukces, a ukraiński wymiar sprawiedliwości zyskał podejrzanego i zarazem cennego świadka w sprawie zestrzelenia nad Donbasem 17 lipca 2014 r. boeinga Malaysia Airlines z 298 osobami na pokładzie. Cemach był bowiem wówczas szefem obrony przeciwlotniczej DRL. Teraz jest przesłuchiwany, w nieznanym miejscu.

Do akcji SBU doszło niedługo po tym, jak międzynarodowy zespół śledczy, badający sprawę lotu MH17, przedstawił zarzuty trzem Rosjanom i Ukraińcowi. Są podejrzani o przetransportowanie z Rosji wyrzutni rakietowej Buk, z której zestrzelono boeinga. Co więcej, śledczy poinformowali, że mają dowody, iż Moskwa z premedytacją dostarczyła tę broń. Od katastrofy mija właśnie pięć lat, jednak od początku było jasne, że to Rosja ponosi za nią odpowiedzialność. Mimo że znamy coraz więcej szczegółów tego, co się stało, Kreml wbrew oczywistym faktom i zdrowemu rozsądkowi odrzuca oskarżenia, uznając je za „całkowicie gołosłowne”. ©

Czytaj także: Wojciech Pięciak: MH17: teoria prowokacji

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 29/2019