Sprawa dla reportera

Owszem, disco polo to grafomania. Ale gorsza od disco polo może być jeszcze pogarda wobec ludzi, którzy tej muzyki słuchają.
Czyta się kilka minut
Błażej Strzelczyk /
Błażej Strzelczyk /

Jakże duże było zdziwienie publiczności, gdy jeden z ostatnich odcinków >Sprawy dla reportera< postanowiono uatrakcyjnić występem Zenka Martyniuka” – przeczytałem dziś na portalu „dziennik.pl”.

Rzeczywiście na początku kwietnia w programie "Sprawa dla reportera" wystąpiła gwiazda disco polo. Głośno zrobiło się teraz, gdy nagranie z programu trafiło do internetu.

Krzysztof Majak na portalu Natemat.pl opisał występ gwiazdy disco polo w telewizji używając do tego sarkastycznej frazy, twierdząc, że takie zabiegi szefów telewizji to „walka o widza” i – jakie to zabawne – „dobra zmiana”.

No więc, po pierwsze, to strasznie smutne, że dziennikarze nie oglądają „Sprawy dla reportera”. Gdyby oglądali, wiedzieliby, że takie występy gwiazd disco-polo są w ofercie programu na porządku dziennym. Reżyserzy programu zapraszają muzyków na prośbę bohaterów, których historie pokazuje prowadząca, Elżbieta Jaworowicz.

W tym wypadku Zenek Martyniuk zaangażował się w pomoc finansową na operację dziecka z chorym oczami.

Gdyby dziennikarze oglądali „Sprawę dla reportera”, wiedzieliby także, że problemy klasy średniej z wielkich miast – które to problemy ci dziennikarze opisują regularnie (ostatnio na portalu natemat czytałem, że że kolejka do słynnej warszawskiej naleśnikarni jest za długa) – są problemami, przepraszam, śmiesznymi.

Gdyby dziennikarze oglądali „Sprawę dla reportera”, wiedzieliby, że mieszkańcy podwarszawskich miasteczek, których tak łatwo i pogardliwie nazywa się „słoikami”, żyją w warunkach dla klasy średniej często spartańskich.

Gdyby dziennikarze oglądali „Sprawę dla reportera”, wiedzieliby, że w 2016 r., w Polsce, kilkaset tysięcy dzieci niedojada, ludzie mieszkają bez ogrzewania i ciepłej wody. Że są matki wychowujące kilkoro dzieci, pracujące na trzy etaty, do pracy dojeżdżają dziesięć kilometrów rowerem, a i tak nie starcza im na najbardziej podstawowe potrzeby.

Gdyby dziennikarze z Warszawy oglądali regularnie „Sprawę dla reportera”, wiedzieliby także, jak bezduszne potrafią być urzędy w małych miastach, jak kiepsko działa system pomocy socjalnej, jak bardzo ludzie, którym od 26-lat wmawia się, że „mogą wziąć sprawy w swoje ręce”, potrafią walczyć o swoje, nie patrząc na kompromitację i upokorzenie.

Przeczytaj cały wpis na blogu Błażeja Strzelczyka #FollowJezus.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”