Grupa artystek i artystów zaapelowała do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o „podjęcie natychmiastowych działań naprawczych” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie. W liście zaadresowanym do ministry Hanny Wróblewskiej czytamy o głębokim kryzysie, w którym znalazła się instytucja. O degradacji jej programu, utracie międzynarodowej renomy oraz pogorszeniu, a nawet całkowitym zerwaniu relacji z polskimi i międzynarodowymi instytucjami o podobnym profilu.
Apel został podpisany nie tylko przez Obywatelskie Forum Sztuki Współczesnej i polski odział Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków AICA, ale też przez ponad 500 przedstawicielek i przedstawicieli polskiej kultury, w tym Mirosława Bałkę, Mikołaja Grynberga, Maję Komorowską, Joannę Rajkowską, Wilhelma Sasnala i Krzysztofa Warlikowskiego. Odrębną petycję przygotowały środowiska wspierające obecnego dyrektora Zamku Ujazdowskiego, ponieważ według nich „jego działalność wystawiennicza prezentuje światowy poziom”.
Zamek na deser
Jedną z pierwszych decyzji personalnych podjętych przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza było odwołanie Janusza Janowskiego z funkcji dyrektora warszawskiej Zachęty. Był to gest znaczący – Janowski należał bowiem do tych dyrektorów powołanych przez Piotra Glińskiego, których zadanie polegało na dokonaniu znaczących przewartościowań w kulturze oraz stworzenia jej nowych hierarchii.
Ministerstwo rozpoczęło także procedurę odwoławczą w Muzeum Sztuki w Łodzi, kierowanym przez Andrzeja Biernackiego, także mianowanym przez ministra Glińskiego. Procedura ta została jednak zablokowana przez marszałka województwa łódzkiego. Nieuchronne w tej sytuacji stały się pytania o los dyrektora trzeciej, symbolicznej dla rządu Zjednoczonej Prawicy, instytucji. Bartłomiej Sienkiewicz zapytany na konferencji prasowej o dymisję Piotra Bernatowicza odpowiedział wprost: „zostawiam to sobie na deser”.
Była to odpowiedź lekceważąca zarówno osobę, której sprawa dotyczy, jak i sam problem. Ostatecznie decyzję Sienkiewicz pozostawił swojej zastępczyni, która na początek zleciła kontrolę działalności Zamku Ujazdowskiego. Dodatkowo, co podała właśnie „Gazeta Wyborcza”, ministerstwo wysłało do organizacji twórczych i związków zawodowych pisma z pytaniem o opinię w sprawie zamiaru odwołania obecnego dyrektora.
Kto odpowiada za kryzys
W przypadku Zachęty i łódzkiego Muzeum Sztuki sytuacja była prostsza. Podstawowym, chociaż nie jedynym zarzutem wobec Janusza Janowskiego było niezrealizowanie przez niego programu galerii. A nowy dyrektor miał niemalże imperialne plany, przekraczające zresztą możliwości przestrzenne, organizacyjne i finansowe Zachęty. Tymczasem pod jego rządami galeria z miesiąca na miesiąc odgrywała w polskim życiu artystycznym coraz mniejszą rolę, a z obiegu międzynarodowego zniknęła w ogóle.
Podobnie stało się w przypadku Muzeum Sztuki, które pod rządami Andrzeja Biernackiego przestało być obecnie w ogólnopolskim, nie mówiąc już o międzynarodowym, obiegu. A była to jedyna w naszym kraju, ale także regionie instytucja poświęcona sztuce nowoczesnej, której znaczenie wykraczało poza naszą część Europy.
Piotr Gliński zresztą, mianując osoby o niewielkich kompetencjach oraz zatwierdzając przedstawione przez nie nierealistyczne i nieprofesjonalnie przygotowane plany, jest współodpowiedzialny nie tylko za kryzys w obu instytucjach, ale też za niepowodzenie mianowanych przez siebie osób.
Obietnica pluralizmu
Inaczej jest w przypadku Zamku Ujazdowskiego. Wybór Piotra Bernatowicza wyróżniał się na tle innych kontrowersyjnych decyzji personalnych podjętych przez Glińskiego. W odróżnieniu od szefów Zachęty i Muzeum Sztuki, ale też szeregu innych nominatów ministra Bernatowicz miał dorobek – był m.in. dyrektorem Galerii Arsenał, przygotował też precyzyjny program działania, który konsekwentnie realizuje. Nie wiadomo, jakie wyniki przyniesie ministerialna kontrola. Jednak niezależnie od niej decyzja ministerstwa będzie dotyczyła oceny samego programu instytucji i stojących za nim założeń.
Piotr Bernatowicz podkreślał, że głównym celem Zamku będzie pluralizacja sceny sztuki współczesnej oraz otwarcie na artystów do tej pory nieodpowiednio docenionych, marginalizowanych oraz – z powodów ideologicznych – wykluczanych. Co więcej, instytucja pod jego kierownictwem miała „w obszarze międzynarodowym” kreować, „a nie bezrefleksyjnie rezonować mody i trendy przychodzące z zewnątrz”.
Od samego początku narzucało się pytanie, czy zapowiadany pluralizm będzie rozumiany wyłącznie jako oddanie pola tylko „wykluczonym” i czy Zamek Ujazdowski stanie się jedną z instytucji, które w zamyśle Piotra Glińskiego będą dawcą prestiżu dla dotąd niedocenionych.
Po objęciu kierownictwa Piotr Bernatowicz kontynuował część planów swojej poprzedniczki. Odbyła się m.in. wystawa Karola Radziszewskiego, artysty zajmującego się m.in. dziedzictwem ruchu LGTB+ w Polsce i naszym regionie. Wśród dokonanych w latach 2020-2023 zakupów do kolekcji znalazła się zarówno homofobiczna praca Jacka Adamasa, jaki i dzieła cenionych przez liberalne środowiska Małgorzaty Mirgi-Tas czy Karola Palczaka.
Sztuka polityczna
Bardzo szybko dokonano jednak korekt w programie debat organizowanych przez Zamek, a koncerty Jana Pietrzaka czy oskarżanego o neofaszystowskie poglądy węgierskiego zespołu Hungarica (ostatecznie nie doszedł do skutku) zaczęły określać wizerunek Zamku. Kluczowym wydarzeniem definiującym instytucję okazała się wystawa „Sztuka polityczna” z 2021 r., do której zaproszono artystów od dawna oskarżanych o propagowanie treści ksenofobicznych, rasistowskich czy antyislamskich.
Dobrze pokazywała ona strategię uwiarygodniania osób czy postaw, które nie mieściły się dotąd w głównym nurcie, jednocześnie kluczowym hasłem czyniąc walkę z cenzurą w sztuce. Hasło to stało się zresztą stałym elementem narracji Piotra Bernatowicza – pod nim odbywa się m.in. pokaz obrazów Ignacego Czwartosa w Wenecji, a teraz w Zamku Ujazdowskim, które miały znaleźć się w Polskim Pawilonie na Biennale Sztuki.
Jak można się było spodziewać, każda kolejna wystawa czy wydarzenie były dotąd umieszczane w kontekście „Sztuki politycznej”. Nie oznacza to, że w Zamku Ujazdowskim nie prezentowano innych twórców. Odbyła się tu m.in. obszerna, od dawna oczekiwana wystawa Jarosława Modzelewskiego, która, jako jedyna, miała szerszy odzew medialny. Jednak ważniejszy niż pomijanie Zamku przez znaczną część krytyki artystycznej jest stosunek artystów, których część do dziś odmawia z nim współpracy.
Barometr niebezpiecznych zmian
Nie tylko „Sztuka polityczna” była ważna dla tego, jak postrzegany jest dziś Zamek Ujazdowski. Jedną z najbardziej znaczących deklaracji było zawieszenie w ubiegłym roku na fasadzie Zamku znacznych rozmiarów plakatu Wojciecha Korkucia, który zdjęcie Donalda Tuska z Władimirem Putinem wpisał w trupią czaszkę, dopisując datę 10 kwietnia 2010 r., co wprost przypisywało współodpowiedzialność polskiego premiera za katastrofę w Smoleńsku.
Obecność tej pracy tuż przed organizowanym przez opozycję marszem 4 czerwca musiała się wpisywać, nawet jeżeli Piotr Bernatowicz nie zakładał takiego scenariusza, w PiS-owską akcję skierowaną przeciwko Tuskowi, ale też uczestników tego wydarzenia. W efekcie tej decyzji instytucja ostatecznie straciła swój publiczny charakter, stając się agendą partyjną.
Piotr Bernatowicz stale przekonuje, że Zamek to najbardziej pluralistyczna instytucja sztuki w Polsce i Europie. Można byłoby się z tym zgodzić, jeżeli pluralizm zdefiniuje się jako „rozproszony”, sięgając po określenie Jarosława Kaczyńskiego dotyczące mediów publicznych pod rządami PiS-u, czyli tworzenie instytucji, która ma być prawicowo-tradycjonalistyczną przeciwwagą dla funkcjonujących w głównym nurcie.
Kierowany przez Bernatowicza Zamek stał się zresztą swoistym barometrem zmian, jakie zachodziły w polskiej prawicowej tożsamości, dla której w ostatnich latach kluczowymi stały się: antykomunizm, stosunek do aborcji, praw kobiet i mniejszości seksualnych, negacja zmian klimatycznych, a także antyniemieckość połączona z antyrosyjskością.
Ta ostatnia nie przeszkadzała, by postaciami kluczowymi dla ideowego programu Zamku stali się artysta, krytyk i poeta Alexander Adams (stale publikowany w wydawanym przez Zamek „Obiegu”) oraz konsultant artystyczny i kurator Manick Govinda (współprowadzący debaty), którzy regularnie współpracowali z prokremlowską Russia Today. Zaczęła się zresztą tworzyć wokół CSW międzynarodowa sieć artystów, krytyków czy kuratorów, których łączy sprzeciw wobec europejskiej kultury czy polityki i relacji społecznych w obecnym kształcie.
Co się zmieniło
Jeżeli już dziś pokusić się o podsumowanie niespełna 4 lat rządów Piotra Bernatowicza, to Zamek Ujazdowski ma swą publiczność: w 2022 r. było to niespełna 187 tys., w kolejnym – 192 tys. Trzeba pamiętać, że Zamek Ujazdowski dysponuje niemalże trzema tysiącami metrów kwadratowych powierzchni wystawienniczych, Zachęta posiada 1,7 tys. metrów kwadratowych, a Muzeum Sztuki Nowoczesnej ma zaledwie 575 metrów. Do tego, w przypadku Zamku Ujazdowskiego, jako odwiedzający liczeni są wszyscy, w tym widzowie działającego w budynku kina.
O obecnej publiczności Zamku nie można zapominać, podejmując decyzje o jego dalszym funkcjonowaniu. Jednak istotniejsze jest pytanie, na ile Bernatowiczowi udało się zmienić hierarchie w sztuce, a przynajmniej doprowadzić do większego ich zróżnicowania. Jak na razie tego wpływu nie widać – poza powstaniem wąskiej grupy artystów, kuratorów, krytyków i historyków sztuki, którzy przez ostanie lata byli stale promowani w instytucjach kultury podległych Piotrowi Glińskiemu: mianowani na dyrektorów, powoływani do rad programowych i ciał dotacyjnych, wreszcie – poprzez zakupy – do zbiorów publicznych.
Zobaczymy, czy pozbawieni politycznego wsparcia rządzących będą w stanie odnosić sukcesy, mieć wystawy i obejmować funkcje w instytucjach jedynie dzięki swoim kompetencjom i dotychczasowemu dorobkowi. Przypadek wielu Polek i Polaków pokazuje, że jest to możliwe, by wymienić jedynie odwołaną przez PiS-owskie władzę Alicję Knast, która w otwartym konkursie została wybrana na dyrektorkę Galerii Narodowej w Pradze.
Co się zmieni
Jednak spór o Zamek Ujazdowski wykracza poza ocenę jego działalności pod kierownictwem Bernatowicza. Dotyczy polityki wobec instytucji kultury, zakresu interwencji w ich program, ale też szerzej – w sferę kultury. Roli, jaką ma odgrywać państwo w wyznaczeniu granic tego, co może być wspierane ze środków publicznych oraz miejsca w instytucjach publicznych dla postaw konserwatywnych czy tradycjonalistycznych. Wiąże się wreszcie z pytaniem o kształt polskiej prawicy i wartości, które dziś kształtują jej tożsamość.
Każde przerwanie kadencji dyrektora instytucji publicznej jest nie tylko podważeniem dobrych zasad, ale przede wszystkim – zaufania do państwa. Odwołanie obecnego dyrektora zostanie odebrane przez cześć środowisk prawicowych jako kolejny przejaw ich wykluczenia ze sfery publicznej. Tym bardziej każda taka decyzja powinna być dobrze uzasadniona, włącznie z upublicznieniem audytu instytucji. Przypadek Zamku Ujazdowskiego pokazuje też, że konieczna jest zmiana sposobu powoływania dyrektorów. Wprowadzenie obligatoryjnych, transparentnych konkursów.
Wreszcie, nie jest już możliwy powrót do funkcjonowania Zamku w sposób, jaki działał on przed rokiem 2020, a tym bardziej pierwszych dekad III RP, kiedy to odgrywał szczególną rolę w polskim życiu artystycznym, przez długie lata wpływając na jego kształt. Sytuacja, także instytucjonalna, radykalnie się zmieniła – nowym ważnym elementem będzie otwarcie jesienią tego roku nowej siedziby Muzeum Sztuki Nowoczesnej z czterema tysiącami metrów kwadratowych powierzchni ekspozycyjnej. Coraz większą rolę odgrywa także rynek sztuki. Już teraz, niezależnie od decyzji ministerstwa w sprawie Zamku Ujazdowskiego, trzeba zacząć na nowo definiować jego funkcję. Być może powinien on stać się miejscem dla twórczości przede wszystkim młodego pokolenia, eksperymentu i poszukiwań. Nie zapewniają tej przestrzeni na pewno galerie prywatne podporządkowane rynkowej logice.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















